niedziela, 4 stycznia 2009

Droga Córko Pana M. Malinowskiego



Dyskusja w Korespondent.pl na temat ostatniej publikacji Prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Klausa "Traktat Lizboński - podręcznik dla początkującego" (w tłum. Krystyna Greń, Fronda.pl) (Zapomniałbym: Kupujcie Frondę, czytajcie Frondę. Fronda is the Best) zdawała się w pewnym momencie zamierać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy stwierdziłem, iż trwa nadal w najlepsze. Głos zabrał m.in. pan M. Malinowski (volvo@9). Przytoczył on in extenso opinię swojej 18-letniej córki. Zdawał się przy tym ponad wszystko inne przedkładać dobro i pewną przyszłość swojej córki i jej rówieśników, które to dobro jego zdaniem zapewnia zainteresowanym Traktat Lizboński, tak iż wszelkie wątpliwości związane z tym Traktatem nie mają tu zbyt wiele do rzeczy. Trochę tak, jakby mówił: "To jest ich przyszłość, im się Traktat Lizboński podoba i to rozstrzyga o wszystkim. Czytajcie i uczcie się. Zobaczcie, jak należy myśleć - POZYTYWNIE". Napisał bowiem:

Poza moim zdaniem i waszym koledzy, jest jeszcze grupa ludzi dla których całe to zamotanie prawne jest robione i to co maja do powiedzienia wyraziła właśnie moja 18letnia córka. Poczytajcie sobie.

vaclav klaus jest najwiekszym eurosceptykiem w calej unii.

patrzy na traktat subiektywnie i przedstawia go jako zlo wcielone... troche czytalam o traktacie i znam obecny system funkcjonowania ue i najwiekszym problemem jest to, ze unia MUSI przeprowadzic reforme. po rozszerzeniu system stal sie niewydolny.
glosy wazone tez maja swoje plusy i minusy. nie jest jednak tragedia, a jakos decyzje podejmowac trzeba.

wyobrazasz sobie wprowadzenie jakiejs waznej zmiany, ktora musi jednoglosnie zatwierdzic rada europejska (27 prezydentow/premierow) w wiekoszosc przypadkow bedzie to niemozliwe, bo rada europejska dziala w interesie swoich krajow, a nie wspolnoty (od tego jest parlament europejski - oni nie moga sie kierowac interesem narodowym). wtedy wszystko stanie w miejscu i dopadnie nas kryzys systemowy.
a grozby o utracie suwerennosci sa mocno przesadzone. osobowosc prawna jest unii potrzebna, bo bez tego ciezko jest wspolpracowac z innymi panstwami (poza ue).

traktat nie jest idealny, ale jest konieczny.

ufff sie napisalam :D


Z zasady jestem jak najdalszy od lekceważenia czegokolwiek, co mówi nawet najmniejsze dziecko, a co dopiero osoba mogąca wykazać się świadectwem dojrzałości. Cóż było robić, pomimo dość późnej pory MUSIAŁEM odpowiedzieć Córce swego Ojca, a przy okazji samemu Ojcu, najwyraźniej upatrującemu w Traktacie Lizbońskim swego rodzaju polisę posagową dla wchodzącego w życie młodego pokolenia Polaków, gdy tymczasem ktoś swym uporczywym, nieprzystojnym zgoła rozumnemu człowiekowi eurosceptycyzmem próbuje ich tego dobra pozbawić. Niestety, uświadomienie dorosłym w końcu ludziom, przekonanym że mają absolutną rację, bo przecież "wszyscy tak myślą", nie jest ani zadaniem łatwym ani szczególnie przyjemnym. Jak wytłumaczyć obojgu, że podobnie jak większość opinii publicznej w Polsce, padli ofiarą jednostronnej propagandy, a może także szkolnej indoktrynacji, traktującej w sposób wrogi jakikolwiek odmienny punkt widzenia, przydając przy tym samą sobie miano obiektywnego informowania społeczeństwa? Jak ująć w paru zdaniach całą grozę obecnej sytuacji? W odpowiedzi na wpis pana Malinowskiego napisałem:

Droga Córko Pana M. Malinowskiego, Ojca tak bardzo Cię kochającego, że gotów jest zrezygnować z obiektywnej oceny istniejącego stanu rzeczy i z własnego niezależnego myślenia, na rzecz myślenia Córki, której WYDAJE SIĘ, że myśli niezależnie i że Jej przekonanie ma walor obiektywizmu!

Stwierdzasz, że prezydent Vaclav Klaus "jest najwiekszym eurosceptykiem w calej unii. patrzy na traktat subiektywnie i przedstawia go jako zlo wcielone... ".

Czy doszłaś do tego wniosku samodzielnie, po przeczytaniu Traktatu Lizbońskiego, następnie po lekturze opublikowanego dość przystępnie napisanego wyjaśnienia Klausa "Traktat Lizboński - podręcznik dla początkującego"? Czy może raczej nie czytałaś? Jeśli nie zrobiłaś ani jednego ani drugiego, to znaczy, że nie masz najmniejszego pojęcia, jak naprawdę (dobrze, czy źle) myśli Prezydent Czech, tylko oparłaś się na cudzej, opinii zdającej się mówić, że Vaclav Klaus to wcielone zło eurosceptycyzmu.

Czyli, że zdanie kogoś, kogo zapewne cenisz wysoko, uznałaś z góry z przesądzające sprawę. Ale może to nie oznacza, że ten ktoś nie ma racji? Bo może on czytał i jedno i drugie. Otóż może się zdziwisz, ale zapewniam Cię, że w całej Unii ani szefowie rządów podpisujący Traktat ani parlamenty, tak ochoczo wyrażające zgodę na ratyfikację, ani nawet specjaliści doradcy sygnatariuszy krajów członkowskich - [oni wszyscy] nie czytali tego Traktatu, bo się go nie da przeczytać (i opierali się na wyższych autorytetach - tak samo [jak oni] niezorientowanych).

Dlaczego się nie da przeczytać? Bo jest to zestaw setek poprawek do tego, co już jest w Traktatach, nie powstał natomiast tekst jednolity wszystkich dokumentów traktatowych, który można przeczytać "jednym ciągiem".

Co to oznacza? To oznacza, ni mniej, ni więcej, tylko że po kolei wszyscy w Unii Europejskiej, opierali się na autorytatywnych opiniach opartych na jeszcze autorytatywniejszych opiniach ludzi, którzy nie tylko nie czytali tych traktatów, a nawet nie chcą wiedzieć, co tam w nich rzeczywiście jest - i co ważniejsze jaki będzie tego skutek dla swoich własnych krajów własnych narodów.

Przypuszczalnie jedynym, który być może wie do końca, co zawiera traktat i jak on zafunkcjonuje, wie w całej Unii Europejskiej być może wąska grupka ludzi pod kierunkiem niejakiego pana Piris'a, faktycznego autora wszystkich traktatów od Maastricht począwszy, a na Lizbońskim skończywszy.

A jeżeli nie wiadomo co jest w traktatach "poprawionych" przez Traktat Lizboński, to skąd wiadomo, czy i co on rzeczywiście poprawia? Może jest to [swego rodzaju] Traktat o Strukturalnym Kryzysie Międzynarodowym [w Unii Europejskiej], który można będzie rozwiązać dopiero po... fizycznym zlikwidowaniu wszystkich tych, którzy przed nim ostrzegali?

Jeżeli więc, Droga Córko Pana M. Malinowskiego, weszłaś już w dorosłość i uzyskałaś prawo głosowania, czyli współdecydowania o losach naszego Narodu, a postanowiłaś zdać się ślepo na to, co ten pan [Piris] mówi, jak wcielenie Prawdy Nieomylnej o Unii Europejskiej, tedy módl się, z miłości, jeśli nie do siebie, to przynajmniej do swych przyszłych dzieci, ażeby się przypadkiem nie okazało kiedyś, że to był... najprawdziwszy Szatan wcielony.


Można by w tym miejscu ten artykuł zamknąć. Warto jednak w tym miejscu przypomnieć to, na co polski prezydent, polski rząd i polski parlament za wszelką cenę pragnęli zamknąć oczy i co nieomal im się udało. Na to, iż poprzez Deklarację 17. Aktu Końcowego ustanawiającą po raz pierwszy w historii traktatów europejskich expressis verbis nadrzędność (pierwszeństwo) prawa superpaństwa o nazwie Unia Europejska nad Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej, Traktat Lizboński jest ewidentnie sprzeczny z polską Ustawą Zasadniczą. W art. 8. ust. 1 bowiem Konstytucja RP głosi jednoznacznie, że "Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej." Konstytucja RP, a nie wszystkie traktaty Unii Europejskiej razem wzięte, jest w Polsce prawem najwyższym. Odnosi się to zarówno do traktatów obecnie obowiązujących, jak i wszelkich innych, jakie tylko mogą się na horyzoncie dziejów pojawić, albowiem one wszystkie swą mocą mogą być co najwyżej nieco powyżej ustawy zwykłej.

P.S. Wszystkim, którzy nie dotąd nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z poglądami Nicka Rockefellera, m.in. na Unię Europejską, gorąco polecam poprzedni artykuł
"Nick Rockefeller: 9/11 NY to jedno wielkie oszustwo".


dodajdo.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza