czwartek, 28 lutego 2008

TA ZDRADA MA WIELU OJCÓW!



TA ZDRADA MA WIELU OJCÓW!

Odezwa Komitetu Suwerenność Narodu Polskiego na dzień 27.02.2008

Szanowni Państwo!

Drodzy Rodacy!

Zbieramy się ponownie pod gmachem Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w celu domagania się rozpisania referendum ogólnokrajowego w sprawie Traktatu Reformującego Unię Europejską, określanego także ostatnio jako Traktat z Lizbony.

Od czasu rozpoczęcia przez nas naszej akcji protestacyjnej w dniu 7 grudnia 2007 jesteśmy w tym miejscu po raz kolejny. Pragniemy tym samym zamanifestować nasz zdecydowany sprzeciw wobec próby pospiesznej, pokątnej ratyfikacji przez Sejm RP pod pozorem, że Traktat ten jest zwykłym kolejnym traktatem europejskim.

Mówi się nam, mówi się całemu polskiemu Narodowi, że traktat ten nic w Unii Europejskiej zasadniczo nie zmienia, że służyć ma on jedynie usprawnieniu funkcjonowania Unii Europejskiej i jako taki, jako zwykły traktat, nie wymaga on jakoby ratyfikacji w drodze referendum ogólnokrajowego, nie wymaga spytania o zdanie Narodu-Suwerena. A jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że samym rdzeniem i sednem tego Traktatu Reformującego jest przyznanie Unii Europejskiej osobowości prawnej w połączeniu z Deklaracją 17. (Akt Końcowy), która stanowi uznanie przez sygnatariuszy pierwszeństwa prawodawstwa unijnego przed prawem Państw Członkowskich – w tym także - przed naszą polską Konstytucją.

Deklaracja 17. pozostaje w ewidentnej sprzeczności z art. 8 ust. 1 Konstytucji RP: „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”.

Tymczasem Trybunał Konstytucyjny w 2004 r., już po akcesji Polski do Unii Europejskiej, orzekł w sprawie K 18/04 wyraźnie, że po pierwsze - „normy Konstytucji w dziedzinie praw i wolności jednostki wyznaczają minimalny i nieprzekraczalny próg, który nie może ulec obniżeniu ani zakwestionowaniu na skutek wprowadzenia regulacji wspólnotowych. Konstytucja pełni w tym zakresie swą rolę gwarancyjną, z punktu widzenia ochrony praw i wolności w niej wyraźnie określonych, i to w stosunku do wszystkich podmiotów czynnych w sferze jej stosowania. Wykładnia „przyjazna dla prawa europejskiego” ma swoje granice. W żadnej sytuacji nie może ona prowadzić do rezultatów sprzecznych z wyraźnym brzmieniem norm konstytucyjnych i niemożliwych do uzgodnienia z minimum funkcji gwarancyjnych, realizowanych przez Konstytucję”.

Po drugie, Trybunał Konstytucyjny orzekł, że „przepisy (normy) Konstytucji jako aktu nadrzędnego i stanowiącego wyraz suwerennej woli narodu nie mogą utracić mocy obowiązującej bądź ulec zmianie przez sam fakt powstania nieusuwalnej sprzeczności pomiędzy określonymi przepisami (aktami wspólnotowymi a Konstytucją)”.

Trybunał Konstytucyjny stwierdził w 2004 r. wreszcie z niezwykłą dla siebie jasnością i naciskiem, że „ W polskim systemie prawnym decyzje tego typu winny być podejmowane zawsze z uwzględnieniem treści art. 8 ust. 1 Konstytucji. Zgodnie z art. 8 ust. 1 Konstytucji pozostaje ona najwyższym prawem Rzeczypospolitej”.

Cały dzisiejszy dramat polega na tym, iż Rzeczpospolitej Polskiej, mieniącej się być państwem prawa, w wyniku przyjęcia przez Rząd i Prezydenta RP w Brukseli w czerwcu 2007 r. Deklaracji 17. będącej integralną częścią Traktatu, która to Deklaracja przyznaje pierwszeństwo prawu unijnemu przed polską Konstytucją, zostaje właśnie unieważniony art. 8 ust. 1. Konstytucji, a wraz nim – w istocie - cała Konstytucja. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 zostaje sprowadzona do roli zwykłej ustawy. Polska Ustawa Zasadnicza, najwyższe prawo w Rzeczpospolitej Polskiej, rzekomym państwie prawa staje się w sposób przez nikogo nie zauważalny aktem niższego rzędu, aniżeli prawo Unii Europejskiej. Odtąd nie Naród polski, ale bezbożne i roku na rok coraz bardziej totalitarne super-państwo, Unia Europejska, będzie decydowało o całym jego życiu i o całej przyszłości, przy niewielkim, sprowadzonym do minimum Jego własnym wpływie.

Jest to dramat tym większy, że równocześnie nie ma w polskim parlamencie siły, która zdolna byłaby choćby skierować ów tragiczny w wymowie i przyszłych skutkach Traktat do Trybunału Konstytucyjnego celem skontrolowania jego zgodności z Konstytucją RP. Sam zaś Trybunał Konstytucyjny z własnej inicjatywy tego uczynić nie może, a być może nawet nie chce zabrać w sprawie jakiegokolwiek głosu, bowiem jak dotąd - konsekwentnie milczy.

Co zatem oznacza Deklaracja 17. dla Narodu polskiego w razie ratyfikacji Traktatu Reformującego przez Sejm i Senat RP? Oznacza ona nic innego jak nieusuwalne zatwierdzenie przez polski parlament bezprzykładnego aktu bezprawia, pozbawiające na zawsze obecnego Suwerena - Naród polski jego konstytucyjnie gwarantowanej godności jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi.

Ale oznacza ona zarazem coś więcej. Oznacza, że już w momencie podejmowania w referendum decyzji nt. akcesji Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. Naród polski wprowadzany był cynicznie błąd m.in. twierdzeniem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, że jakoby „Polska nic nie straci ze swej suwerenności”. W tym samym czasie Prezydent Kwaśniewski musiał mieć już pełną świadomość faktu, iż przyjęty przez Konwent Europejski w dniach 13 czerwca i 10 lipca 2003 roku „Projekt traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy” w art. 10 ust. 1 (identyczny z art. I-6 odrzuconej Konstytucji Europejskiej) głosi jednoznacznie, że „Konstytucja i prawo przyjęte przez instytucje Unii w wykonywaniu powierzonych jej kompetencji mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich”. Jak widać, tę samą cyniczną grę Prezydenta z ramienia SLD Aleksandra Kwaśniewskiego przeciwko Narodowi polskiemu podjął i doprowadza do właśnie końca jego następca z ramienia PiS - Prezydent Lech Kaczyński.

Wszystko to oznacza zatem wieloletnie ewidentne zaangażowanie się zarówno kolejnych Rządów RP oraz Sejmu i Senatu RP w zdradziecką działalność wymierzoną bezpośrednio przeciwko Narodowi polskiemu!.

Tę zdradę zamierza się obecnie czym prędzej zalegalizować ratyfikując ów traktat wraz z haniebną deklaracją 17. w drodze ustawy, bez pytania się Narodu polskiego, Suwerena, o zdanie, tak aby Suweren nie zdążył spostrzec się, że jest zwyczajnie ograbiany ze swej konstytucyjnej godności Suwerena. Okłamując Go bez zmrużenia oka, głosząc że jest to tylko zwykły, wielce dobroczynny dla Narodu traktat międzynarodowy. W dodatku – z tej zdrady czynią dla siebie zasługę. „Ten sukces ma wielu ojców” – mówią. Istotnie, mają w tym sporo racji. TA ZDRADA MA WIELU OJCÓW!

Dlatego tutaj dzisiaj jesteśmy - żeby powiedzieć również Wam, Panowie Posłowie i Senatorowie, Panowie Premierzy i Ministrowie, Panowie Prezydenci, byli i obecni:
„Będą spisane czyny i rozmowy”. Naród spamięta. Nie zapomni.

Warszawa, 27.02.2008

Komitet Suwerenność Narodu Polskiego
http://suwerennosc.blogspot.com

dodajdo.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz