poniedziałek, 4 czerwca 2012

Z tarczą, czy na tarczy?



Jestem świeżo po lekturze artykułu pana Tomasza Szatkowskiego pt. Tomasz Szatkowski: Szczyt w Chicago a bezpieczeństwo Polski. "Przebieg nie rozwiał mało optymistycznych przewidywań" w Naszym Dzienniku (31.05.2012)


Niewątpliwie, Tomasz Szatkowski,
jako laureat stypendium brytyjskiego MSZ, który następnie odbył program stypendialny na zaproszenie Departamentu Stanu USA jest osobą, która zapewne w stopniu celującym odczytuje zapotrzebowania amerykańskiej i brytyjskiej polityki wojskowej. Czy jednak to oznacza, że jego rozważania nt. obronności Polski należy przyjmować bez żadnych zastrzeżeń? Spójrzmy prawdzie w oczy.
NATO Summit 2012: Without New Investment by Europeans, NATO’s Future Is in Doubt

1. Od 2008 16 europejskich członków NATO zredukowało swoje wydatki wojskowe. W wielu z nich redukcje przekroczyły 10 proc. W 2011 tylko USA, Wielka Brytania i Grecja wydały na cele obronne wymagane 2 proc. GDP. W 2011 Francja poniżej 2 proc., Hiszpania tylko 0,9 proc. Dla porównania same wydatki New York City na policję 4,46 mld USD to więcej niż wydatki każdego z 13 państw członków NATO na obronę. Być może Estonia osiągnie 2 proc. "Inteligentna obrona" ma być odpowiedzią problemy ekonomiczne Unii Europejskiej. Jeśli Europejczycy nie przeznaczą nowych środków na obronę, - czytamy - "Inteligentna Obrona" będzie niczym więcej, jak listą pobożnych życzeń. Żadna sprytna nomenklatura niczego tutaj nie rozwiąże" - czytamy w artykule w blog.heritage.org

W skrajnym przypadku - dopuszcza z kolei taką możliwość Szatkowski - "można sobie wyobrazić, że któreś z państw, podobnie jak Francja czy Wielka Brytania w 1939 r., uzna za wystarczające zrzucenie nad agresorem ulotek wzywających do zaprzestania wrogich działań."

2. Ze swej strony wiemy, że Niemcy, hegemon w Europie, realizujący swą politykę okrutnego hegemona dzięki narzuceniu wspólnej waluty euro, fundując reszcie Europy strukturalny kryzys, Niemcy prowadzące politykę zacieśniania stosunków z Rosją - jak słyszymy - wzywały przed szczytem w Chicago do jednostronnej, jeszcze głębszej redukcji. Nie są one zatem zainteresowane pogarszaniem w jakikolwiek sposób owych stosunków z Rosją. Przeciwnie - coraz słabsze militarnie i ekonomicznie państwa Unii, coraz bardziej niezdolne do obrony, zanikające wręcz jako samodzielne państwa, stające się coraz bardziej euroregionami, leżą w interesie Niemiec, ponieważ przybliżają wizję Stanów Zjednoczonych Europy pod całkowitą niemiecką dominacją.

3. Tarcza antyrakietowa nie jest - jak twierdzi Szatkowski - naruszenie równowagi odstraszania nuklearnego, gdyż - jak pisze - "tarcza ma do tego celu zbyt ograniczoną skalę". Zaraz potem stwierdza, że "poważna amerykańska instalacja wojskowa na terytorium naszego kraju podniesie dla Rosji ryzyko takiego ruchu.", czyli "użycia [przez Rosję] taktycznej broni nuklearnej". "Pozytywną stroną użycia pocisków typu SM3 w nowej koncepcji tarczy rakietowej jest także ich użyteczność w przypadku rakiet, które miałyby spaść na terytorium naszego kraju. Pod znakiem zapytania jest jednak sprzęgnięcie ich z systemami rozpoznawczymi, które mogłyby wykryć pociski taktyczne nadlatujące ze wschodu".

A zatem Szatkowski przyznaje, wbrew niezliczonym amerykańskim oficjalnym dementi, że takie zastosowanie tarczy bierze się poważnie pod uwagę i że rosyjskie zastrzeżenia co do "destabilizującego" charakteru tarczy nie są tak bezpodstawne, jak to przedstawiała dotychczas strona amerykańska.

Równocześnie jak o swego rodzaju naturalnej przypadłości mówi się dziś o rzeczywiście destabilizującym czynniku w Europie, jakim jest systematyczne względne jednostronne rozbrojenie europejskich członków NATO, którzy skłonni są polegać już niemal wyłącznie na amerykańskim parasolu, a także o obecnym niemal demonstracyjnym odwracaniu się plecami do pierwotnie fundamentalnej w NATO zasady solidarnej obrony w razie agresji jednego z członków układu.

4. Heritage Foundation (instytucja, która stała za wyborem w 2001 George'a Busha na prezydenta i za przyszłą wojną z terrorem), obecnie proponuje, żeby "amerykańskie dowództwo operacyjne Europy przygotowa[ło] samodzielne plany pomocy, biorąc pod uwagę najbardziej prawdopodobnych uczestników operacji.", gdyż "w razie obcej agresji pomoc sojuszników może być ograniczona". Czyli w istocie - układy dwustronne, zawierane zasadniczo poza strukturami NATO, niekiedy wbrew interesom co potężniejszych przeciwników takich układów.

"Możemy liczyć w największym stopniu na wsparcie wywiadowcze, rozpoznawcze, logistyczne, potem na wsparcie z powietrza i morza, a dopiero na końcu na wystarczającą do odparcia obcej agresji obecność sił sojuszniczych na lądzie." - stwierdza T. Szatkowski.

5. Można w tej sytuacji łatwo przewidzieć zachowanie się Niemiec: im bardziej Polska będzie trzęsła się o swoje bezpieczeństwo, otwierając się na coraz to śmielsze systemy "obrony" od wschodu, tym bardziej będzie przedstawiana przez "pokojowe" Niemcy jako źródło zagrożenia dla pokoju w Europie", a tym samym - zostawiana swojemu własnemu losowi (czytaj: wystawiana na odstrzał w tej czy innej formie.

Powstają pytania zasadnicze, które należałoby rozważyć:

I. Czy NATO, które od czasów George'a Busha Jr zmierza systematycznie do przekształcenia się z układu obronnego w układ ofensywny, zdolny do interwencji w każdym punkcie globu wskazanym przez USA, jest nam wyłącznie po to, żeby angażować się w Afganistanie, Iraku, w Gruzji, może jeszcze w Iranie, nie wzmacniając w istotny sposób swojego własnego bezpieczeństwa, ponosząc koszta interwencji, za to zwiększając wydatnie podatność na atak z zewnątrz?

II. Czy tarcza antyrakietowa, którą otrzymamy zapewne w nagrodę za udział w takich miejscach interwencji amerykańskiej & allies jak Afganistan, Irak, w Gruzja, Iran, a która z definicji jest tą linią, która przejmuje impet pierwszego uderzenia, i którą można zniszczyć jedynie całą salwą uderzenia nuklearnego, jest tym właściwym rozwiązaniem dla bezpieczeństwa Polski?

Niech mi te pytania, w moim przekonaniu ważne, nie zostaną poczytane za "naiwny pacyfizm".

dodajdo.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza