czwartek, 11 marca 2010

Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją (3)



Zalecana przez Antoniego Macierewicza nowa, zwycięska jakoby metoda uprawiania polityki przez środowiska katolickie, patriotyczne, narodowe, oparta na taktyce bycia i lisem i lwem może zyskać poklask szerszej publiczności. Bo oto teraz dla niekórych pojawi się zapewne szansa, że nasi politycy będa nie tylko wzruszać i porywać masy swoim niewątpliwym patriotyzmem i głębokością swojej wiary, nie tylko będą mówić mądrze i przekonująco o tym, co trzeba zrobić, żeby było lepiej, niż jest, ale też będą oni wreszcie skuteczni. Nareszcie - powie ktoś - pojawią się po naszej stronie wielkie polityczne osobowości, być może mężowie stanu, którzy doprowadziwszy w swym geniuszu przywódczym do tak bardzo upragnionej zasadniczej zmiany obecnego stanu rzeczy, wreszcie zapiszą się złotymi zgłoskami na kartach naszej polskiej historii.

Zapewne znajdą się i tacy, którzy dla tej nowej taktyki znajdą stosowne ewangeliczne uzasadnienie. Inni jednak, nieco bardziej sceptyczni, skłonni byliby twierdzić coś zgoła przeciwnego. Wskazywać mianowicie, iż proponowana rzekomo zbawienna taktyka zapewne istotnie doprowadzi do wielkich zmian społecznych, politycznych, a nawet kulturowo-cywilizacyjnych, tyle tylko, iż te wielkie zmiany wcale nie muszą iść w spodziewanym kierunku, lecz będzie to raczej kierunek o 180 stopni przeciwny do pierwotnie zakładanego. Że w rezultacie owe zmiany będą miały sporo wspólnego z tą rewolucją nihilistyczną, o której wspominał niedawno ten sam Antoni Macierewicz, autor owej nowej zwycięskiej taktyki i lisa i lwa w jednym ciele politycznym.

Przypomnijmy, w dniu 4.03.2010 poseł Macierewicz stwierdził na antenie Radia Maryja:
" ...mogliśmy wczoraj obserwować jak pan marszałek Komorowski otwarcie i jasno - po raz pierwszy taka deklaracja padła z ust jakiegokolwiek polityka, nawet liberalnego - powiedział, że ludzie ze związków homoseksualnych, lesbijskich będą mieli prawo dziedziczenia po sobie. To jest decyzja, która gdyby została w polskim prawie wprowadzona naprawdę w życie, złamałaby kościec rodziny, złamałaby kościec ładu prawnego, społecznego i gospodarczego w Polsce. Trzeba sobie zdawać sprawę, jakie konsekwencje ma decyzja o możliwości dziedziczenia w związkach homoseksualnych i lesbijskich; jak będzie wyglądała pozycja kobiety w małżeństwie, jeżeli dziedziczenie zostanie przyznane związkom homoseksualnym. Że tak powiem, niszczące [konsekwencje] są oczywiste. Daję ten przykład po to, żeby pokazać, że to nie jest tylko problem związku z tajnymi dawnymi komunistycznymi służbami. To jest także rewolucja nihilizmu, którą ci ludzie chcą do Polski wprowadzić."
Z pwyższej wypowiedzi wynikałoby, iż w Polsce rewolucji nihilistycznej, o jakże katastrofalnych dla Polski skutkach jeszcze nie ma, ale niechybnie będzie, jeżeli katolicka rozgłośnia Radio Maryja nie poprze kandydata Prawa i Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego i kiedy w miejsce tego ostatniego prezydentem zostanie obrany kandydat Platformy Obywatelskiej, Bronisław Komorowski. Jednak być może zaaferowany sprawami tajnych służb specjalnych pan poseł Macierewicz nie spostrzegł, że oto właśnie w tych dniach Trybunał w Strasburgu uznał zasadność skargi Piotra Kozaka ze Szczecina, stwierdzając, że "brak możliwości dziedziczenia przez partnerów homoseksualnych [w Polsce] narusza konwencję praw człowieka i podstawowych wolności"
(Homoseksualista wygrał z Polską, Rzeczpospolita, 3 marca 2010, za: wp.pl)

Należy w tym miejscu także zwrócić panu posłowi Macierewiczowi uwagę, że słowa Bronisława Komorowskiego o zaakceptowaniu prawa dziedziczenia przez osoby ze związków homoseksualnych wynikały, jak się wydaje, z uznania przez niego prawomocności orzeczenia Trybunału Praw Człowieka, wydającego wyroki odnośnie Polski m.in. w oparciu o zasadę pierwszeństwa prawa europejskiego nad całym prawem krajowym, włącznie z Konstytucją RP. Za tą zaś zasadniczą zmianą stanu prawnego, nie bacząc na art. 8 ust. 1. w niemal równej mierze w dniu 1 kwietnia 2008 r. w Sejmie RP opowiedziała się Platforma Obywatelska, jak też Prawo i Sprawiedliwość.

Czy zatem w dzisiejszej sytuacji jest rzeczą uprawnioną sugerować, jak czyni to poseł Antoni Macierewicz, że rewolucja nihilistyczna zostanie dopiero wprowadzona do Polski wskutek objęcia fotela prezydenta RP przez jednego z liderów Platformy Obywatelskiej, a tylko ponowny wybor, reelekcja kandydata PiS, Lecha Kaczyńskiego miałaby tej katastrofie zapobiec? Czy może w imię najlepiej rozumianego dobra wspólnego należałoby uznać raczej, że ta rewolucja nihilistyczna już w Polsce jest, już w Polsce się toczy, już trwa? Bo jeżeli miałoby się okazać, że ta rewolucja już w Polsce jest i trwa, wówczas należałby raczej zapytać, czy Lech Kaczyński daje Polakom nadzieję, iż się owej rewolucji nihilistycznej skutecznie przeciwstawi.

Tak się dziwnie składa, że zaraz po ogłoszeniu wyroku europejskiego Trybunału w sprawie dziedziczenia w nieformalnych związkach, w dodatku homoseksualnych, ma miejsce inne wydarzenie tego typu: Sąd Apelacyjny w Katowicach w sprawie Alicja Tysiąc przeciwko tygodnikowi katolickiemu "Gość Niedzielny" wydał wyrok na korzyść Alicji Tysiąc. Tym samym katowicki Sąd Apelacyjny stanął po stronie osoby, która chciała zabić swoje nienarodzone dziecko, lecz lekarze jej na to nie pozwolili, a potępił katolickiego dziennikarza red. Marka Gancarczyka i jego pismo "Gość Niedzielny" za publiczne wskazanie na fakt usiłowania zabójstwa nienarodzonego dziecka i za stosowne do czynu określenie takiego postępowania matki wobec własnego, nienarodzonego dziecka. Dodajmy, iż swoim werdyktem Sąd Apelacyjny bez wątpienia potwierdził (przynajmniej pośrednio) prawomocność wcześniejszego orzeczenia Trybunału w Strasburgu z marca 2007, przyznającego Alicji Tysiąc 25 tys. euro odszkodowania od państwa polskiego za uniemożliwienie jej dokonania zabójstwa noszonego w sobie dziecka.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wyrok Trybunału Praw Człowieka w sprawie Piotra Kozaka otwiera drogę do zalegalizowania w Polsce związków homoseksualnych, bądź do jakiekolwiek innego zrównania w prawach związków pozaprawnych z prawnie ważnymi małżeństwami rozumianymi jako związki kobiety i mężczyzny i że konsekwencje tego są poprostu nieobliczalne.

Należy też zauważyć, że wspomniany wyrok tego samego Trybunału w sprawie Alicji Tysiąc z marca 2007 r. otwierał z kolei drogę do legalizacji w Polsce procederu zabijania nienarodzonych, określanego eufemistycznie mianem "aborcja" i tym samym uderzał w Polskę nie mniej dotkliwie, niż uznanie prawa dziedziczenia w związkach homoseksualnych. Z pewnością wyrok ten był już w połowie 2008 r. czynnikiem motywującym osławioną skandalistkę Dorotę Nieznalską kolejnym skandalizującym plakatem do nagłaśniania panelu dyskusyjnego pod hasłem "Czy Trybunał w Strasburgu zalegalizował aborcję? - Wyrok Alicja Tysiąc przeciwko Polsce". Z całą pewnością wyrok ten też uruchomi całą lawinę dalszych podobnych spraw i podobnych wyroków.

Wracając do sprawy rewolucji nihilistycznej, której to jakoby jeszcze w Polsce nie ma, a która ma jakoby dopiero nadejść z chwilą porażki wyborczej Lecha Kaczyńskiego, należy wskazać, że to w dzisiejszym stanie rzeczy, tu i teraz, a nie dopiero w jakiejś bliższej czy dalszej przyszłości, red. Anna Pietraszek, członek Zarządu Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy zmuszona jest w kontekście sprawy Alicji Tysiąc stwierdzić, że "mamy do czynienia z terrorem cywilizacji śmierci". I dodaje ona zaraz potem :
"nie ma środowiska dziennikarskiego, które by żyło pasją pokazywania prawdy i obrony tej prawdy za wszelką cenę. Środowisko [dziennikarskie] samo siebie niszczy. To jest też bardzo, bardzo zła obserwacja, którą umożliwia właśnie przypadek dramatu "Gościa Niedzielnego", powiem - dramatu, dlatego, że to jest dramat uderzający w oczywistość logiki tekstu dziennikarskiego: oczywistego, prostego tekstu. Jeśli za taki tekst się odpowiada, to znaczy, że w każdej chwili dziennikarz może być posądzony w każdej sprawie o wszystko i nie móc się obronić, bo wystarczy, że będzie katolikiem."

Jeśli więc komuś nie udało się zauważyć tego wcześniej, to przynajmniej z tej wypowiedzi wynika wyraźnie, jak fałsz już obecnie staje się prawdą, a prawda fałszem, jak nawet osoba bezwzględnie zasługująca na publiczny osąd moralny sama staje się oskarżycielem, domagającym się nie tylko odszkodowania za proste wskazanie daleko idącej niewłaściwości jego postępowania przez rzetelnego dziennikarza. Co więcej, zaczyna ona uzyskiwać w swoim działaniu poparcie ze strony tego, co dotąd uważaliśmy za prawo i instytucji, uznawanych dotąd przez nas jako wymiar sprawiedliwości, ale które to "prawo" i "wymiar sprawiedliwości" na swoje dotychczasowe miano zdają się już w naszych oczach nie zasługiwać. Na domiar widać bardzo wyraźnie, jak na zasadzie domina upadek jednego elementu cywilizacji pociąga za sobą, jak dotąd nieuchronnie, upadek dalszych elementów sąsiednich. Jak na naszych oczach w błyskawicznym tempie odbywa się (dokonywane jest) swego rodzaju prucie całej tysiącletniej cywilizacyjnej tkanki.

Wydaje się, że to właśnie jest i tak właśnie wygląda w działaniu nihilistyczne "przewartościowywanie" wszelkich wartości, ów program "naprawy ludzkości", sformułowany pod koniec XIX w. przez Fryderyka Nietzschego, autora dzieła "Antychryst", niegdyś ulubieńca niemieckich faszystów z pierwszej połowy ubiegłego wieku, a obecnie, w wieku XXI, stawianego ponownie na europejskie i światowe piedestały.

Jak widać z powyższego, rewolucja nihilistyczna, o której mówił w Radio Maryja poseł Antoni Macierewicz, nie zostanie bynajmniej dopiero do Polski sprowadzona przez Bronisława Komorowskiego z chwilą, gdy ten zostanie prezydentem. Ta rewolucja już od dłuższego czasu w Polsce się odbywa. Na dodatek na przebieg jej rozwoju zdają się mieć znaczny wpływ zdarzenia z okresu pełnienia urzędu prezydenta przez Lecha Kaczyńskiego. I tu, niestety, nader trudno jest twierdzić, że za czasów tego akurat prezydenta Polska wychodziła ze starcia z nihilizmem obronną ręką. Przeciwnie - można przywołać liczne okoliczności wskazujące, iż w czasie kadencji Lecha Kaczyńskiego Polska została niemal zupełnie pozbawiona instytucjonalno-prawnych środków, mogących pomóc ją chronić przed zalewem ze strony nihilizmu. W ich świetle można zobaczyć, że działo się tak i dzieje nadal w znacznym stopniu dlatego, iż urzędujący prezydent Kaczyński traktuje swoje szanse na reelekcję w wyborach 2010 jako dobro wyższe, aniżeli dobro narodu i przyszłość Polski. Paradoksalnie, właśnie Lech Kaczyński miałby teraz Polskę chronić podczas drugiej kadencji przed skutkami swojego własnego postępowania z okresu swej pierwszej kadencji.




 •  Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją

 •  Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją (2)

 •  Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją (3)

 •  Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją (4)

 •  Lis w skórze lwa, czyli - Przychodzi Macierewicz z propozycją (5)



dodajdo.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz