piątek, 19 grudnia 2014

Kto i jak torował drogę Antychrystowi w życiu publicznym?




Ze Stanów Zjednoczonych, mających według niektórych uchodzić za światły wzorzec kulturowy i cywilizacyjny dla całego pozostałego świata, dochodzą coraz bardziej zatrważające wieści. Nie są to już tylko akcje przeciwko chrześcijańskim obchodom Bożego Narodzenia, przeciwko samej choince czy św. Mikołajowi, właściwie nawet przeciwko zgoła merkantylnemu Santa Claus-PepsiCola - do takich zdołaliśmy już chyba jakoś przywyknąć. Oto jednak dowiadujemy się, że właśnie satanistyczne organizacje na Florydzie wygrały w sądzie sprawę w kwestii uznania satanizmu, wraz satanistycznymi obrzędami, ofiarami rytualnymi, czarne mszami i kultem diabła itd. za równoprawną religię światową, mającą być na równych prawach nauczana w szkołach tego stanu
W USA wprowadzono oficjalne nauczanie satanizmu !!!

Równocześnie okazuje się, że Świątynia Szatana z siedzibą w Nowym Jorku występuje do władz stanu Oklahoma z żądaniem udzielenia zezwolenia wystawienia pomnika Szatana-Bafometa na przeciwko pomnika Dziesięciorga Przykazań. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wystawiony z własnych środków przez deputowanego stanowego Mike'a Ritze w 2012 r. pomnik został całkiem niedawno, 23 października 2014 rozbity rozpędzonym samochodem przez nieznanych sprawców.

Jak wynika z tekstu Here’s the First Look at the New Satanic Monument Being Built for Oklahoma’s Statehouse, May 1, 2014, w związku z tym pomnikiem toczy się obecnie także sprawa sądowa wytoczona fundatorowi przez ACLU Amerykańską Unię Wolności Obywatelskich. Jeżeli ACLU sprawę wygra, a najprawdopodobniej wygra, biorąc pod uwagę dotychczasowe linię interpretacyjną Sądu Najwyższego i opinie szeregu konstytucjonalistów amerykańskich, wówczas jasne jest, że wzniesienie postulowanego przez Świątynię Szatana pomnika Bafometa przed budynkiem władz stanowych Oklahoma, i nie tylko, będzie już jedynie kwestią czasu.

Sądzimy, że warto w tym momencie przypomnieć historię kontrowersji wokół pomników Dekalogu, kim są, skąd się wywodzą główni ich przeciwnicy. Polski Czytelnik może nie być świadom, że główną sprężyną napędową ruchu kontestacji obecności Dziesięciorga Przykazań w sferze publicznej jest żydowska Liga przeciw Zniesławieniu (Anti-Defamation League - ADL), nb. ekspozytura zainstalowanej w Polsce za zgodą prezydenta Lecha Kaczyńskiego żydowskiej loży masońskiej B'nei B'rith. Poniżej zamieszczamy własny oficjalny dokument tej organizacji, w przekonaniu, że najwierniej przedstawi on stanowiska ADL (czytaj - strony żydowskiej) we wspomnianej sprawie. Publikujemy go bez jakichkolwiek skrótów, z niewielkimi dodatkowymi wyjaśnieniami, przydatnymi polskiemu Czytelnikowi. (Red.)



Kontrowersje wokół Dziesięciorga Przykazań w świetle Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA

The Ten Commandments Controversy: A First Amendment Perspective
Źródło: archive.adl.org, 2005

Wprowadzenie

Liga Przeciwko Zniesławieniu uważa, że nasilenie się apeli ze strony prywatnych obywateli i urzędników publicznych pod adresem rządu, aby umieszczać dziesięć przykazań w szkołach, budynkach rządowych, sądów i innych miejscach publicznych, podczas gdy - często w dobrej wierze - jest to zła polityka i często niezgodna z konstytucją. Rządowe Upublicznianie Dziesięciu Przykazań może prowadzić w skądinąd harmonijnych społecznościach do tego rodzaju podziałów religijnych, których nasi Ojcowie Założyciele starali się uniknąć, nakazując konstytucyjnie rozdzielenie Kościoła i państwa. Przed przyjęciem tego łatwego rozwiązania niektórych najbardziej skomplikowanych problemów społecznych, społeczności powinny rozważyć jego konsekwencje dla jednego z najcenniejszych tradycji Ameryki: dla tolerancji religijnej.

Zakazy eksponowania Dekalogu

Sąd Najwyższy od dawna stoi na stanowisku, że rządowi nie wolno podjąć żadnego działania, które wspiera konkretną wiarę religijną. Wszystkie decyzje Sądu zakazujących rządowego wsparcia dla działalności religijnej opierają się na wymogu Pierwszej Poprawki rozdzielenia kościoła i państwa. Przez lata ta teoria doprowadziła wysoki sąd do zakazania takich praktyk rządowych jak zorganizowanej modlitwy w szkołach publicznych, włączenie kreacjonizmu w lekcjach przyrody w szkołach publicznych i sponsoring scen narodzenia przez agencje rządowe.

W większości przypadków, biorąc pod uwagę oficjalne eksponowanie Dekalogu, Trybunał rozszerzył ten zakaz. W jego orzeczeniu z 1980 r. (Sprawa Stone vs. Graham) uchylającym ustawę stanu Kentucky wymagającą, aby kopia Dekalogu zostać umieszczona w każdej klasie szkół publicznych, Trybunał stwierdził:

Nadrzędny cel umieszczania Dziesięciorga Przykazań na ścianach sal szkolnej jest z natury wyraźnie religijny. Dziesięć Przykazań są niezaprzeczalnie świętym tekstem w religii żydowskiej i chrześcijańskiej, i żadna recytacja ustawodawcza rzekomo świeckiego celu nie może przesłonić nam tego faktu. Przykazania nie ograniczają się do spraw zapewne świeckich, takich jak szacunek dla swoich rodziców, zabójstwo lub morderstwo, cudzołóstwo, kradzież, fałszywe świadectwo i chciwość. Przeciwnie, pierwsza część przykazań dotyczy religijnych obowiązków osób wierzących: wielbienia wyłącznie Pana Boga, unikanie bałwochwalstwa, nie używania imienia Pana Boga nadaremno, a także przestrzegania dnia szabatu.

Niedawno Sąd Najwyższy wydał dwa orzeczenia dotyczące oficjalnej ekspozycji Dziesięciu Przykazań z różnymi wynikami. W sprawie McCreary v. ACLU Kentucky, Trybunał rozpatrzył wystawienie Dziesięciu Przykazań w budynku sądu powiatowego w Kentucky. Podobnie jak w orzeczeniu w sprawie Stone'a Sąd ponownie uznał, że Dziesięć Przykazań jest "...stwierdzeniem o charakterze niewątpliwie religijnym odnoszącym się do obowiązków religijnych i do moralności podlegającej sankcji religijnej." Sąd ostatecznie postanowił, że ekspozycje te były niekonstytucyjne, ponieważ ich historia i kontekst wykazały jasny cel religijny i intencję ze strony urzędników powiatowych.

W sprawie Van Orden vs. Perry, Sąd rozpatrywał sprawę czterdzieści lat liczącego granitowego pomnika Dziesięciu Przykazań, posadowionego na terenie Capitolu stanu Texas - jednego z siedemnastu pomników na rozległym placu. Osiągając skutek odwrotny, Sąd postanowił, że ekspozycja taka jest konstytucyjnie dopuszczalna. Jednakże sędzia Breyer, który oddał głos rozstrzygający w tym przypadku, określił tę ekspozycję publiczną jako "linię graniczną" i stwierdził, że służy to "celowi mieszanemu, ale przede wszystkim niereligijnemu." Co istotne, jak w przypadku wyroku w sprawie McCreary, większość sędziów wskazała, że umieszczanie [Dekalogu] w szkołach publicznych będzie prawdopodobnie niezgodne z konstytucją. W innych sytuacjach, miejsce, historia i kontekst wystawienia na widok publiczny będą miały kluczowe znaczenie dla określenia jego konstytucyjności.

Te ostatnie decyzje oznaczają, że - poza kontekstem szkoły - nie ma jasno nakreślonej linii interpretacji prawa odnośnie przypadków ekspozycji publicznej Dziesięciu Przykazań. Przeciwnie, legalność tych ekspozycji będzie określana indywidualnie dla danego przypadku. Wiele z nich będzie można uznać za niekonstytucyjne.

Oczywiście Pierwsza Poprawka chroni prawo każdego obywatela do eksponowania Dziesięciu Przykazań na prywatnej posesji i do zaangażowania się w inne rodzaje prywatnej ekspresji religijnej. Jest w tym kraju wiele miejsc, w którym Dziesięć Przykazań są mile widziane i odpowiednie - domy modlitwy, szkoły prywatne i uczelnie, a także prywatne parki. Jednak zwolennicy inicjatyw eksponowania Dziesięciu Przykazań są skłonni angażować się w długotrwałe, kosztowne i rodzących konflikty batalie prawne. Ignorują oni niedawne ostrzeżenie sędziego O'Connora w sprawie McCreary, że:

Pozwalając rządowi być potencjalnym rzecznikiem konkurencyjnych idei religijnych ryzykuje się ten rodzaj konfliktu, który może łatwo przeobrazić się w ucisk przekonań przeciwnych. Łączenie ze sobą władzy świeckie i religijnej razem stwarza ryzyko dla nich obu.

Prawdziwa wolność religijna oznacza wolność od konieczności rząd narzucić religii wyznawanej przez większość na wszystkich obywateli. To jest dokładnie ten punkt widzenia, którego brakuje zwolennikom publicznego eksponowania Dziesięciorga Przykazań.

Naruszenie tolerancji religijnej

Nawet jeśli umieszczanie Dziesięciorga Przykazań w szkołach publicznych, sądach i innych własności rządu byłoby jednoznacznie konstytucyjne, to i tak wciąż jeszcze wyrządzałoby wielkie szkody tolerancji religijnej w Ameryce. Zwolennicy takich propozycji twierdzą, że te biblijne nakazy są wartościami powszechnie zaakceptowanymi przez wszystkich Amerykanów. Te zwolennicy popełniają błąd nie uwzględniając dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, nie wszyscy Amerykanie identyfikują się do religii, które kierują się Biblią lub Dziesięciorgiem Przykazań. Miliony muzułmanów, hinduistów i buddystów (między innymi) w Ameryce przywiązani są do innych religijnych, etycznych i moralnych tradycji, które czerpią z różnych innych tekstów, niż Biblia. Po drugie, te religie, które odwołują się do Dziesięciu przykazań, przestrzegają bardzo różne wersje prawa.Język w starożytnym tekście hebrajskim, przestrzeganym przez Żydów nie jest taki sam jak język w wersji Biblii Króla Jakuba, zaakceptowanej dzisiaj w Ameryce przez niektóre kościoły protestanckich. Ponadto, katolicy i luteranie uznają jeszcze inne w ogóle teksty. Założenie, że nakazane przez rząd umieszczenie Dziesięciu Przykazań w miejscach publicznych będzie szanowało przekonania wszystkich Amerykanów jest już samo w sobie aktem nietolerancji religijnej.

Argument za umieszczaniem oparty na fałszywych przesłankach

Oczywiście, w czasach kryzysu ludzie szukają rozwiązania swoich problemów w religię. W wyniku tragedii w Columbine High School, na przykład, na fali wzburzenia w całym kraju zaczęto wzywać do powrotu do wartości moralnych zawartych w wielkich religiach naszego narodu. Wielu komentatorów sugerowało, że morderstwa te miały miejsce dlatego, że nasze szkoły i szerzej, nasz naród nie cenią już tego nauczania podzielanego przez tak wiele naszych religii: wiary w Boga, oddawania się modlitwie i znajomości Biblii. Twierdzili oni, że jeśli szkoły publiczne nauczyłyby tych uniwersalnych wartości i gdyby rząd potwierdził je mocą prawa, takie przerażające akty, takie jak morderstwa w Columbine, nigdy nie miałoby miejsca.

Wielu z tych, którzy domagają się poparcia przez rząd wartości religijnych, skupiło swoje wysiłki na sponsorowanym przez państwo umieszczaniu Dziesięciu Przykazań w miejscach publicznych. W 2005 roku, przed wydaniem decyzji Sądu Najwyższego, prawo stanów: Indiana, Mississippi i Dakota Południowa upoważniało umieszczania Dziesięciorga Przykazań w szkołach publicznych lub innych miejscach publicznych. Ponadto, co najmniej dziewięć stanów wprowadziło legislację, które zezwalałby - lub nawet wymagałaby - aby Dziesięć Przykazań zostało umieszczona w szkołach publicznych, sądach, budynkach rządowych i innych miejscach publicznych. Orzeczenia Trybunału może pociągnąć za sobą więcej inicjatyw legislacyjnych tego typu.

Zwolennicy sponsorowanego przez rząd umieszczania Dekalogu w miejscach publicznych często opierają swoje argumenty na fałszywych przesłankach. Po pierwsze, twierdzą, że z powodu rozdziału kościoła i państwa, " jest modlitwa w szkole jest nielegalna", że Bóg nie jest dozwolony w szkołach publicznych. Podczas gdy pierwsza poprawka zabrania zorganizowanej lub przymusowej modlitwy w szkołach publicznych, chroni ona prawo każdego studenta do oddawania się prywatnej osobistej modlitwie na terenie kampusu. Ponadto sugerowanie, że Bóg jest w jakiś sposób zakazany z życia uczniów szkół publicznych i nauczycieli jest śmieszne zarówno logicznie i teologicznie.

Po drugie, wielu krytyków oddzielenia Kościoła od państwa utrzymuje, że Amerykanie już nie traktują religii tak poważnie, jak kiedyś. W rzeczywistości, nie ma dowodów na to, że praktyki religijne w Stanach Zjednoczonych ulegają osłabieniu. W rzeczywistości wiele badań sugeruje, że Ameryka jest jednym z najbardziej religijnych krajów świata przemysłowego.

Kontrowersje wokół Dziesięciorga Przykazań

Propozycje umieszczania Dziesięciorga Przykazań często tworzą szerokie podziały w społecznościach, które już i tak zmagają się z własnymi głębokimi problemami. Przeciwnicy tych inicjatyw, z których wielu to osoby głęboko wierzące, są przedstawiani jako przeciwnicy wolności religijnej, a nawet przeciwnicy Boga. Posiedzenia rad szkolnych i wybory samorządowe stały się polem bitwy o religię, zamiast o praktyczne kwestie, takie jak przestępczość nieletnich i niskie wyniki egzaminacyjne.

Gdy rada szkoły w Illinois jednogłośnie odpowiedziała się za Dziesięcioma Przykazaniami w szkołach publicznych, dyskusja publiczna, powstała wokół tej sprawy, na wiele miesięcy zdominowała politykę lokalną. Po kilku miesiącach zaciętej debaty, rada szkoły, chcąc uniknąć kosztownej sprawy sądowej, odwołała w końcu swoją decyzję. Wówczas Roy Moore były sędzia Sądu Najwyższego stanu Alabama umieścił Dziesięć Przykazań w sądzie stanowym i odmówił ich usunięcia, nawet gdyby otrzymał nakaz, aby to zrobić. Wbrew władz federalnych, ówczesny gubernator Fob James zagroził użyciem siły wojskowej, aby nie dopuścić do ich usunięcia. Sędzia Moore został ostatecznie usunięty z Trybunału za odmowę wykonania nakazu.

Ponieważ prawo federalne [Stanów Zjednoczonych] zezwala na umieszczanie symboli religijnych w obiektach stanowiących własność rządową a równocześnie nieruchomość ta jest otwarta dla wszystkich ekspresji przekonań religijnych, w takim razie publiczne manifestowanie Dziesięciorga Przykazań może przynieść nieoczekiwane wyniki. Po tym, jak okręg szkolny stanu Pensylwania ogłosił swoją decyzję, umożliwiającą umieszczenie Dziesięciorga Przykazań na wystawie w bibliotekach szkolnych, inne grupy religijne i niereligijne zaczęły domagać się równych szans. Zażądały, aby oprócz tekstu biblijnego [Dekalogu], wystawione zostały także inne dokumenty: traktat neopogańskiej magii Wicca, deklaracja praw gejów i manifest ateistyczny.

Wniosek

Sprzeciw wobec wspieranego przez państwo publicznego wystawiania Dekalogu nie wynika z niechęci do wartości ponadczasowych zawartych w Księdze Wyjścia 20: 1-17. Przeciwnie, wynika on z głębokiego szacunku dla różnorodności religii we współczesnej Ameryce - tych, które uznają prawo biblijne i tych, które wywodzą się swoją etykę i wartości z innych tekstów. Przestrzegając zasady i ducha rozdziału kościoła i państwa, będziemy w stanie najlepiej wypełnić dziedzictwo Konstytucji - wolności religijnej dla wszystkich Amerykanów.





dodajdo.com

środa, 17 grudnia 2014

List otwarty w sprawie uhonorowania ś.p. Michała Falzmanna, przez Najwyższe Władze IV RP sromotnie zignorowany



z inicjatywy prof. Mirosława Dakowskiego i ś.p. prof. Jerzego Przystawy, autorów książki "Via bank i FOZZ" - przyp. red.






Warszawa, 14 lipca 2006

Prezydent RP Lech Kaczyński
Premier RP Jarosław Kaczyński
Marszałek Sejmu RP Marek Jurek
Prezes Najwyższej Izby Kontroli Mirosław Sekuła

List Otwarty
do Władz Najwyższych Rzeczypospolitej
na okoliczność
XV Rocznicy Śmierci Michała Tadeusza Falzmanna



Zwracamy się do władz państwowych o uhonorowanie pamięci Michała Falzmanna, człowieka, który wykonywał służbę publiczną z poświęceniem, z ofiarą życia włącznie.

18 lipca, mija 15 lat od śmierci Michała Tadeusza Falzmanna, głównego specjalisty kontroli państwowej w Najwyższej Izbie Kontroli. Przez te wszystkie lata opinia publiczna, nieodmiennie, łączy tę śmierć z tzw. aferą FOZZ i spekulacyjnym rabunkiem finansów publicznych na ogromną skalę, albowiem Michał Falzmann, prowadząc w ostatnich miesiącach swego życia kontrolę FOZZ, wbrew wszelkim przeszkodom, szykanom i otwartym groźbom, doprowadził do jej ujawnienia i prokuratorskiego śledztwa.

Pomimo śledztwa wszczętego jeszcze za życia Michała Falzmann i wieloletniego procesu karnego przeciwko operatorom FOZZ, sprawy, za które oddał życie, wciąż czekają na pełne wyjaśnienie, a winni spowodowania ogromnych strat w majątku narodowym - na osądzenie. Skutkiem nieporadności i opieszałości wymiaru sprawiedliwości popełnione przestępstwa uległy już prawie całkowitemu przedawnieniu. Nie przedawnia się tylko trwający od 13 lat proces, jaki przestępcy wytoczyli autorom książki ?Via bank i FOZZ?, gdzie przedstawione zostały fakty ujawnione przez Michała Falzmanna, a których wiarygodność i prawdziwość całkowicie potwierdził zakończony w ubiegłym roku proces karny.

Zdajemy sobie sprawę, że po tylu latach z każdym dniem trudniej zdobywać dokumenty procesowe i wymierzać winnym, co się im należy. Budzi jednak nasze zdumienie fakt, że władze Rzeczypospolitej nie uważają za stosowne uhonorować ludzi, którzy wykonywali służbę publiczną z nadzwyczajną sumiennością i poświęceniem, z ofiarą życia włącznie. Takim człowiekiem niewątpliwie był Michał Tadeusz Falzmann. Dlatego oczekujemy, że po 15 latach od Jego śmierci Jego służba i ofiara życia zostaną we właściwy sposób docenione i uhonorowane.

228 podpisów


Podpisali:

1 Andrzej Szczęśniak Warszawa
2 Urszula Markowska
Popieram wyjasnienie okolicznosci smierci p.Falzmanna i uhonorowanie posmiertne za zaslugi dla Polski.Zadam tez wyjasnienia afery FOZZ i ukarania winnych.
3 Artur Baradziej Warszawa
4 Grazyna,Piotr I Zbigniew Kwapniewscy Tychy
Liczymy na jaki najszybsze załatwienie tej sprawy wszak chodzi o Honor Prawo i Sprawiedliwość
5 Dariusz Adamczewski Żyrardów
6 Konrad Banachewicz Amsterdam
7 Tadeusz Bieńkowski Gdańsk
8 Witold Kowalczyk
9 Henryk Nieznalski Gdańsk
10 Jerzy Targalski Warszawa
11 Włodzimierz Urbańczak Poznań
12 Michal Szymaniak Lublin
13 Grzegorz "Karol" Olszewski
Oczywiście całym sercem popieram. Pozdrawiam też Panią Izę Falzmann oraz Jej dzieci
14 Elżbieta Szmidt Mogielnica
To juz chyba najwyższy czas, aby władze zajęły sie ta sprawą. Szczególnie oczekuję tego od p. Ministra Z.Ziobro.
15 Kazimierz Kaja 34-730 Mszana Dolna
16 EDWARD WÓLTAŃSKI LUBIN
17 Jakub Kozłowski Katowice
18 Sławomir Kowalewski Warszawa
Gorąco popieram, dziękuję za inicjatrywę
19 Wojciech Maliczak Kościan
20 Wojciech Białek Wrocław
21 Rafał Pacewicz Gdańsk
22 Łukasz Klonowski Gdańsk
23 Janusz Karc Gdańsk
24 Anatol Władyka Kraków
25 Aleksandra Pacewicz Gdańsk
26 Marek Bekier Skomielna Biała
27 Bolesław Magot Opole
28 Witold St.Michałowski Warszawa Redaktor Naczelny RUROCIAGÓW
W pełni popieram APEL.Niestety brak uczciwego wyjaśnienia sprawy FOZZ zaowocował również TRANZYTOWYM PRZEKRETEM STULECIA i uzaleznieniem Polski od dostaw gazu z Rosji oraz ogramnymi wpływami politycznymi agentów GAZPROMU.
29 Andrzej Piotrowski Newark, DE, USA
30 Wojciech Spruch Warszawa
31 Jacek Kucza Poznań
32 Wojciech Błasiak Dąbrowa Górnicza
33 Jerzy Hanckowiak Zielona Gora
34 Arkadiusz Gacparski Warszawa
35 G. Smolarek Gdańsk
Panu Falzmannowi nalezałoby wybudować pomnik wdzięczności !!!!!!
36 Andrzej Dajewski Warszawa
37 Marek Pytel Nysa
38 Jerzy Świdziński Kraków
39 Tomasz J Kazmierski Southampton, Wlk Brytania
40 Kazimierz Helebrandt Wrocław
41 Andrzej Tarasek Piekary Śląskie
42 Grzegorz Lepianka ? Redaktor Naczelny Serwisu eCzas.net
43 Robert Korna Brzeziny Kolonia
44 Patryk Słowicki Warszawa
45 Witold Endraszka Gdańsk
46 Grzegorz Andrzej Kozłowski Gdańsk
47 Piotr Obminski
48 Katarzyna Tomczyk Poznań
49 Piotr Tomczyk Poznań
50 Grzegorz Bałuka Wrocław
51 Antoni Klusik Opole
Chwała Bohaterom, najwyższy czas odtajnić co tajne i zbadać co nie zbadane.
52 Kazimierz Butkiewicz Warszawa
53 Elzbieta Butkiewicz Warszawa
54 Janina Jaskolska Warszawa
55 Elżbieta Karc Gdańsk
56 Marian Staszczyk Tarnów
57 Andrzej Madej Kraków
58 Jerzy Kałwak Wełnica
59 Lucyna Korniluk Szczecin
60 Janusz Januszewski Oświęcim
61 Krystyna Ruchniewicz-Misiak AUSTRALIA
62 Roman Pienkowski Toronto, Kanada
63 Tomasz Dec Łódź
64 Anna Kozlowska Ottawa
65 Jerzy Roś Olkusz
66 Józef Brzozowski Żory
67 Remigiusz Sperski Kraków
68 Rafal Smardz
69 Jerzy Gieysztor Wrocław
70 Dariusz Janicki Żarów
71 Józef Kapusta Wrocław
72 Marcin Gugulski redaktor "Głosu"
73 Krzysztof Rapcewicz New York
74 Wojciech Popiela - prezes UPR Warszawa
75 Roman Janowski Warszawa
76 Andrzej Grabowski Tczew
77 Zdzislaw Szulc Charleston, SC (USA)
78 Wiktor Węgrzyn Warszawa www.rajdkatynski.net
79 Piotr Setkowicz Jedlicze
80 S.O.Domaradzki Warszawa
81 Tadeusz Rogowski Koszalin
82 Jacek Kopacz Koszalin
83 Adam Pawlus Jaslo
84 Hanna Shen Tajpej
85 Dariusz Godlewski Wrocław
86 Tomasz Baranowski Białystok
87 Janusz Sanocki Nysa
88 Zbigniew Tyszko Oslo
nie tylko popieram. To przerażające w jakim bezwładzie znajduje się nadal wymiar sprawiedliwości w Polsce. Jak lekką ręką przechodzimy do porządku dziennego nad złem, którego jesteśmy świadkami i nie reagujemy. Przyzwyczailiśmy się do zła. Niech to inni załatwią. My i tak nic nie możemy zdziałać. Sprawa Michała Falzmana jest dla mnie probierzem wiarygodności aktualnie sprawujących władzę.
89 Robert Włodarczyk Warszawa
90 Łukasz Adamiak Kamień Pomorski
91 Jerzy Adamiak Kamień Pomorski
92 Andrzej Fremel Żarów
93 Jerzy Przystawa Wrocław
94 Justyna Godlewska Wrocław
Popieram Waszą inicjatywę, która w minimalnym chociaż stopniu oddaje honor dzielnemu Polakowi.
95 Remigiusz Okraska Łódź
96 Tomasz Tuszko Warszawa
97 Tomasz Bieliński Warszawa
98 Feliks Jełowicki Koszalin
99 Michał Marszk Gdańsk
100 Tadeusz Rębisz Koszalin
101 Tadeusz Wołyniec Koszalin
102 Stefan Romecki Koszalin
103 Katarzyna Ludwicka Koszalin
104 Janusz Matuszewski Koszalin
105 Kornel Sawiński Andrychów
106 Janusz Sawiński Andrychów
107 Rafał Rduch Marklowice
108 Marek Tarnowski Warszawa
109 Zdzislaw Biczkowski
110 dr Emila Martynowicz Gdańsk
111 Krystyna Chmieleńska Wrocław
112 Piotr Kobylecki Opole
Najwyzszy juz czas, aby prawo znaczylo prawo, a sprawiedliwosc - sprawiedliwosc.
113 Piotr Tadeusz Waszkiewicz Wrocław
114 Wiesław Tomaszewski Medyka
115 Paweł Chojecki Lublin "idź POD PRĄD"
116 Tomasz Talaczyński Kraków
117 Leszek Wojtasiewicz Kraków
Łaczę swój głos poparcia dla inicjatywy uczczenia Michała Falzmana przez najwyższe władze państwowe i doprowadzenie przez nie do właściwych działań - pomnik, obchody , jubileusze a także wznowienie procesu i właściwe naświetlenie wymowy złodziejskiego procederu afery FOZZ.
118 Przemysław Pawełczyk Kraków
119 MAREK M. NADOLSKI M. Sc. Eng. Athens Greece
120 Nosal Jaroslaw Swidnica
121 Ola Szymczak Marklowice
122 Marek Zawadzki Rumia
Popieram pomysł uhonorowania śp. Michała Falzmana - kontrolera NIK, który za przywiązanie do Prawa i do Polski, zapłacił życiem, prawdopodobnie odebranym na rozkaz PZPR i jej kontynuatorów.
123 Rafał Żołędziewski Międzyzdroje
124 Tadeusz Pęk Lębork
125 Maja i Jerzy Grębski
126 Romuald Szeremietiew Piaseczno
127 Grzegorz Niedźwiecki - radny Jeleniej Góry
128 Robert Kędziora Warszawa
Na geście wobec P. Michała Falzmanna nie zbije się pewnie kapitału politycznego wśród elektoratu "Samoobrony" ale może czasem warto postąpić po prostu porządnie.
129 Jerzy Jankowski Norwegia
130 Rafał Zieleniewski Warszawa
131 Jerzy Nowicki Police
132 Paweł Domagała Szczecin
133 Zenona & Boguslaw Oplustil USA
134 Grzegorz Gołda Wrocław
135 Jerzy Hykiel Białystok
136 Krzysztof Maćkowski Miłkowice
137 Arkadiusz Zacheja Wołomin
138 Maciej Krzystek Kielce
139 Józef Jaskółka Oświęcim
140 Ewa Sowa Łódź
141 Michal Sobczyk Łódź
142 Janina Reliszko Gdańsk
143 Grzegorz Ścibisz Mikołów
144 Paweł Rogowski Warszawa
145 Krzysztof Kostrzewa Kutno
146 Stefan Grabski
Nie tylko teraz popieram. Przed paru laty zaproponowałem, by nazwać gdański port lotniczy imieniem Falzmanna. Przecież Wałęsa za życia nie musiał zbierać wszystkich zaszczytów, to ryzykowne w przypadku osób żyjących.
147 Jadwiga Bigos
148 Rafał Łętocha Myślenice
149 Krzysztof Jodczyk Białystok
150 Krzysztof Wojciechowski Warszawa
151 Anna Pawlak Łódź
152 Piotr Błaszkowski
153 Rafał Górski Łódź
154 Michał Giereś Lublin
155 Nina Cięszkowska Komorów
156 Piotr K. Stępniewski
157 Janusz Jędrzejewski Wrocław
158 Maciej Szmel Warszawa
159 Łukasz Zawiślak Lublin
160 Karolina Bielenin Warszawa
161 Leszek Wilk Kietrz
162 Artur Tomaszewski Piotrków Trybunalski
163 Maria Smolinska Gdansk
164 Bogdan Szubarga
165 Andrzej Chorosiński Warszawa
166 Ilona Kosek Warszawa
167 Patrycjusz Kosmowski Markaryd, Szwecja
168 Anna Klatecka Bydgoszcz
169 Wojciech Kaźmierczak Wrocław
170 Anna Klatecka Bydgoszcz
171 Bartłomiej Grubich
172 Stanisław Krawczyk Sopot
173 Andrzej Szafran Warszawa
174 Witold Bachorz Szczecin Redakcja portalu BEZ CENZURY.
175 Adam Wielomski Warszawa www.konserwatyzm.pl
176 Jacek B. Bińkowski Warszawa
177 Mieczysła Ciesielski Wrocław
178 Leszek Drogowski Warszawa
179 Jakub Kachniarz Warszawa
180 Wojciech Kulesza Poznań
181 Michal Mierzejewski 55-114 Ligota Piekna
182 Piotr Strzembosz Warszawa
183 Marek Aulak Tomaszów Mazowiecki
184 Henryk Kula Wrocław
185 Marek Ludwikiewicz Lutomiersk
187-8 Alicja Matók i Krystyna David Przemyśl
Byli prezydenci Polski i politycy mieli w tym interes,aby ta Ofiara tej ?wielkiej demokracji" - była zapomniana, a afera przedawniona. Juz najwyższa pora, aby rozliczyć i uhonorować zasługi Wielkiego Człowieka i bojownika o pokój ,gdyż pokój to socjalna stabilizacja i państwo bez korupcji i złodziei
189 Jerzy Stańczak Kamieniec Wrocławski
190 Andrzej Widłak Kielce
191 Jarosław Golik
192 Barbara Czartoryska
193 Miroslaw Rymar Brisbane
194 Wojciech Główkowski Gliwice
195 Józef Teliga Warszawa
196 Antonina Komorowska Warszawa
197 Hanna Mroczkowska
198 Alina Dobrowolska-Segit
199 Krystyna Gzyl Kluczbork
200 Henryk Marian Matysiak 5/137 Brook St Coogee NSW
201 Adam Gębala Puławy
202 Wiesława K. Grzelka -Wyppych Wrocław Psie-Pole
Ukłony pełne szacunku dla Pani Izabeli Falzmann ode mnie i moich dzieci
203 Jakub Urbański Kielce
204 Mieczysław Olechowski Wrocław
Co na to Minister Sprawiedliwośći, Zawsze taki zaangażowany?
205 Wojciech Rejman Wrocław
206 Mariusz Wis Warszawa
207 Tomasz Tyc Warszawa
208 Paweł "ratus" Drucki - Lubecki
209 Piotr Surowiecki Wrocław
210 Lesław Dietrich Warszawa
211 Teresa Bochwic Warszawa
212 Jan Chylak Warszawa
213 Piotr Drąg Wyry
214 Bogdan Ślusarek Kraków
215 Hieronim Zawadzki
216 Barbara Blaszak USA
217 Jerzy Maselko Anchorage
218 Wojciech B. Pachut Suwałki
219 Marek Olżyński Starogard Gdański
Całym swoim sercem popieram tę akcję i mam gorącą nadzieję, że pomroczność jasna III RP zostanie należycie oświetlona tak, aby ukazać całą prawdę o ofiarach i ich oprawcach po to aby prawda zatryumfowała nad matactwem i kłamstwem
220 Artur Łoboda
221 Leszek Kluziński Warszawa http://radomianie.pl
222 Tomasz Gwizdałła Łódź
223 Artur Baradziej Warszawa
224 Katarzyna Mąkowska Kanada
225 Tomasz Grabarczyk Kleszczów
226 Stanisław Skakuj Opole
227 Roman Aleksandrzak Ostrów Wielkopolski
228 Marta Kasprzak Łódź
229 Michał Polus Kraków
230 Bartłomiej Michałowski Piaseczno
231 Tadeusz Nowak Namysłów
232 Leszek Korpas Wrocław

* * *

Niestety, powyższy list nie znalazł jakoś uznania w oczach Najwyższych Władz IV RP.

______________________

Więcej:
 •  Pamięci Michała Falzmanna - konferencja
 •  O Michale Falzmannie






dodajdo.com

niedziela, 14 grudnia 2014

Zdrada z Lizbony - pamiętamy!



Rok temu napisaliśmy:

"Organizowany przez PiS coroczny marsz "niepodległości i solidarności" w dniach 13-14 można by potraktować jako Dzień Promocji Politycznej PiS, przy okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego przez gen. Jaruzelskiego i delegalizacji NSZZ "Solidarność", gdyby nie zbieżność daty z dniem podpisania przez szefów państw Traktatu Lizbońskiego. 13 grudnia 2007 r. jest więc obecnie znacznie bardziej, jeśli nie przede wszystkim, świętem Prawa i Sprawiedliwości dla uczczenia sukcesów dyplomatycznych PiS z Brukseli, Lizbony i z Juraty. A więc świętem na cześć faktycznego uchylenia Konstytucji RP jako najwyższego obowiązującego w Polsce prawa, świętem z okazji likwidacji polskiej państwowości, świętem z okazji utworzenia na gruzach dotychczasowych europejskich państw narodowych jednego ponadnarodowego, totalitarnego superpaństwa europejskiego, obdarzonego osobowością prawną, pod dominacją Niemieckiej Republiki Federalnej (Niemiec), jako bezapelacyjnego hegemona."

Patrz: Adam Bielan, b. rzecznik PiS: "Lech Kaczyński miał słabość do Tuska"





dodajdo.com

piątek, 12 grudnia 2014

Irena Lasota o działalności Jerzego Milewskiego TW "Franciszka" w Komitecie "Solidarności" w Brukseli



Poniżej zamieszczamy tekst wywiadu, jakiego w 1992 roku udzieliła Expressowi Wieczornemu Irena Lasota na temat zagranicznej działalności tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa Jerzego Milewskiego (nieżyjącego obecnie), w 1992 r. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy (Red.)

Źródło: TW "Franciszek" w Komitecie "S" w Brukseli. Za: Tajemnica Biura Brukselskiego. Z Ireną Lasotą rozmawia Aleksandra Zawłocka, Kulisy, Express Wieczorny z dnia 31 lipca 1992 roku.



ZDOBYĆ WŁADZĘ

Aleksandra Zawłocka: Kiedy poznała Pani Jerzego Milewskiego?

Irena Lasota: Tuż po 13 grudnia 1981 r. w Nowym Jorku. Starał się za wszelką cenę zdobyć w środowisku emigracji jakąś władzę, choćby tylko na papierze. Z dużym rozbawieniem przyglądaliśmy się tym wysiłkom.

Najpierw zorganizował za granicą grupę delegatów na I Krajowy Zjazd "S". Wydał deklarację, że jest to jedyna legalna władza "S" w tym momencie, ponieważ wszyscy siedzą. Został wybrany Przewodniczącym tej grupy, pojechał do Waszyngtonu, próbował zdobyć pieniądze jako jedyny pełnomocny przedstawiciel ”S”. To mu się nie udało.

W ciągu 2 tygodni czy miesiąca założył organizację "Solidarity International" - czyli Międzynarodówkę Solidarystyczną, która składała się w dużej mierze z mało ciekawych ludzi. Trudno właściwie powiedzieć, co robili poza wielkimi zebraniami, na których dyskutowano nad zupełnie nieistotnymi sprawami. Jednym z celów "Solidarity International" miało być szerzenie ideałów "S" w Trzecim Świecie. Jako przewodniczący Jerzy Milewski znów stawił się w Waszyngtonie i poprosił o pieniądze. I znowu go spławiono.

W marcu czy kwietniu '82 ktoś przyniósł nam ulotkę mówiącą, że w Polsce powstało "Oko" *). Na czele "Oka" stoi Mieszko. "Oko" składa się z 4 oddziałów: północnego, południowego, wschodniego i zachodniego. Wyglądało to trochę jak z bajki dla dzieci.

Z dużym rozbawieniem czytaliśmy ten tekst, pytaliśmy kogoś, do kogo mieliśmy zaufanie, czy to jest fałszywka czy jakaś lipa. Ten człowiek powiedział nam, że jeśli w ciągu 48 godzin pojawi się druga ulotka mówiąca o tym, że przedstawicielem „Oka” jest Milewski, to możemy obydwie ulotki wyrzucić do kosza. Wiadomo będzie, że „Oko” zostało założone, żeby Milewski mógł być jego przedstawicielem. Nie upłynęły 24 godziny i rzeczywiście nadeszła taka ulotka. Milewski po raz trzeci udał się do Waszyngtonu i po raz trzeci nic mu tam nie dano.

Dopiero latem 1982 w Oslo na zjeździe rozproszonych członków "S" odbyło się burzliwe zebranie, na które Milewski przyniósł tekst od Bogdana Lisa. Lis pisał: „0 ile zdobędziesz zaufanie pozostałych grup, to powinieneś zostać szefem", czy coś takiego. Kotłowało się przez dwa dni. Uczestnicy zjazdu udowadniali Milewskiemu, że nie cieszy się żadnym autorytetem, w związku z tym nie powinien zostać szefem. W ostatniej chwili wyciągnęli go Chojecki i Blumsztajn. I tak Jerzy Milewski został szefem Solidarności za granicą.

Wkrótce większość uczestników tego zjazdu odmówiła współpracy z Milewskim. Potem część środowisk opozycyjnych w Polsce odmówiła przyjmowania pomocy płynącej z Biura Brukselskiego.

A.Z.: Z czego wynikała taka niechęć czy nieufność emigracji i podziemia wobec Milewskiego i jego biura?

I.L.: Powodem był sposób, w jaki działało to biuro. Wpadki. Niewytłumaczalne posunięcia polityczne. Nielojalność Milewskiego wobec władz Solidarności. I ogólna atmosfera pracy.

MAŁY PRL W BRUKSELI

Biuro Brukselskie, zważywszy na sposób działania i atmosferę, wyglądało jak ekspozytura PRL za granicą. Dla mnie, obserwującej „S” z daleka, charakter działania biura bardzo odbiegał od tego, czym była Solidarność. Na świecie powstało już wówczas kilkadziesiąt komitetów i organizacji spontanicznie wspierających "S", które w ciągu kilku miesięcy zostały przez Biuro Brukselskie po prostu zlikwidowane. Czasami odbywało się to dramatycznie. Czasami po prostu zniechęcano ludzi. Jerzy, Milewski próbował podporządkować sobie m. in. Komitet Poparcia „S”, który powołaliśmy w Nowym Jorku. Kiedy mu się to nie udało, próbował interweniować i rozwiązać nasz komitet. Zapomniał, że w demokratycznej Ameryce rozwiązać komitet może tylko sąd, który go rejestrował lub jego członkowie.

W latach 1982-84 Biuro Brukselskie funkcjonowało jako biuro podróży Jerzego Milewskiego, który odwiedzał kraje afrykańskie i południowoamerykańskie. Wynik tych podróży był żaden, nie licząc afery politycznej w RPA, opisanej szczegółowo w „Kulturze” paryskiej.

ZAMYKANIE UST

A.Z.: Co z działalnością publiczną? Reprezentowaniem Solidarności np. na forum ONZ?

I.L.: Obserwowałam różne wystąpienia Milewskiego. Zagraniczni sympatycy „S” byli bardzo rozczarowani. Pamiętam takie wydarzenie: rok '84. Genewa, Komisja Praw Człowieka przy ONZ. Milewski przyjechał tam z Janem Zielonką. To był doradca Biura Brukselskiego. Przedtem pracował chyba w Instytucie Spraw Międzynarodowych czy też w polskiej delegacji ONZ. Ja byłam tam z amerykańskim prawnikiem prof. Ewą Brandley. Przywiozłyśmy dokumenty na temat łamania praw człowieka w Polsce: listy więźniów, grzywien, listy zabitych, których śmierć nie została wyjaśniona. Milewski i Zielonka próbowali nas powstrzymać przed przedstawieniem komisji tych dokumentów. Twierdzili, że tak ostre oskarżenia wobec władzy komunistycznej w Polsce „nie leżą w naszym interesie.”

SPRAWA SŁOWIKA

Pod koniec '85 roku, tajnymi kanałami, przedostał się na Zachód Andrzej Słowik. Został odebrany przez Chojeckiego i przekazany Milewskiemu. Następne tygodnie spędzał z Milewskim i Najderem.

Opowiadano mi, że Słowik zaraz po przyjeździe był po prostu sympatycznym, otwartym człowiekiem. Mówił dużo o "S", ale nie miał żadnych sensacji do powiedzenia. Bodajże po 2 tygodniach Słowik, który nie mówił po francusku ani po angielsku, spotkał się z przedstawicielem największej centrali związkowej w USA - AFL-CIO, która wówczas najbardziej pomagała Polsce (1 mln dolarów, czy więcej, rocznie). Słowik mu powiedział, że Tymczasowa Komisja Krajowa "S" już nie istnieje, że powstało Prezydium „S” i temu to Prezydium AFL-CIO powinno przekazywać pieniądze.

Słowik razem z Milewskim udał się do Ameryki na Kongres Rady Nadzorczej AFL-CIO i powtórzyli te sensacje. AFL-CIO podjęło uchwałę, że nadal wspiera polskich braci i siostry i deklaruje pomoc Prezydium NSZZ "S".

Kiedy się o tym dowiedziałam, napisałam dwa listy: jeden do TKK, drugi do AFL-CIO. Poinformowałam Amerykanów, że TKK nadal istnieje, a o powstaniu Prezydium nic mi nie wiadomo. AFL-CIO przysłało natychmiast odpowiedź - list dla TKK i Solidarności. Amerykanie pisali, że widocznie nastąpiła pomyłka w tłumaczeniu. Oczywiście deklarują dalszą pomoc dla TKK.

A.Z.: Część działaczy wyszła z TKK i próbowała stworzyć Prezydium. Nikt tego jednak nie zalegalizował. (Później utworzyli „Grupę Roboczą”) Andrzej Słowik sympatyzował z tą grupą. Niezrozumiałe jest natomiast zachowanie Jerzego Milewskiego. Był przecież pełnomocnikiem TKK, którego istnieniu właśnie zaprzeczał. Dlaczego?

I.L.: Można zakładać, że Słowik był niewinny, choć naiwny. Być może wierzył w szanse powstania i zalegalizowania Prezydium. Jego rolę w tym całym zamieszaniu ukrywano do '89 roku, żeby mu nie zaszkodzić. Moja interpretacja była taka: Służba Bezpieczeństwa jest gotowa aresztować TKK. Bardzo by jednak nie chciała, żeby na miejsce TKK powstało spontanicznie jakieś nowe kierownictwo poza kontrolą SB. Napisałam o tym w liście do Bujaka. Uprzedzałam, że moim zdaniem, SB szykuje się do zamknięcia TKK i przygotowuje nowe kierownictwo. Może to się rozegrać już w ciągu najbliższych trzech miesięcy. I rzeczywiście - po trzech miesiącach aresztowano Bujaka. Oczywiście nie jest to żaden dowód. Wydaje mi się jednak, że "Solidarność" mogłaby wyjaśnić sprawę, czy Andrzej Słowik i Jerzy Milewski byli upoważnieni przez kogokolwiek do występowania na Kongresie AFL-CIO i decydowania o tym, kto jest legalną władzą podziemnej Solidarności.

WSYPY I PUŁAPKI

W 1984 r. po raz pierwszy otrzymałam niepokojącą wiadomość z Polski, że offsety wysłane przez Biuro Brukselskie miewają wmontowane mikronadajniki, które pozwalają bezpiece namierzyć sprzęt i drukarnie. W 1986 r. zaczęła się fala wpadek całych transportów organizowanych przez Biuro Brukselskie. W Świnoujściu Służba Bezpieczeństwa przejęła transport wartości ok. 350 tys. dolarów. Dlaczego uporczywie organizowano tak wielkie przerzuty, zamiast przesyłać sprzęt kilkoma kanałami w małych porcjach? Okazało się również, że w transportach przejmowanych przez SB znajdowały się b. skomplikowane komputery. Podziemie nie potrzebowało takiego sprzętu do składania gazet i książek. Te komputery objęte były zakazami COCOM-u, zastrzeżone wyłącznie dla państw NATO. Służby specjalne najwidoczniej wpadły na pomysł, że najlepszym sposobem do przemytu tego specjalistycznego sprzętu na Wschód jest udawanie, że transporty przeznaczone są dla Solidarności. Potem wystarczało taki transport przejąć.

A.Z.: Kto był za to wszystko odpowiedzialny? Czy tylko Jerzy Milewski? Czy był jakiś system kontroli nad Biurem Brukselskim?

I.L.: Przy całej dyskusji, która się toczy na temat Biura Brukselskiego dziwne wydaje się, że nie mówi się w ogóle o 3 doradcach, którzy kontrolowali i uwiarygodniali Biuro Brukselskie wobec Zachodu. Doradcami byli Zdzisław Najder, Krzysztof Pomian i Bohdan Cywiński. Słyszałam, że po pierwszych wpadkach transportów i po tym jak "Żołnierz Wolności" opublikował notes Biura Brukselskiego, nie było żadnej zmiany warunków pracy, śledztwa, prób sprawdzenia, jak to się dzieje. Dlaczego? To jest pytanie także do tych trzech osób. Doradcy powinni wiedzieć o funkcjonowaniu tego biura, skoro je uwiarygodniali.

Sprawa wpadek sprzętu (co najmniej do '86 r.) w takiej samej mierze dotyczy Biura Paryskiego, organizacji „Kontakt” i Mirosława Chojeckiego.

Wokół Brukseli rozsnuto zasłonę, mimo że jest sporo osób, które mogłyby coś na ten temat powiedzieć.

A.Z.: Kto jeszcze poza wspomnianymi trzema doradcami?

I.L.: Seweryn Blumsztajn przez wie1e lat współpracował bardzo blisko z Milewskim. Mnie również namawiał do tego.

A.Z.: Była jeszcze droga szwedzka. I tu też często zdarzały się wpadki.

I.L.: Droga szwedzka była w dużej mierze finansowaną przez Biuro Brukselskie. Za transporty z południa Szwecji odpowiedzialny był Marian Kaleta. Różne kontakty „Kontaktu” przebiegały przez Szwecję. Nie było to towarzystwo słynące z trzeźwości. Kiedy się szykował duży transport, chodziły o tym opowieści po całej Europie Zachodniej. Transporty wyładowywano książkami. Chodziło o to, żeby komputery się nie kiwały. Książki zbierano od różnych wydawców. W związku z tym wiadomo było, gdzie, co i jak idzie. Jeżeli człowiek, który nie potrafił zabezpieczyć transportu, któremu znika notes z biura i pojawia się potem w komunistycznej prasie, jeżeli potem ten człowiek zajmuje się bezpieczeństwem państwa, to można mu pogratulować kwalifikacji.

ZATRUTE KANAŁY

Nasilenie wpadek transportów Brukseli, Paryża natchnęły mnie w '88 i '87 r., żeby raz jeszcze przestudiować aferę Bergu.

Afera Bergu miała miejsce w końcu lat 40. i na początku lat 50. Amerykanie dawali b. duże pieniądze, które szły przez ośrodek w Bergu, głównie do IV i V Komendy WiN. Po 2 latach władze bezpieczeństwa to ujawniły. Pisze o tym szczegółowo gen. Pożoga w książce "Siedem rozmów z Henrykiem Piecuchem". Afera polegała na tym, że z jednej strony były 3 stronnictwa emigracyjne, które kontrolowały Berg, zabierały 30-40 proc.! funduszy, wzbogacając przede wszystkim kasy swych organizacji. Z drugiej strony, kanał między Bergiem a Polską służył do transferu pieniędzy i innych rzeczy w ręce bezpieki, która wtedy opanowała V Komendę WiN-u. Ten kanał był także bardzo pomocny w rozpracowaniu wszystkich istniejących jeszcze w Polsce siatek konspiracyjnych.

Kanałami związanymi z Bergiem szły także raporty podziemia dla Amerykanów. Raporty te, jak ustaliła komisja, były częściowo spisywane przez ubecję, częściowo przez wywiad wojskowy, a co jeszcze obrzydliwsze, były preparowane na miejscu w Bergu. Analogia wobec tego, co działo się w latach 80-ych jest porażająca. Ja sama wiem o preparowaniu w Paryżu raportu z Polski.

A.Z.: Kto preparował ten raport w Paryżu?

- Z tego co wiem, co widziałam - było to robione w „Kontakcie”. Znam nawet nazwisko jednego z autorów. Sprawa Bergu i podobnych afer nie jest niczym nowym. Służby wywiadowcze bardzo lubią replikę swoich udanych akcji. Berg był powtórzeniem afery Trustu, czyli Sawinkowa z 1918-19 roku. To także dotyczyło przerzutów pieniędzy i sprzętu przez organizacji inspirowane przez GPU. Chodziło również o dezinformację. Byli w to zresztą zamieszani Polacy.

A.Z.: Czy z tego, co Pani mówi, wynika, że Biuro Brukselskie było przynajmniej solidnie infiltrowane przez tajne służby?

I.L.: Nie tylko z tego, co mówię, ale i z faktów wpadek oraz z dokumentów opublikowanych w prasie PRL, z reprodukcji dokumentów w książce Henryka Piecucha "Pożoga".

A.Z.: A jaka była rola Jerzego Milewskiego?

I.L.: Uważam, że nikt nie zrobiłby gorszej roboty w Brukseli. Gdyby okazało się, że wynikało to nie tylko z niekompetencji Jerzego Milewskiego, sprawa byłaby bardzo poważna. Dotyczyłaby świadomej dekonspiracji struktur podziemnych. Trzeba pamiętać, że Biuro Brukselskie posiadało więcej informacji na temat konspiracyjnej Solidarności, niż ktokolwiek, nawet w Polsce.

A.Z.: Czy jest możliwość sprawdzenia, w jaki sposób SB kontrolowała działalność Biura Brukselskiego?

I.L.: Odpowiedź znajduje się w aktach MSW, wywiadu i kontrwywiadu w Polsce. Obawiam się, że w niektórych wypadkach - tylko w archiwum KGB.

Komisja Krajowa NSZZ „S” powinna wystąpić do MSW, wywiadu i kontrwywiadu o udostępnienie materiałów dotyczących inwigilacji i infiltracji Solidarności.


*) Oko - wł. Oporu Ogólnopolski Komitet Oporu (OKO) – pierwsza ogólnopolska struktura podziemia, powołana w styczniu 1982 r. przez członków Prezydium KK NSZZ „Solidarność” – Andrzeja Konarskiego i Eugeniusza Szumiejkę. OKO zakończył działalność w kwietniu 1982 r. na skutek różnicy zdań wśród działaczy "S", na kilka dni przed powstaniem Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej (TKK). Konarski, który ze względu na podejrzenia o kontakty z SB nie wszedł w skład TKK, doprowadził do powołania Międzyregionalnej Komisji Oporu (MKO), struktury podziemnej kontrolowanej przez SB, konkurencyjnej dla TKK. W 1983 formalnie ujawnił się i miał zaprzestać dalszej działalności związkowej - przyp. red.)


IRENA LASOTA jest politologiem, dyrektorem Institute for Democracy In Eastern Europe w Paryżu i Nowym Jorku, wydawcą kwartalnika "Uncaptive Minds" oraz serii „Konfrontacje”. Była wybitnym działaczem polskiej opozycji na emigracji, współzałożycielką Komitetu Poparcia Solidarności w Nowym Jorku. Raport Służby Bezpieczeństwa z 1984 r. podawał: "Komitet pozostaje w dalszym ciągu najbardziej prężną organizacją prosolidarnościową na terenie USA (...) Komitet, mimo słowa Solidarność w nazwie - jest skrajnie antykomunistyczną organizacją polityczna, której celem jest przede wszystkim walka z reżymem PRL"...
JERZY MILEWSKI, TW „Franciszek”, jest doktorem nauk technicznych, specjalistą od laserów dużej mocy. Był współorganizatorem i przewodniczącym sekcji branżowej Solidarności w instytutach PAN, członkiem zarządu regionu gdańskiego "S". Stan wojenny zastał go za granicą. Jerzy Milewski pozostał na emigracji do 1989 r. Od lipca 1982 r. był szefem Biura Brukselskiego - zagranicznego przedstawicielstwa podziemnej Solidarności. Od 1 listopada 1991 r. pełni funkcję ministra stanu, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

(Biogramy oryginalne za Express Wieczorny (1992) - przyp. red.)



dodajdo.com

poniedziałek, 24 listopada 2014

O sprawie zdrady zaufania Narodu - wywiad Tygodnika Polskiego w Australii z Krystyną Ruchniewicz-Misiak




Prawdziwi solidarnościowcy - wywiad z Krystyną Ruchniewicz-Misiak
Źródło: Puls Polonii, 6.09.2010

Jagoda Williams, Tygodnik Polski: Ruch społeczny, zwany później Solidarnością, ogarnął całą Polskę. W Pani ocenie, dlaczego to nie były tylko strajki w odosobnionych miejscowościach, ale zryw milionów Polaków?

To przyjazd papieża Jana Pawła II w 1979 roku do Polski i jego słowa „Niech Pan odmieni oblicze ziemi, tej ziemi” dały nam siłę i nadzieję. Dlatego Solidarność była zjawiskiem tak powszechnym i spontanicznym. A poza tym głównym mottem strajkujących było żądanie wolności, prawdy i sprawiedliwości.

TP: Pani też spontanicznie włączyła się w ten ruch i uczestniczyła w zakładaniu Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych, następnie aktywnie działała na rzecz Solidarności... A potem nastąpił 13 grudzień 1981 rok...

Trzeciego grudnia wyjechałam wraz z delegacją Solidarności do Francji na zaproszenie francuskich nauczycielskich związków zawodowych. I tu zastał mnie stan wojenny. Ponieważ grudzień 1970 przeżyłam w Gdańsku, przewidywałam co będzie się działo w kraju i dlatego podjęłam decyzję pozostania na emigracji i z poza Polski organizowania pomocy dla Solidarności i internowanych. Jednakże głównym motywem mojej działalności było nawiązanie kontaktów z podziemiem i nagłaśnianie sytuacji stanowojennej w Polsce oraz zdobywanie poparcia dla podziemia.

TP: Wkrótce pojechała Pani do Szwajcarii na zjazd członków Solidarności przebywających poza Polską. Wspominała Pani, że wśród uczestników było sporo SB-eckich wtyczek. Czy o infiltracji Solidarności przez agenturę było wiadomo już w trakcie I Krajowego Zjazdu, czy też dopiero później okazało się kto jest kim?

O tym, że Solidarnością interesują się służby specjalne PRL – SB i WSI – było wiadomo od momentu jej powstania tyle, że ilość i środowiska tych współpracujących przeszła nasze najśmielsze oceny...

TP: Założyła Pani w Belgii Biuro Koordynacyjne Solidarności za Granicą z siedzibą w Brukseli, z którego później została Pani usunięta ...

Do Biura sprowadziłam z Nowego Jorku Jerzego Milewskiego, który przebywał w USA prywatnie na konferencji naukowej i tam zastał go stan wojenny. Czy miałam do niego zaufanie? Osobiście go wcześniej nie znałam, ale był przecież członkiem Zarządu Regionu „S” w Gdańsku... Po przyjeździe do Brukseli, podczas moich wyjazdów służbowych poza Belgię, Milewski przechwycił wypracowane przeze mnie kontakty i wkrótce, z nominacji Lecha Wałęsy, został szefem Biura, z którego mnie, bez uzgodnienia z podziemiem, usunął.

TP: Czy sądzi Pani, że postąpił tak, bo był manipulowany przez Wałęsę, któremu ufał, czy też już wtedy był zdrajcą Solidarności?

Jestem w posiadaniu dokumentu potwierdzającego, że Jerzy Milewski, syn Józefa, BYŁ agentem SB o pseudonimie FRANCISZEK. Ja, jako członkini Krajowej Komisji Rewizyjnej „S”, byłam wskazana przez Bogdana Lisa – członka podziemnej KKP d/s kontaktów z zagranicą – do prowadzenia finansów Biura, a więc jednej z ważniejszych działek... Finanse tego Biura do dzisiaj NIE są rozliczone, a jedynie mówi się o skali nieprawidłowości w rozdziale pieniędzy na regiony, środowiska... o przechwytywaniu pieniędzy i sprzętu przez służby Kiszczaka... A przecież chodzi tutaj o miliony dolarów!

TP: Tak. Pisze o tym Stanisław Michalkiewicz i wymienia sumę powyżej czterystu milionów dolarów... Lista Wildsteina rozmydliła granicę między pokrzywdzonym a krzywdzicielem. Czy sądzi Pani, że ujawnienie listy było akcją celową, aby rozmazać i utrudnić rozliczenie się z przeszłością?

Tzw. Lista Wildsteina została opublikowana bez jego wiedzy, a działo się to wszystko w okresie walki o ujawnienie współpracowników służb specjalnych PRL... Michnik w GazWyb ogłosił, że na tej liście są nazwiska TYLKO agentów, co było przecież nieprawdą... I to wtedy właśnie zaczęła się nagonka na IPN i potępienie lustracji przez niektóre środowiska.

TP: Wielu byłych działaczy Solidarności, na których ręce Polacy złożyli swój mandat zaufania, mandat ten wykorzystali na zrobienie karier politycznych. Trudno nie zadać pytania, dlaczego tak się stało?

No cóż, lata stanu wojennego i okresu po nim, zrobiły swoje, bycie współpracownikiem służb specjalnych, czyli możliwość ich wpływu a nawet szantażu, też – wystarczy dobrze się przyjrzeć ustaleniom i zdjęciom „wysokich stron” w czasie rozmów w Magdalence, doborowi „rozmówców” przy okrągłym stole i ustaleniom jakie tam zostały zawarte, a zwłaszcza Mazowieckiego „grubej kresce”, która usankcjonowała istnienie po-komunistycznych elit. Przebieg prezydentury Lecha Wałęsy i dobór pracowników jego kancelarii (Wachowski, Milewski, ks. Cybula i inni) też mówią za siebie. Tutaj ważnym źródłem informacji jest publikacja IPN, w 2008 r., książki Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza „SB a LECH WAŁĘSA – przyczynek do biografii”. A poza tym możliwości finansowe przy poparciu wciąż przecież jeszcze obecnych w życiu publicznym i NIE ujawnionych sb-ków...

TP: W Australii była trójka działaczy z najwyższych szczebli Solidarności. Po wyjeździe szefa regionu łódzkiego I ‘S", Andrzeja Słowika (pracował jako kierowca w ambasadzie w Kanberze) do Kanady, zostało Was dwoje: Wiceprzewodniczący Prezydium Komisji Krajowej "S" Mirosław Krupiński i Pani. Będąc tak wysoko w hierarchii Solidarności - no cóż, szlachectwo zobowiązuje – czy planuje Pani napisanie książki o tamtych dniach?

Myślałam o tym i zajęłam się nawet uzupełnianiem notatek... ale to chyba jednak potrwa...

TP: Być może, jest Pani zdziwiona, że w tym krótkim wywiadzie nie zadaję pytań o Pani imponującej działalności w Solidarności. Ale o tym można przeczytać na Internecie, czy nawet w Tygodniku Polskim nr 33, z 31 sierpnia 2005. Rozmawiamy głównie o sprawie zdrady zaufania Narodu, bo to przyczynek do historii. Kwestię zdrady porusza Pani w Liście Otwartym do Lecha Wałęsy publikowanym w Naszej Polsce...

Może zacytuję jedno zdanie z tego listu ...To nie ty stworzyłeś Solidarność, to Solidarność stworzyła ciebie...


Tygodnik Polski nr 29 z 4 sierpnia 2010


Krystyna Ruchniewicz-Misiak, urodziła się 12 maja 1942 roku w Bydgoszczy. Technikum Mechaniczno-Elektryczne kończy w Gdańsku. Pierwszą pracę podejmuje w wieku lat szesnastu. Przed opuszczeniem Polski pracuje na stanowisku głównej księgowej w Pałacu Młodzieży w Gdańsku. W Solidarności od czasu strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku. Członek Komitetu Założycielskiego NSZZ „S” Pracowników Oświaty i Wychowania przy MKZ Gdańsk, Członek Komitetu Strajkowego podczas strajku pracowników oświaty w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku, od jesieni 1980 roku wiceprzewodnicząca Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania Solidarność, uczestniczka negocjacji Krajowej Sekcji z przedstawicielami Ministerstwa Oświaty i Wychowania, w lipcu 1981 delegatka na I WZD Regionu Gdańsk, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej „S” Region Gdańsk, delegatka na I KZD, członek KKR. 3 grudnia 1981 r. wyjechała z Polski jako członkini delegacji NSZZ „S” do Francji gdzie zastał ją stan wojenny. Działaczka Światowej Konfederacji Pracy w Brukseli, współzałożycielka Biura Koordynacyjnego Solidarność za Granicą z siedzibą w Brukseli. Do Australii przyjeżdża na stałe w 1983 roku. Obecnie mieszka w Adelaide. Była prezeską Zjednoczenia Kół Polek w Australii i Nowej Zelandii.


dodajdo.com

poniedziałek, 17 listopada 2014

Polacy już czas!




Leszek Żebrowski, Tadeusz Płużański i Grzegorz Braun mówią, jak jest.

Polacy już czas!


dodajdo.com