poniedziałek, 29 listopada 2010

Najnowsze rewelacje Wikileaks i trutka na szczury



Michael Rivero
THE COMPLETE IDIOT'S GUIDE TO WIKILEAKS LATEST DOCUMENT DUMP

Wikileaks, nagłośnione przez medialną propagandę (co samo w sobie powinno skłaniać do zastanowienia), opublikowały wielką ilość dokumentów, które jakoby przeciekły tylko do Wikileaks, a nie innych źródeł internetowych. Media (idąc za wskazaniami administracji USA - przyp. red.) oskarżają to działanie Wikileaks jako zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, podczas gdy politycy tymczasem załamują ręce i zastanawiają się, kiedy wreszcie uwolnią się od przekleństwa Pierwszej Poprawki i od całego tego nonsensu, jakim jest wolność słowa. Wielu obserwatorów uważa jednak, iż jest to akcja propagandowa i że ani Julian Assange ani Wikileaks nie powinny być przeceniane jak źródło. Bądź co bądź, to właśnie nie kto inny tylko Julian Assange uparcie utrzymuje, że nie było żadnego spisku w sprawie ataku na World Trade Center 11/09, a ruch na rzecz prawdy o 11/09 to według niego taka, zabawa, forma rozrywki.

Naturalnie Julian Assange jest właścicielem patentu na prawdziwą teorię spiskową i nie może jej ujawniać nikt poza nim samym.

Jak było to przewidzenia, w najnowszym pakiecie ujawnionych przez Wikileaks dokumentów nie ma nic szczególnie nowego. Tak jak i w poprzednich przypadkach przecieków opublikowanych przez Wikileaks, większość dokumentów to stare wiadomości przemieszane z pewną ilością wiadomości raczej wątpliwych. Julian Assange włączył w to twierdzenie, że Ossama bin Ladden wciąż żyje i kieruje Al-Kaidą.

Tymczasem jest to już dobrze udokumentowane poza Stanami Zjednoczonymi, że Ossama bin Ladden nie żyje już od wielu lat oraz że sama Al-Kaida jest to pozorowane antyamerykańskie ugrupowanie islamskie, które służy wciągnięciu narodu amerykańskiego w niekończącą się wojnę imperialną przeciwko światu islamu, odgrywająca podobną rolę, jak postać Emmanuela Goldsteina w powieści "Rok 1984" George'a Orwella.

Jeśli chodzi o ostatni pakiet dokumentów, jest to odkurzenie wiadomości już w blogosferze dobrze znanych. Nawet ci, którzy nie wiedzieli, że dyplomaci USA szpiegują swoich partnerów w ONZ, nie dostrzegają w tym czegoś szczególnie niezwykłego czy odkrywczego.

Jaki jest więc rzeczywisty cel tej nowej zagadki, zadanej nam obecnie przez Juliana Assange'a?

Propaganda.

Propaganda jest jak trucizna na szczury. 95 proc. to smaczna, zdrowa żywność. Ale jej celem jest doprowadzenie, by szczur połknął truciznę. Tak samo jest z najnowszym przeciekiem Wikileaks. Te wszystkie przestarzałe wiadomości, które już dobrze znamy, użyte są w celu przekonania nas, że cała ta pigułka jest smaczna i zdrowa, podczas gdy jest całkiem przeciwnie. W pigułce tej ukryte są odrobiny trucizny, co do których administracja USA ma świadomość, że nie jesteśmy już ich w stanie dłużej akceptować jako treści przekazywanych przez kontrolowane media. Ma jednak nadzieję, że połkniemy to znowu jako prawdę, kiedy zostanie to wszystko opublikowane jako rzekomy przeciek, w tak zwanych medium opozycyjnym.

Zakładając nawet, że 95 proc. obecnych rewelacji Wikileaks to prawdziwe, acz przestarzałe wiadomości, wskażę okruchy trucizny, które Julian Assange chciałby, abyśmy połknęli.

1. Iran jest zły, więc wszyscy powinniśmy chcieć go zniszczyć.
2. Arabia Saudyjska jest zła, ponieważ finansuje Al-Kaidę, więc wszyscy powinniśmy chcieć ją zniszczyć.
3. Korea Północna jest zła, ponieważ dostarczyła Iranowi pociski rakietowe o naprawdę dalekim zasięgu, ażeby Iran umieścił na nich swoje głowice nuklearne, więc wszyscy powinniśmy chcieć ją zniszczyć.
4. Chiny mieszają w naszych komputerach, więc wszyscy powinniśmy chcieć je zniszczyć.

Lub coś w tym rodzaju.

Zabawna rzecz z tymi trutkami na szczury. Szczury bowiem zazwyczaj szybko uczą się, jak zjadać żywność, a zostawiać truciznę.

dodajdo.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza