sobota, 25 czerwca 2016

Czym w istocie jest Unia Europejska w dobie Brexit-u?




CZYM W ISTOCIE JEST UNIA EUROPEJSKA W DOBIE BREXIT-U?

Już w okresie swoich rządów w latach 80. brytyjska premier Margaret Thatcher określała UE, i słusznie, jako superpaństwo. Tymczasem sama Unia Europejska uporczywie zaprzeczała, jak dotąd, jakoby miała być organizacją supranarodową, nie mówiąc już - superpaństwem. Gdyby bowiem tak zdefiniować Unię, wtedy UE nie byłaby tą organizacją międzynarodową, taką, o jakiej mowa w art 90 konstytucji, wtedy nie można by jej przekazać kompetencji państwowych i dajmy na to polski Trybunał Konstytucyjny nie mógłby uznać trakatów unijnych, a zwłaszcza traktatu lizbońskiego, za zgodne z Konstytucją RP.





Ale obecnie, kiedy Traktat Lizboński (czyli Konstytucja dla Europy z 2004 w wersji traktatowej) obowiązuje od blisko dekady, wiatry wiedzy o Unii Europejskiej wieją z innej strony. Inna jest prawda obecnego etapu i inna definicja, czym jest Unia Europejska. Bo oto zupełnie w ostatnich dniach Martin Schulz przyznaje w swoim Programie 10 punktów, że ta Unia, którą im się dotąd udało skonstruować, jest czymś pośrednim pomiędzy federacją państw a państwem federalnym, czyli - jak określa UE sam Martin Schultz - organizacją supranarodową.

Czyli, jak objawia obecnie Martin Schultz, Unia Europejska jest już na wyższym etapie rozwoju niż "federacja państw", ale jeszcze nie osiągnęła (rzekomo) etapu państwa federalnego.

Krótko mówiąc - to co Schultz proponuje w swoim planie 10 punktów jest niczym innym, jak planem domknięcia - doprowadzenia w najbliższym czasie struktury i funkcjonowania UE do poziomu dojrzałego państwa federalnego - superpaństwa. Ale, uwaga, bez nazywania się oficjalnie superpaństwem.
Niech się państwom-narodom członkowskim nadal błogo wydaje, że są suwerennymi członkami tradycyjnej, klasycznej organizacji międzynarodowej.






Patrz:
Speech by the President of the European Parliament, Martin Schulz, at the Humboldt University, Berlin : Democratic Europe - 10-point plan to put the EU on a new democratic footing


dodajdo.com

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Jarosław Kaczyński umoczony w obalanie rządu Jana Olszewskiego




Waldemar Kuczyński, d. członek kierownictwa Unii Demokratycznej :
"Unia Demokratyczna chciała szczerze zrobić z Janem Olszewskim dużą koalicję z poparciem Jarosława Kaczyńskiego, który bardzo na to nalegał, ale Olszewski zerwał rozmowy."

Patrz: Szokujące wyznanie Waldemara Kuczyńskiego: "Uczestniczyłem w przygotowaniu operacji odwołania rządu Olszewskiego"



(Spotkanie liderów Porozumienia Centrum – Jarosława Kaczyńskiego (L), Unii Wolności – Tadeusza Mazowieckiego i Kongresu Liberalno-Demokratycznego – Donalda Tuska, w gmachu Sejmu. Fot. Leszk Szwejkowski/PAP)


dodajdo.com

sobota, 14 maja 2016

Nigel Farage: Narzucana odgórnie straż graniczna i przybrzeżna UE jest inną formą grabieży władzy przez Unię Europejską


Uninvited EU border coast guard is another EU power grab



Parlament Europejski, Bruksela, 16 grudnia 2015


Nigel Farage (UKIP):

Kolejny szczyt europejski i kolejna grabież władzy. To zabawne, że za każdym razem, gdy polityka Unii Europejskiej poniesie fiasko, a zdarza się to dość często, domaga się ona jeszcze więcej centralizacji i więcej Europy ", powiedział dziś lider UKIP Nigel Farage. Przemawiając w Parlamencie Europejskim w Strasburgu wobec przewodniczącego Komisji Junckera i liderów grup politycznych, Farage powiedział o reakcji UE na niemożność kontroli migracji:
"Więc nasze rozwiązanie jest takie, żeby agencja ds. granic UE i służb morskich należy wyposażyć w moce i zdolność do ogłoszenia się siłami dominującymi nad państwami członkowskie."

Niewiarygodnie brytyjski premier David Cameron wspiera tę koncepcję, ten sam premier, który zamierza się spotkać jutro z wami by rozmawiać o tzw. renegocjacji [tzn. warunków dalszego pozostawania W. Brytanii w UE]."

Mam nadzieję, że [Cameron] osiągnie lepszy skutek tych rozmów, niż ostatnim razem, kiedy tego próbował. Ostatnim razem został dopuszczony do głosu o godzinie 1. po północy, mówił w sumie siedem minut, gdy prezydent Francji, monsieur Hollande, w samym środku jego przemówienia wstał i wyszedł na siusiu.

Więc mam nadzieję, że {Cameron] zostanie potraktowany nieco bardziej serio przynajmniej tym razem, choć czuję, że nikt na tej sali nie jest specjalnie tego ciekaw - wszak poprosił on UE prawie o nic a przy tym jest mało prawdopodobne, aby nawet to, o co prosił, otrzymał. Ale jestem pewien, że będziemy traktowani jak zwykła publika teatralna, kiedy premier szary na twarzy powróci do Wielkiej Brytanii, by opowiedzieć nam, jak trudne to były negocjacje i zapewnić nas, że nigdy nie podda się. I będą to wskazówki, że być może premier Minister będzie wspierał Brexit, jeśli powinie mu się noga.

Myślę, że powinniśmy przyjąć to tak poważnie, jak wtedy, kiedy premier uderzył w stół i powiedział 18 miesięcy temu, że nie zapłaci 1,75 mld funtów opłaty 18 miesięcy temu, które zresztą potem potulnie uiścił.

W lutym kolejne przedstawienie, odbędzie się znowu szczyt europejski, pojawi się niewielka i nieistotna oferta, zostanie zawarta umowa i w czerwcu 2016 będzie odbędzie się referendum.

Po drugiej stronie kontynentu narasta sprzeciw wobec projektu europejskiego, obecnie 15 procent ludności węgierskiej podpisało petycję przeciwko narzuceniu Węgrom kwot migracyjnych, widzieliśmy też w ubiegłym tygodniu niezwykłe wyniki francuskiego Frontu Narodowego w wyborach we Francji, ale jak dotąd nikt nie doprowadził do przełomu.

Być może brytyjskie referendum będzie takim momentem zwrotnym, czas jest po naszej stronie. To nie chodzi o sam powrót demokracji narodowej, naprawdę chodzi o powrót do swej narodowej pewności siebie i myślę, że dla tych z nas, którzy wierzą w demokratyczne państwo narodowe, rok 2016 przynosi światło nadziei.

Bernd Lucke (Niemcy) grupa ECR:
Skoro Brytyjczycy podzielają pańskie poglądy na Unię Europejską, a także na premiera Camerona, to jak to się stało, że UKIP otrzymał tylko jedno miejsce w brytyjskim parlamencie?

Nigel Farage:
Panie Lucke, o ile pan być może rozumie, lub nie rozumie, my w Wielkiej Brytanii mamy bardzo dziwny system wyborczy. Ale chciałbym też panu przypomnieć, że w wyborach europejskich tylko UKIP wygrał te wybory. A przy tym po drugiej stronie kontynentu widzimy w centrum, na lewicy i prawicy, rośnie w siłę prawdziwa opozycja wobec europejskiego projektu.
Co może budzić rozczarowanie, panie Lucke, to fakt, że ludzie tacy jak pan w Niemczech, którzy byli krytyczni wobec tak wielu aspektów Unii, wobec eurowaluty, itd. wydają się nie mieć dość odwagi, aby logicznie postępować zgodnie z własnymi przekonaniami, i aby dojść do wniosku, że ten europejski projekt jest złym projektem, a tym, czego chcemy, jest Europa demokratycznych państw narodowych - handlujących z sobą, będących przyjaciółmi, ale bez flagi, bez hymnu, bez Komisji i bez Parlamentu Europejskiego.




dodajdo.com

piątek, 13 maja 2016

Nowa Wspaniała Unijna Agencja ds. Ostatecznej Likwidacji Suwerenności Państw Członkowskich, czyli: Jak PiS będzie chronił Polskę i Polaków przed falą niechcianej imigracji z Azji i Bliskiego Wschodu?



Podczas niedawno odbytego w Sejmie sławetnego audytu kilkakrotnie padła nazwa Frontex-u, unijnej agencji powołanej w 2004 r. do ochrony granic wspólnotowej jeszcze wtedy Unii Europejskiej. Owo ustawiczne odwoływanie się do tej agencji przez kilku z rzędu ministrów rządu pani Szydło, zwłaszcza na tle ognistej krytyki dokonań poprzedniej ekipy PO-PSL brzmiało jak hipnotyzująca masy mantra: "Nie bój się, z nami i z Frontex-em jesteś bezpieczny/a. Fala niedobrych emigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, tak realna za rządów PO-PSL, za rządów PiS nigdy ci już nie zagrozi. Jesteś bezpieczny/a. Bezpieczny/a".

Owo ustawiczne sugerowane przez PiS poczucie bezpieczeństwa obywateli budowane w szczególności w oparciu o unijny Frontex (z siedzibą w Warszawie nb.) ulatnia się bezpowrotnie po kilkugodzinnym surfowaniu w sieci w poszukiwaniu bliższych materiałów informacyjnych na temat owego umiłowanego przez PiS Frontex-u. Okazuje się oto, że tenże Frontex, jaki znany był dotychczas, owa domniemana niepodważalna gwarancja ochrony polskiego obywatela przez migracyjną nawałą, to już właściwie przebrzmiała historia. Od czerwca 2016 r. bowiem na mocy nowej dyrektywy UE w miejsce usługowej niejako, słabej wyposażonej w zasoby, w środki budżetowe kadry i kompetencje unijnej agencyjki, zależnej we wszystkim od właściwego państwa krajowego, wyrasta potężna, wszechwładna Agencja: Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna. Instytucja ponadnarodowa wyposażona w osobowość prawną, zdolna narzucać państwom członkowskim swoją wolę. Więcej nawet - wbrew postanowieniom aktualnie obowiązujących traktatów - odbierać państwom narodowym te nędzne resztki suwerenności, jakie im pozostawiono po przymuszeniu ich do przyjęcia (bez czytania) traktatu lizbońskiego.

Bez cienia przesady, dosłownie włosy mogą stanąć na głowie, gdy czyta się, co już na samym wstępie, na "dzień dobry", wolno będzie tej w istocie Nowej Wspaniałej Unijnej Agencji ds. Likwidacji Suwerenności Państw Członkowskich i jakie środki się jej do tego celu przyznaje.

Sam minister MSW Mariusz Błaszczak zdaje się bagatelizować problem nowej agencji, zapewniając w innym miejscu, że bardzo się cieszy
"... z tego, że pogląd rządu polskiego mówiący o tym, iż (...) wbrew woli państwa członkowskiego straż (przybrzeżna UE) nie może się pojawić na jego terenie, zwycięża. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że większość podzielała stanowisko polskie, że oczywiście trzeba pomagać (...), ale wyłącznie wtedy, gdy państwo-gospodarz sobie tego życzy, a nie w sytuacji, w której tego życzenia nie ma". Mamy jednak w pamięci, jak Prawo i Sprawiedliwość uspokajało społeczne "lęki" przed traktatem lizbońskim, wymyślając... zbawczy środek przed niemiecką hegemonią w postaci systemu pierwiastkowego. Który to system następnie główny negocjator traktatu reformującego (lizbońskiego) śp. Lech Kaczyński zarzucił w czerwcu 2007 r. przy pierwszym obiedzie. Jak to wyraził znany publicysta, którego nazwiska nie wspomnę? "Gdzieś między przystawką a deserem". Czy jakoś tak.)

Nie ulega chyba dla nikogo rozsądnego wątpliwości, że sama zasada ustanowienia wszechwładnej agencji została już przez PiS, podobnie jak i inne "poważne" ugrupowania, od dawna zaklepana, a rzeczony Frontex, a kto wie, czy nawet nie cały audyt, to już właściwie tylko zasłona dymna mająca przesłonić przed oczami ogółem obywateli wielkimi krokami nadchodzącą nową skrzeczącą rzeczywistość w Unii Europejskiej

Przesłankę przemawiającą na rzecz słuszności tego rodzaju przypuszczenia znajdujemy w biuletynie PISM (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych),w którego Radzie zasiadają nb. takie prominentne osobistości z kręgów PiS jak prof. dr hab. Krzysztof Szczerski, sekretarz stanu, Kancelaria Prezydenta RP, czy prof. dr hab. Andrzej Zybertowicz, doradca społeczny Prezydenta RP. We wspomnianym biuletynie znajdujemy artykuł niejakiego Rodericka Parkesa, pracownika przedstawiciela German Institute for International and Security Affairs - tak!), a równocześnie współredaktor PISM. Parkes wzywa w nim do niezwłocznej i konsekwentnej - jak to nazywa - "denacjonalizacji" wszystkich istniejących służb granicznych i zastąpienia ich jednolitą europejską służbą graniczną.
Według autora trzeci element proponowanej przez siebie reformy to
"fuzja środków [pozostających w dyspozycji rządów] krajowych. Rolą UE zawsze było regulowanie trudnych problemów imigracji - rozmycie tożsamości i hierarchii oraz umożliwienie w ten sposób państwom członkowskim polityczne dostosowanie się do wyzwań transgranicznych. Tak też postąpiła UE w dziedzinie migracji zarobkowej, nazywając wewnątrz-europejską migrację zarobkową "swobodą przemieszczania się" i kiedy przekształciła Europejczyków w "obywateli UE". Frontex może zrobić to samo [co w swoim czasie UE] w dziedzinie zarządzania granicami. Przez "denacjonalizację" procesu podejmowania decyzji [w sprawach ruchów migracyjnych], poprzez ustanowienie wspólnego wywiadu i wstępnego planowania, jak również tworząc wspólny esprit de corps [ducha wspólnoty i solidarności] straży granicznej w całej UE."

Zresztą, niech Czytelnicy sami ocenią - oto link do tego artykułu PISM:
Roderick Parkes, It’s Not Frontex, It’s Us: Towards a More Honest EU Borders Debate, PISM, 5 listopada 2013 r.




dodajdo.com