wtorek, 16 grudnia 2008

Konstanty Gebert vel Dawid Warszawski i jego Rok 2050



Konstanty Gebert, niegdyś jako Dawid Warszawski, jedna z czołowych postaci solidarnościowej "rewolucji bez rewolucji", następnie po 1989 r. czołowy redaktor Gazety Wyborczej Adama Michnika, przez szereg lat redaktor judaistycznego pisma "Midrasz", opublikował wiosną 1998 r. na Zachodzie pewien tekst. Jak się Czytelnik będzie mógł za chwilę sam przekonać, jest to utwór pod wieloma względami szczególny. Już choćby z racji tytułu "Do 2050 roku Polska stanie się ekonomiczna potęgą z polskimi Żydami jako kierowniczą siłą". Ponadto szczególne jest to, że autor nie głosił swoich rewelacji w Polsce ani po polsku, zwłaszcza w swoim piśmie, tak, aby krajowy Czytelnik mógł się z nią zapoznać i wyrobić sobie własną opinię. Uczynił to w mało znanym polskiemu odbiorcy, elitarnym żydowskim piśmie zachodnim "The Moment". Oczywiście, nie mógł tego uczynić inaczej, jak w języku angielskim.
Zgoła niecodzienna jest także forma literacka owego dziełka - swego rodzaju skrzyżowanie futurystycznej wizji typu political fiction z żydowskim midraszem, czyli talmudyczną opowieścią, baśnią o charakterze homiletycznym, a więc ku moralnemu i mądrościowemu pouczeniu. Forma taka, utrzymana w dodatku w humorystycznym tonie, szczególnie nadaje się dla dokonania jakiegoś ważnego przesłania, którego przekazanie w inny sposób, bardziej jednoznaczny, jest z różnych względów niewskazana. Również i w tym przypadku Gebert, tryskający optymizmem i pewnością siebie, nie może pohamować się od dania świadectwa swemu swoistemu, przysłowiowemu żydowskiemu poczuciu humoru, zwanemu z hebrajska hucpa. Wszelako uważny polski, nieżydowski czytelnik nie powinien mieć specjalnych złudzeń: jest to w pełni talmudyczne, a zatem radykalnie i zasadniczo ANTYNIEŻYDOWSKIE poczucie humoru. Jest to bowiem mniej więcej ta sama chucpa, to samo poczucie humoru, które przyświecało niegdyś sile przewodniej komunistycznej Kraju Rad, kraju GUŁAG-u, tej "nieludzkiej ziemi", miejsca męczarni i fizycznej eksterminacji dziesiątków milionów ofiar. Ta sama chucpa, która żydowskiej z pochodzenia bolszewickiej elicie przywódczej ojczyzny światowego komunizmu podsunęła ideę przymuszenia obywateli, więźniów tego systemu, do jego radosnego wychwalania w wierszach i pieśniach jako krainy niebywałego szczęścia i wolności, do opiewania jako jedynego takiego kraju na świecie, "gdie tak wolno [swobodnie] dyszet czeławiek".
Dzisiaj, jak się okazuje, podobne szczęście i wolność katolicka dotąd Polska zapewni sobie zdając się na łaskę (i niełaskę) zbawczego religijnego prawa judaistycznego, a zwłaszcza - otwierając się bez żadnych ograniczeń na napływającą z całego świata swoją odnowioną duchową siłę przewodnią.(Red.)



Konstanty Gebert (Dawid Warszawski)
Do 2050 roku Polska stanie się ekonomiczną potęgą z polskimi Żydami jako kierowniczą siłą

Patrząc wstecz, to wszystko wydaje się tak oczywiste, że aż budzi zdumienie niezdolność obserwatorów końca XX wieku do uchwycenia tendencji w rozwoju sytuacji. Już ponowne pojawienie się polskich Żydów w ostatnim ćwierćwieczu minionego stulecia powinno wskazać kierunek, w którym zmierza bieg wydarzeń. Pomimo Holocaustu, powojennych pogromów, półwiecza komunizmu oraz chaotycznej demokracji, jaka wyłoniła się z potknięć skorumpowanego systemu, polscy Żydzi przetrwali. Gdy tylko wypełznięcie z kryjówki (roboty cieśli) stało się bezpieczne, dzieci i wnuki tych, którzy pod wpływem iluzji lub pod przymusem porzucili swoją żydowskość (Yiddishkeit), odnalazły drogę powrotu do żydowskich instytucji. Niektóre z nich wstąpiły do synagogi, inne ochoczo zakładały niereligijne stowarzyszenia żydowskie. Wszyscy oni jednak zgodnie współpracowali ze sobą, przywracając do życia przedszkola, szkoły [żydowskie] oraz uruchamiając programy dla [żydowskiej] młodzieży.

Do roku 2000 Polska miała już gminę żydowską liczącą około 30,000 osób, sześciokrotnie więcej niż w 1989 roku, kiedy to żydowskie odrodzenie zaczęło się na dobre. Wspólnot żydowska podjęła demograficzne wyzwanie, wychodząc z niego zwycięsko i zaczęła rozrastać się w wolniejszym, bardziej naturalnym tempie. Polityczne wyzwanie okazało się możliwe do opanowania. Młodzi Polacy, w swojej determinacji, by przyłączyć się do Unii Europejskiej i uwolnić się od polityki, która czyniła ich naród zakładnikiem historii przez 200 lat, porzucili zarówno złe tradycje jak i dobre. Zamiast uczyć się historii wojen z Niemcami, woleli uczyć się języka niemieckiego. Zamiast studiować mętne teorie spiskowe, woleli studiować programowanie komputerowe. Antysemityzm został sprowadzony do chorego marginesu. Ale zostały przy tym zapomniane znaczne elementy narodowej tożsamości i tradycji.

"Bardzo niepatriotyczne - powiedzieli polscy Żydzi z dezaprobatą. Kiedy więc tylko uporali się oni z odbudowaniem swojej tożsamości i swoich instytucji, rozpoczęli specjalny program zachowywania polskiej tradycji. Obecnie w 2100 (tak!) żydowscy profesorowie dominują na wydziałach historii i tradycji na polskich uniwersytetach.

Kiedy Polska ostatecznie przyłączyła się do Unii Europejskiej, odkryła swoich sprzymierzeńców spoza Polski. Pokolenia polskich Żydów, które opuściły Polskę i urządziły się gdzie indziej na kontynencie, przekazały swoim dzieciom tęsknotę za Starym Krajem: za płaczącymi wierzbami i szarżującą kawalerią, za wódką i Fryderykiem Szopenem. Wkrótce zostało stworzone lobby Żydów polskich, które wiązało się z zadziwiającym rozwojem polskiej gospodarki i pomogło stworzyć polski cud ekonomiczny. W połowie stulecia Polska stała się kontynentalną potęgą gospodarczą, a polscy Żydzi, całej Europy, byli jego siłą kierowniczą.

Wspólnota żydowska nadrabiała chucpą to, czego brakowało w oryginalnym nauczaniu. Poza niektórymi specjalistami, dokumentującymi historię chasydyzmu, antysemityzmu i Holocaustu, większość polskich Żydów była szczęśliwa, mogąc zarabiać pieniądze, ażeby sprowadzać amerykańskich rabinów i profesorów, tak, aby wynagrodzić sobie do reszty.

Ponieważ amerykańskie żydostwo asymilowało się i wyschło, żydowskie instytucje edukacyjne musiały pociągnąć z jego szkatułek. Ale kontynentalna ambicja nie pozwalała, by z niej szydzono i w połowie 21. stulecia ze Stanów Zjednoczonych prowadzono na masową skalę import żydowskiego [religijno-kulturowego] nauczania do Europy Środkowej. Dziesięć lat później zaprzestano już tego importu. Po dalszych dziesięciu latach nie tylko wytwarzano własne [środkowo-europejskie] żydowskie nauczanie, ale jeszcze jego nadwyżki importowano [do innych krajów].

Była to słomka, którą przetrącono wielbłądowi grzbiet. Amerykańskie władze udały się do amerykańskich żydowskich organizacji na skargę, oskarżając polskich Żydów o nieuczciwą konkurencję w przeszłości. Izrael, od dawna rozwścieczony na Środkową Europę za okazywanie braku syjonistycznych uczuć, pragnący zarobić dla siebie punkty dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, przyłączył się do Amerykanów. Ostatecznie obie strony walczyły ze sobą [o prymat w świecie] tak długo, aż doprowadziło to do impasu. [Wówczas] potomkowie polskich Żydów w Ameryce i Środkowej Europie wynegocjowali z polskimi Żydami zawieszenie broni. Dla uhonorowania roli Środkowej Europy w dopomożeniu w integracji kontynentu - ostatecznie, Żydzi doszli do wniosku, że łatwiej im zaprzysiąc swoją przynależność do Europy, niż inni obywatele różnych państw narodowych - rząd Unii Europejskiej w Brukseli przyznał Baronowi de Rothchild pierwszą europejską nagrodą dla polskiego Żyda.


______________________

Źródło: Korespondencja internetowa w sprawie artykułu Konstanty Gebert (Dawid Warszawski), "Do 2050 roku Polska stanie się ekonomiczną potęgą z polskimi Żydami, jako kierowniczą siłą", Moment, luty 1998, s. 45-46.


Więcej:
 •  Prof. B. Wolniewicz: Rząd i prezydent RP promotorami judaizacji Polski
 •  Ewa Junczyk-Ziomecka: "Będziemy się czuli jak w domu"



dodajdo.com