wtorek, 5 stycznia 2016

Marek Jurek: 70 proc. prawidłowo zgłoszonych kandydatów Prawicy Rzeczpospolitej nie zostało zarejestrowanych przez komitet wyborczy PiS




Jarosław Dudała

Co dalej z aborcją i in vitro? Mówi M. Jurek
Źródło: Gosc.pl


Jarosław Dudała: Na ile możliwa jest po wyborach zmiana prawa w gorących kwestiach moralnych, bioetycznych?

Marek Jurek: Trzeba ponaprawiać wszystko to zło, które zrobiły rządy Platformy. Mówię o przyjęciu wypaczających prawo interpretacji, według których dziecko pary gimnazjalistów nie korzysta z prawnej ochrony życia. Mówię o dostępności bez ograniczeń środków wczesnoporonnych. To także kwestia ochrony życia nienarodzonych dzieci niepełnosprawnych, demoralizacji w szkołach oraz monogamicznej rodziny jako podstawy wychowania.

Poseł Gowin mówi możliwości zmiany ustawy o in vitro.

Ustawodawstwo o in vitro powinno potwierdzać normy, chroniące życie poczęte.

Mamy w Polsce tak głęboką zmianę , jak na Węgrzech. Ona otwiera pole do zmian konstytucyjnych. Zsumowany wynik PiS, Kukiza i PSL oraz sytuacja PO - którą być może czeka implozja - to wszystko otwiera dynamikę konstytucyjną.

Pytanie, czy PiS będzie tego chciał

Na pewno posłowie Prawicy Rzeczpospolitej będą podejmować takie działania. Nie wiemy na razie, ilu ich będzie. Niestety, nasi partnerzy (PiS) złamali umowę koalicyjną z nami. Nie podnosiliśmy tego w czasie wyborów, ale 70 proc. prawidłowo zgłoszonych kandydatów Prawicy Rzeczpospolitej, nie zostało zarejestrowanych przez komitet wyborczy PiS i dlatego nie mogło wystartować w wyborach.

Dlaczego?

To już pytanie do komitetu PiS. Zgodnie z umową, nasi kandydaci mieli na wszystkich listach wystartować z 8. miejsca.

Jedno jest pewne: społeczeństwo głosowało za bardzo głęboką zmianą. Zniknęła posteseldowska lewica, fiasko poniosła cała kampania dechrystianizacyjna, prowadzona przez PO, straszenie państwem wyznaniowym itd. Mamy głęboka reakcje społeczną, na której wiele można zbudować.

W czasie kampanii wyborczej były niepokojące wypowiedzi ministra Sasina i senatora Karczewskiego, dotyczące kwestii bioetycznych. Ale proces polityczny dopiero się otwiera. Będziemy potrzebowali grupy posłów, działających zdecydowanie na rzecz cywilizacji życia i praw rodziny.



_____________________________


Przypomnijmy, że 24 marca 2012 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz Marek Jurek poinformowali o zawarciu porozumienia o współpracy między ich partiami

- Postanowiliśmy się porozumieć. Porozumienie przewiduje współpracę wyborczą, wspólną listę, choć odrębne kluby, przy założeniu ścisłej współpracy - powiedział Kaczyński na wspólnej konferencji z Jurkiem.
Jak podkreślił, oba ugrupowania doszły do wniosku, że ich współpraca to jedyne wyjście dla polskiej prawicy i dla Polski. - Razem będziemy iść do zwycięstwa i do tego czego Polska potrzebuje - zmian - dodał prezes PiS.

Za" Fakt pl.: Nowy duet polityczny: Marek Jurek Jarosław Kaczyński



dodajdo.com

czwartek, 31 grudnia 2015

Prof. Adam Strzembosz: "Prezydent parokrotnie złamał konstytucję"





Były prezes Sądu Najwyższego prof. Adam Strzembosz zapytany przez dziennikarkę TVN24, czy podobnie jak obecna pierwszy prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf, zaskarżyłby do Trybunału Konstytucyjnego przeprowadzoną przez PiS nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym odpowiedział:

"Bez najmniejszych wątpliwości, Pani Redaktor."


A dlaczego?

A.S. - Dlatego, że obowiązkiem pierwszego prezesa Sądu Najwyższego jest dbanie o wymiar sprawiedliwości, o jego niezależność, jeśli chodzi o sądy, i niezawisłość, jeśli chodzi o sędziów. Wobec tego trudno, żeby pierwszy prezes nie interesował się tym, co się dzieje w zakresie Trybunału Konstytucyjnego, z którym przecież i sądy i pierwszy prezes współpracuje, ponieważ ma prawo występowania do Trybunału o badanie zgodności określonego przepisu, czy całego aktu prawnego z inną ustawą, z Konstytucją, lub konwencją międzynarodową.

Ale Pani Prezes wnosi o to, żeby Trybunał orzekał na podstawie jeszcze tej starej ustawy o Trybunale, bo ta, która teraz jest przyjęta, jest niezgodna z konstytucją. To jest możliwe, żeby tak właśnie Trybunał orzekał?

- Ja uważam, że Trybunał nawet ma taki obowiązek. Bo przecież cóż by było, gdyby Trybunał zgodnie z tą nowelizacją rozpatrywał zgodność tej nowelizacji z Konstytucją, powiedzmy za półtora roku, a w międzyczasie wydał cały szereg orzeczeń na podstawie ustawy, która by się później okazała niezgodną z Konstytucją. To byłby nie tylko blamaż Trybunału, ale by można było dopuścić do tego, żeby cały szereg podmiotów, które są zainteresowane, były zainteresowane określonymi orzeczeniami Trybunału, wnosiły o weryfikację, o zmianę, lub uznanie za nieważne...

Ale ta ustawa weszła w życie, Panie Profesorze?

- Słucham?

Ta ustawa weszła w życie. Ta nowa ustawa. Według ... bo nie ma vacatio legis, o które zresztą...

- To jest pewien zabieg, który jest takim figlem prawnym: w ustawie wprowadza się przepisy wiążące ręce Trybunałowi Konstytucyjnemu, a równocześnie stanowi się, że ustawa wchodzi w życie natychmiast po jej ogłoszeniu. Co zresztą jest czymś zupełnie niezwykłym, by tego rodzaju wchodziła z dniem jej ogłoszenia. Ja się z takim przypadkiem nie spotkałem.

Poza tym, jak Trybunał ma się wywiązać ze swoich obowiązków? Ma orzekać na podstawie ustawy, co do której mają zasadnicze wątpliwości nie tylko sędziowie Trybunału, bo tego akurat nie wiem, ale tyle pomiotów o wielkim autorytecie prawniczym i społecznym: Krajowa Rada Sądownictwa, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, wydziały prawa, Komitet Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, i jeszcze kogo szukać, kto jest odpowiednio przygotowanym, żeby się wypowiadać o konstytucyjności, lub nie, takiego aktu prawnego? Oczywiście nie w sposób wiążący, ale w sposób chyba dający do myślenia.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego zdecydował, że będzie razem rozpatrywał wnioski Platformy Obywatelskiej i Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego i do orzekania będzie potrzebnych dziesięciu sędziów. Czyli też no, nie jest to zgodne z tym, co nowa ustawa mówi.

- A cóż może zrobić Prezes Trybunału? Dysponuje dziesięcioma sędziami, którzy są w sposób prawidłowy powołani do tego Trybunału. Jak ma dziesięciu, to korzysta z wiedzy, doświadczenia, odpowiedzialności, zasad moralnych, które rządzą tymi dziesięcioma. Przecież nie zaprosi do składu tych sędziów, którzy wprawdzie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, ale Prezydent nie odebrał od nich ślubowania, wobec tego nie mogą funkcjonować. Już nie mówię o tych pięciu wybranych no, w sposób zupełnie niewiarygodny.

To właśnie, to ilu jest sędziów? Bo Andrzej Rzepliński mówi, że jest osiemnastu, orzekających jest dziesięciu właśnie?

- Sędziów, którzy mogą się nazywać sędziami Trybunału Konstytucyjnego jest trzynastu, to znaczy dziesięciu obecnie funkcjonujących i tych trzech, których ślubowanie zostało przyjęte przez Pana Prezydenta. Pozostali, no to jest właśnie kwestia. Trybunał się musi w taki czy inny sposób ustosunkować do problemu tamtych sędziów, to ich nazwano sędziami Trybunału Konstytucyjnego, ale są zasadnicze wątpliwości, czy są nimi naprawdę.

Bo Trybunał już orzekł, że to głosowanie, które było jeszcze w poprzednim, sejmie, kiedy wybranych zostało pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, że trzech zostało wybranych zgodnie z prawem, z Konstytucją...

- No tak, nie ma wątpliwości co do tego...

... a dwóch nie?

- A dwóch nie. Nie było odpowiedniej podstawy prawnej, by ich powołać, więc ich praktycznie nie ma. Ale mamy tych pięciu powołanych przez sejm w niezwykłym trybie.

A co Pan... jeszcze jest tak, że Trybunał jednak zobowiązał Prezydenta, żeby zaprzysiągł tych trzech sędziów wybranych przez poprzedni sejm. Prezydent tego nie zrobił, bo twierdził, że wtedy byłoby osiemnastu sędziów Trybunału. Co Prezydent powinien zrobić teraz?

- Prezydent na pewno nie powinien przyjmować ślubowania tych pięciu. I to w warunkach...

Ale zrobił...

- No, to zrobił. No, to niech Pan Prezydent teraz szuka rozwiązania. Bo to, że jest zobowiązany do przyjęcia ślubowania tych trzech, których w poprzedniej kadencji w sposób prawidłowy, nie budzący żadnych wątpliwości powołano na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to jest sprawa, która chyba od początku była mu znana.

A co z tymi uchwałami, którymi zajął się Trybunał? Teraz jeszcze Trybunał, który orzekł, że teraz te uchwały, które PiS przyjął o nowych sędziach Trybunału, były niezgodne z Konstytucją. Prokurator Generalny powiedział, że Trybunał Konstytucyjny nie powinien był zajmować się uchwałami. Teraz Trybunał ma zająć się tą sprawą 12 stycznia. A jak Pan profesor uważa?

- Pani Redaktor, Konstytucja, o ile dobrze pamiętam, w artykule 188 pkt 3 stanowi, że Trybunał bada zgodność z ustawą, z konwencjami lub z Konstytucją wszystkie przepisy prawne wydane przez centralne organy władzy państwowej.

Tak.

- Jeżeli coś jest przepisem prawnym, to podlega kontroli Trybunału.

To uchwała jest przepisem prawnym, tak?

- Przede wszystkim podstawa, na której została wydana. Przecież ja słyszałem, że się powołuje na to, że Sejm wydał odpowiedni regulamin powoływania tych swoich kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Te przepisy w sposób niedyskusyjny podlegają zbadaniu ich konstytucyjności przez Trybunał, bo są to przepisy prawa i centralnej władzy państwowej, jaką jest Sejm.

Panie Profesorze. Wielu prawników ... powtarza, bo i mówił prof. Zoll i mówił to prof. Jerzy Stępień, i mówił też to samo prof. Andrzej Rzepliński, że Trybunał teraz będzie kierował się Konstytucją a nie ustawą. Strona rządowa z kolei twierdzi, że to jest takie nawoływanie do anarchii.

- Nie, no to jest nawoływanie do porządku. Zamiana porządku na anarchię - wielokrotnie ja to już słyszałem. Otóż jest to nawoływanie do rzeczy podstawowej: Trybunał został ulokowany w Konstytucji i ma się kierować Konstytucją. Nie ma dla mnie wątpliwości, że Konstytucja jest...

Ale w Konstytucji jest zapisane, że organizację pracy Trybunału, postępowanie przed Trybunałem określa ustawa...

- No, dobrze, ale to są rzeczy drugorzędne. Sąd ma również w swoim orzekaniu określone przepisy o charakterze instrukcyjnym, które go zobowiązują do określonego postępowania. No nie mniej nie są to tego rodzaju przepisy, że jeżeli sąd tego rodzaju przepisy złamie, to już wyrok jest nieważny. Są przepisy instrukcyjne i są przepisy w znaczeniu podstawowym. w Konstytucji są zawarte najbardziej elementarne przepisy regulujące działanie, przede wszystkim utworzenie i działanie Trybunału Konstytucyjnego, natomiast już bardzo szczegółowe regulacje, które dotyczą no jednak spraw drugorzędnych, reguluje ustawa. I tak jest w konstytucji wielokrotnie napisane - różne sprawy szczegółowe reguluje ustawa.

Panie Profesorze, czy Prezydent Duda w którymś momencie złamał prawo lub Konstytucję?

Nie jestem przedstawicielem Trybunału Konstytucyjnego. Jestem starym człowiekiem, któremu wolno dokonywać pewnych ocen nawet śmiałych. Moim zdaniem Pan Prezydent parokrotnie złamał konstytucję. Przede wszystkim konstytucja zobowiązuje go do przyjęcia ślubowania sędziów, którzy zostali przez Sejm prawidłowo powołani na sędziów TK.

(...)


Prof. Adam Strzembosz odniósł się także do sprawy uniewinnienia przez Prezydenta Andrzeja Dudę b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
"Ułaskawienie kogoś, kto nie został prawomocnie skazany, pozwalało by na twierdzenie, że Prezydent uznał, że pan Kamiński dopuścił się przestępstwa, i dlatego trzeba go ułaskawić. Nie wyobrażam sobie ułaskawienia człowieka niewinnego".






dodajdo.com

niedziela, 6 września 2015

Profesor Wolniewicz: nieprzeciętne zaangażowanie żydowskie w multikulturalizm i procesy imigacyjne w Europie nieszczęściem dla świata i dla samych Żydów




Prof. Wolniewicz: Żydzi stoją w Europie za masową imigracją i mogą być do nich o to pretensje



Prof. Bogusław Wolniewicz:

W Internecie można znaleźć wypowiedź niejakiej pani Barbary Lerner-Spectre, Żydówki amerykańskiej, która wyemigrowała najpierw ze Stanów Zjednoczonych do Izraela, a tam wyszła zamąż za jakiegoś rabina; ten rabin został przeniesiony na rabina Sztokholmu do Szwecji i ona w związku z tym przeszła do Szwecji - ona w ogóle jest jakąś znaną osobistością, jakąś profesor itd. I ona założyła tam jakieś takie centrum European Institute for Jewish Studies, Europejski Instytut Studiów nad Żydostwem - tak bym to po polsku przetłumaczył. I ona taką wypowiedź zamieściła z ramienia tego instytutu właśnie, którą tu po angielsku mam i będę tłumaczył na polski. Wypowiedź dotyczącą, jak ona sama tu podaje, zaangażowania żydowskiego (Jewish involvement in multiculturalism and imigrations of non-Europeans into Europe)... na temat zaangażowania żydowskiego w multikulturalizm i w imigrację nie-Europejczyków do Europy.

I Barbara Lerner-Spectre tak oświadcza tam: "sądzę, że ponowne pojawienie się antysemityzmu bierze się stąd, że Europa jeszcze nie odrobiła swojej lekcji multikulturalizmu". I think that reemergence of an antisemitism is because Europe has not yet learned how to be multicultural - po angielsku to brzmi. I mówi, że ta transformacja jest niezbędna, a Żydzi będą stanowić centrum tej transformacji w Europie (they are now going into multicultural mode and Jews will be resented because of our living role), otóż Żydzi będą tutaj w centrum tej transformacji i nastawiają się tutaj, jak ona tu pisze, na propagandę multikulturalizmu i będą mieli do nich pretensje ze względu na ich kierowniczą rolę w tej akcji, w tym uwielokulturowieniu, czy jakby to nazwać, Europy.

Otóż co się okazuje? Tutaj też mam informację w tym, że to oświadczenie Barbary Lerner-Spectre okazało się dla środowisk zydowskich ambarasujące (has proven embarassing) oni tutaj piszą, i wobec tego jest cenzurowane.

Dlaczego, pytam się, to ukrywać? Przecież jeżeli Barbara Lerner-Spectre mówi coś, co nie odpowiada stanowisku żydowskiemu, większości, nie wszystkim naturalnie, ale jakichś tam istotnych części Żydów, no to przecież właściwą formą byłoby podjąć polemikę publiczną z Barbarą Lerner-Spectre, że ona się myli i że Żydzi wcale nie są za wielokulturowością, tylko są przeciwko niej.

Tymczasem to byłaby nieprawda, bo prawda to jest taka, jak mówi Barbara Lehrner-Specter, że środowiska żydowskie są jedną z sił, które usilnie ten multikulturalizm popierają.

A dlaczego to działa tak na nas paraliżująco? Dlatego, że ludzie to wiedzą i że wiedzą, że wystąpić przeciwko multikulturalizmowi i przeciwko tej fali najazdu, który za tą zasłoną multikulturalizmu się kryje, to jest wystąpić przeciwko środowiskom żydowskim. A tego się ludzie panicznie boją i to im zamyka usta. Nieraz czytam krytyki na ten temat - nie ja jeden odnoszę się się oczywiście krytycznie do tego napływu tych obcych ludów na teren Europy i zmieniania w ogóle składu demograficznego Europy, ale przez to także jej charakteru cywlizacyjnego. Wielu ludzi odnosi się do tego krytycznie, [ale] nie zdradzają tego poglądu krytycznego, coś im zamyka usta. Otóż sądzę, - ktoś może uważać inaczej, proszę bardzo, niech swoje przeciwne zdanie wyłoży na stół - moim zdaniem [oni] boją się, bo wiedzą, że wchodzą wtedy w konflikt ze środowiskami żydowskimi, wpływowymi bardzo, które ten napływ obcych na kontynent europejski popierają. Uważając, że to jest w ich interesie narodowym. Może jest, ja nie wiem...

Jeszcze coś Państwu zacytuję - wypowiedź w tej sprawie pewnego polskiego żyda ortodoksyjnego. W polemice z kimś innym, z takim artykułem pana Krzysztofa Kłopotowskiego, który wystąpił w związku z haniebnym procesem, jaki Gazeta Wyborcza wytoczyła znanemu pisarzowi Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi. On tutaj pisze pod pseudonimem "Starzec", ale potem tam dalej się podpisuje Paweł Jędrzejewski. Ale z tekstu widać, że to jest ortodoksyjny żyd. To było już parę lat temu, bo ten proces był parę lat temu. Otóż co on pisze?
Powszechnie znany jest udział Żydów w kreowaniu i rozwoju komunizmu, feminizmu, socjalizmu i niechęci do chrześcijaństwa. Dlaczego tak jest? Skąd się bierze ta niechęć do chrześcijaństwa?
Dlatego przejawiają tendencję do obaw przed chrześcijaństwem, bo wiedzą, że sekularyzm gwarantuje im fizyczne bezpieczeństwo."


A także multikulti, zaraz Państwo o tym usłyszą.

To właśnie motywuje różne takie właśnie lewicowe organizacje - jest jedna wymieniona - i żydowski ponadproporcjonalny w nich udział pod pretekstem różnym... troski o konstytucję i o rozdział Kościoła od państwa, a w rzeczywistości chodzi tutaj o walkę z przejawami chrześcijaństwa". Które [to chrześcijaństwo], kiedy występuje jako jeden blok wyznaniowy, [wtedy] jest odczuwane przez środowiska żydowskie jako zagrożenie, a właśnie jeżeli jest ono multikulturalnie rozpuszczone, to to zagrożenie oni odczuwają jako mniejsze.

I konkluzja, jaką wyprowadza pan Paweł Jędrzejewski, jest taka:
Mają oni odrazę do nacjonalizmu, bo wierzą, że mocne narodowe tożsamości, nawet w Ameryce, spowodują ich izolację.

Może tak jest, tego nie neguję. W ogóle to, co tu jest, co pisze pan Paweł Jędrzejewski, mnie się wydaje, że to byłaby płaszczyzna do dyskusji. To wszystko jest naturalnie wysoce dyskusyjne - to co ja mówię i to, co on mówi, jest dyskusyjne. Ale ja czuję, że z takim jak on, jak ortodoksyjny żyd Paweł Jędrzejewski, można by dyskutować. Ale do tego się nie chce dopuścić.

Konkluduje on tak, ortodoksyjny żyd:
Jeżeli wierzy się, że lewicowe idee i programy są dobre dla Ameryki i świata, ma się szczególny powód do zadowolenia, widząc, jak głęboko Żydzi są zaangażowani w lewicę. jeżeli jednak wierzy się, że lewica jest moralnie zdezorientowana i w większości stanowi w Ameryce i na świecie siłę destrukcyjną, wtedy ponadproporcjonalne zaangażowanie Żydów po lewej stronie postrzega się jako tragedię - dla świata, a przede wszystkim dla samych Żydów

Otóż ja jestem właśnie po tej drugiej stronie. Ja uważam, że lewica jest siłą destrukcyjną, że jest wielkim nieszczęściem, że środowiska żydowskie tak się po tej lewej stronie angażują. Między innymi na przykład w tę sprawę feminizmu, jak choćby ta ustawa haniebna, którą Sejm nasz uchwalił w sprawie niby przemocy wobec kobiet, że niby chce się chronić. Bo lewacy zawze kogoś chronią, kogoś bronią, albo kogoś wyzwalają, jakichś uciśnionych szukają sobie: raz proletariuszy, raz Murzynów, raz studentów, raz starców, a teraz kobiety. Otóż to jest ustawa niszczycielska. Ona godzi w same podstawy naszej cywilizacji, to znaczy w strukturę rodziny i w ustrój - w wewnętrzny ustrój rodziny.

Ale to jest ustawa lewacka i środowiska żydowskie witają ją, jak Gazeta Wyborcza na przykład, jako osiągnięcie. Jak mówi Paweł Jędrzejewski, jeżeli ktoś uważa, że to są siły destrukcji, no to uważa, że to jest nieszczęście dla świata...


Barbara Lerner-Spectre wzywa do zniszczenia of europejskich społeczeństw chrześcijańskich


dodajdo.com