poniedziałek, 15 czerwiec 2009

Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne (1)



...nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Jarosław Kaczyński, lapsus z expose premiera rządu RP


Po niedawnym wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na antenie Radia Maryja (28.05.2009) słynny lapsus, który w innych okolicznościach możnaby wybaczyć, obecnie zmuszeni jestesmy potraktować śmiertelnie poważnie, rozumiejąc go, jako:
"... i stać będziemy niezłomnie na stanowisku, że białe jest zawsze czarne, a czarne zawsze białe, i od tego nie odstąpimy nigdy, ani za żadną cenę".

To właśnie niedawne wystąpienie byłego premiera RP, lidera ugrupowania politycznego noszącego szczytną nazwę Prawo i Sprawiedliwość skłania, wręcz przymusza nas do przystąpienia bez dalszej zwłoki do walki z zakłamaniem, obłudą i cynizmem. Dalsze tolerowanie tego zjawiska, pod pozorem tzw. wyboru mniejszego zła grozi nieobliczalnymi wprost konsekwencjami już w najbliższej przyszłości. Powiedzmy to jeszcze wyraźniej: Polska takiego nagromadzenia zakłamania, obłudy i cynizmu po prostu nie przetrwa. Ażeby Polska mogła dalej istnieć, musi zostać ono uznane za wroga publicznego nr 1. Ażeby Polska mogła dalej istnieć, czym prędzej musimy wspólnie przekonać obu braci Kaczyńskich, oraz im podobnych, bez względu na reprezentowaną przezeń opcję polityczną, że białe jest rzeczywiście białe, a czarne jest naprawdę czarne.

Do występu Jarosława Kaczyńskiego w Radio Maryja w dniu 28.05.2009 wypadnie nam wrócić niebawem. Tymczasem przypomnijmy pamiętne orędzie jego brata Lecha Kaczyńskiego, kiedy to na przełomie 2007 i 2008 r. jako prezydent RP, wkrótce po parafowaniu przez Polskę traktatu Lizbońskiego, zapowiadał on wniesienie do Sejmu projektu tzw. ustawy kompetencyjnej. Oto, co wówczas Lech Kaczyński powiedział:


Orędzie Prezydenta RP



Szanowni Państwo!

W czerwcu zeszłego roku wynegocjowałem dobry dla kraju traktat reformujący funkcjonowanie Unii Europejskiej. Mimo presji na Polskę ze strony wielkich państw Europy, by przyjąć proponowane wcześniej rozwiązania, udało się przeforsować wszystkie dobre dla Polski zapisy, dobry nicejski system głosowania aż do 2017 r., kompromis z Joaniny, ułatwiający blokowanie decyzji dla Polski złych, zasadę solidarności energetycznej, broniącej nas przed szantażem, utrzymanie prymatu prawa polskiego nad unijnym. Warto być stanowczym w obronie polskiego interesu. Dzięki takiej postawie poprzedniemu rządowi udało się wywalczyć 67,5 mld euro. Środki te w połączeniu z polskim wkładem, zmieniają dzisiaj oblicze naszego kraju. Polska wychodzi z cywilizacyjnej zapaści po latach komunizmu. Wykorzystuje szanse cywilizacyjnego awansu.

Ale nie wszystko w Unii Europejskiej musi być dobre dla Polski. Według ekspertów, przy nieprzewidywalnych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości niektore zapisy tak zwanej Karty Praw podstawowych mogą uruchomić liczne wnioski Niemców przeciwko obywatelom polskim o odzyskanie własności lub przyznanie odszkodowania za mienie pozostawione na ziemiach północnych i zachodnich, ktore po II wojnie światowej przypadły Polsce. Inny przepis Karty, poprzez brak jasnej definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, może godzić w powszechnie przyjęty w Polsce porządek moralny i zmusić nasz kraj do wprowadzenia instytucji sprzecznych z moralnymi przekonaniami zdecydowanej większości społeczeństwa.

Dzięki stanowczości naszej delegacji udało się ochronić Polskę przed tymi zagrożeniami. Gwarantuje to tak zwany Protokół Brytyjski, stanowiący integralną część podpisanego przez nas Traktatu. Chcę przy tym jasno powiedzieć, że to, co wartościowe w Karcie Praw Podstawowych, jak na przykład ochrona praw socjalnych pracowników, jest gwarantowane przez ustawodawstwo krajowe. Wynegocjowany przez mnie Traktat z Lizbony mógł być aktem stabilizującym pozycję Polski w Unii i świętem ponad politycznymi podziałami dla wszystkich rodaków, pragnących silnej Polski w Europie.

Niestety, narodowa zgoda w tej sprawie została złamana. W tydzień po podpisaniu w mojej obecności Traktatu większość rządząca zadeklarowała wolę odstąpienia przez Rzeczpospolitą Polską od Protokołu Brytyjskiego. Czyli rezygnacji z części fundamentalnych praw i interesów Polski w Traktacie Lizbońskim.

W sprawie jego ratyfikacji pragnąłem i nadal pragnę kompromisu. Jednak, jako prezydent Rzeczpospolitej, stojący na straży jej praw i suwerennosci, nie mogę zgodzić się na dobrowolną i niczym nie uzasadnioną degradację pozycji naszego kraju w Unii Europejskiej.

Dlatego w najbliższym czasie wystąpię z prezydencką inicjatywą ustawy ratyfikacyjnej gwarantującej nienaruszalność dobrych dla kraju zapisów Traktatu z Lizbony i wymagającej zgody narodowej dla jakichkolwiek zmian w jej zapisach. W polskim systemie prawnym taką gwarancję daje tylko specjalna ustawa przewidziana w Konstytucji.

Szanowni Państwo! Są takie chwile w życiu narodu, kiedy trzeba zapomnieć o partyjnych szyldach i interesach i myśleć tylko o jednym - o Polsce. Dobranoc Państwu!


Tyle, co oficjalnie powiedział Narodowi polskiemu Prezydent RP Lech Kaczyński w swoim orędziu. A jaka jest prawda? Otóż prawda jest taka, że doprawdy trudno wskazać w tym orędziu prezydenta RP choćby jedno zdanie, którem nie byłoby cynicznym kłamstwem. A oto, jak z grubsza biorąc, należałoby przetłumaczyć słowa notorycznego kłamcy, obłudnika i cynika Lecha Kaczyńskiego, bliźniaczego brata prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, by można było rzec, iż białe jest białym, a czarne, czarnym.

Szanowni Państwo!

W czerwcu 2007 roku wynegocjowałem tragiczny dla Polski Traktat Reformujący funkcjonowanie Unii Europejskiej, zwany obecnie Traktatem Lizbońskim. Wobec niechęci ze strony wielkich państw Europy, na moją nieśmiałą wzmiankę, by przyjąć proponowany wcześniej przeze mnie system pierwiastkowy, już pierwszego dnia pomysł ten zarzuciłem jako idiotyczny. W Polsce umożliwił mi odstąpienie od względnie korzystnego dla Polski Układu Nicejskiego, zawartego w tym celu, aby zachęcić Polaków do akcesji do Unii Europejskiej, pozwolił nam wyłudzić zgodę Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony, tworzących razem z PiS rządową koalicję, na udział w negocjacjach w sprawie Tratatu. Dokładniej - chodziło o takie przekształcenia odrzuconej Konstytucji Europejskiej w identyczny z punktu wiedzenia prawnego Traktat Lizboński, aby konstytucja ta w takiej postaci nie mogła być odrzucona przez żadne referendum narodowe (z wyjątkiem Irlandii). System pierwiastkowy spełnił więc zadowalająco swoje zadanie, polegające na wyprowadzeniu koalicjantów PiS w pole, nie było więc szczególnego powodu, aby się przy nim dłużej upierać.

Co mi się udało, to skutecznie zredukować polską reprezentację w europarlamencie do połowy. Udało mi się także stworzyć inne nędzne, ale stwarzające pozory korzystnych zapisy: względnie korzystny nicejski system głosowania zostanie utrzymany tylko do do 2017 r., po czym wejdzie już na dobre w życie zasada podwójnej większości, dająca w praktyce Niemcom pozycję niekwestionowanego hegemona w Unii Europejskiej.

Udało mi się utrzymać przejściowo kompromis z Joaniny, dający znikomą szansę blokowania decyzji dla Polski złych. Nie uzyskałem prawie nic, oprócz niezobowiązujących do niczego obietnic, jeśli chodzi o zasadę solidarności energetycznej, broniącej nas przed szantażem ze strony Rosji. Ale największym moim sukcesem było stworzenie pozorów utrzymania w mocy polskiej Konstytucji, podczas gdy w istocie Traktat Lizboński, poprzez Deklarację 17. Aktu Końcowego o pierwszeństwie prawa unijnego, ustanawia bezwzględny prymat tego prawa nad całym polskim prawem krajowym, z Konstytucją RP włącznie. Zlikwidowanie nadrzędności prawa polskiego nad unijnym, gwarantowanej dotąd przez fundamentalny art. 8. ust 1 Konstytucji, a przez to unieważnienie całej Konstytucji, oznacza w praktyce pozbawienie narodu polskiego zdolności stanowienia o swoim losie. Wkrótce także - zainicjuje to ostateczną likwidację sezonowego, jak powiedzieliby Niemcy, tysiącletniego państwa polskiego.

Naprawdę, wierzcie mi, warto być obłudnym w obronie polskiego interesu.

Dzięki takiej to postawie poprzedniemu rządowi udało się teoretycznie wywalczyć 67,5 mld euro, z których na skutek trudnych warunków stawianych przez Unię Europejską, Polska będzie w stanie wykorzystać te środki zaledwie w 1 proc. Środki te, w połączeniu z polskim wkładem finansowym, zmieniają dzisiaj oblicze naszego kraju jedynie w znikomym stopniu. Polska pozostaje w stanie cywilizacyjnej zapaści po latach komunizmu, a naród polski zwyczajnie wymiera - zajmujemy obecnie ostatnie 27. miejsce w Unii Europejskiej pod względem dzietności rodzin polskich 1.1-1.2 dziecka na rodzinę. Wskutek wieloletniego deficytu w handlu zagranicznym Polska, dopłacając w ten sposób do bogatych krajów UE, w tym zwłaszcza Niemiec, traci niezauważanie, ale systematycznie wszelkie szanse cywilizacyjnego i gospodarczego rozwoju.

Ale nie tylko to wszystko, o czym wspomniałem w odniesienu do Unii Europejskiej, będzie tak tragiczne dla Polski. Według ekspertów, przy nieprzewidywalnych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości będzie jeszcze tragiczniej, bowiem niektore zapisy tak zwanej Karty Praw Podstawowych mogą uruchomić i nieuchronnie uruchomią, już uruchamiają, liczne wnioski Niemców przeciwko obywatelom polskim o odzyskanie własności lub przyznanie odszkodowania za mienie pozostawione na ziemiach północnych i zachodnich, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Inny przepis Karty, poprzez brak jasnej definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, może godzić i zapewne ugodzi śmiertelnie w powszechnie przyjęty w Polsce porządek moralny i zmusi nasz kraj do wprowadzenia instytucji małżeństw homoseksualnych sprzecznych z moralnymi przekonaniami zdecydowanej większości społeczeństwa. (Być może, wzorem ostatnich osiągnięć ustawodawstwa amerykańskiego, dotyczyć to będzie także pedofilii, chwilowo w UE, z rozpędu chyba, wciąż jeszcze ściganej, a nie otoczonej prawną ochroną, jak się to na całym cywilizowanym świecie planuje).

Dzięki genialnej wprost (prze)biegłości dyplomatyczno-propadandowej naszej delegacji udało się wystawić Polskę na wszystkie te zagrożenia, sprawiając równocześnie na polskich patriotach wrażenie jak najbardziej bezkompromisowej naszej obrony polskiego interesui narodowego. Tak zwany Protokół Brytyjski, stanowiący integralną część podpisanego przez nas Traktatu, jest tylko zasłoną dymną dla wielu naiwnych, dobrodusznych, nie podejrzewających niczego Polaków, ponieważ Protokół Brytyjski dotyczy tylko brytyjskiego systemu ekonomiczno-społecznego, z którym w istocie sprzeczna jest nasze rozumienie ochrony praw socjalnych pracowników. Jedyną ochroną prawną Polski przed prawnymi konsekwencjami Europejskiej Karty Praw Podstawowych jest jednostronna, a zatem zupełnie pozbawiona znaczenia prawnego deklaracja naszej delegacji.

Chcę przy tym jasno powiedzieć, że jeśli chodzi o ochronę praw pracowniczych, to przestanie być ona "gwarantowana" przez ustawodawstwo krajowe, jeżeli tylko prawo unijne postanowi inaczej.

Wynegocjowany przez mnie Traktat z Lizbony może więc być śmiało uważany za akt wyłącznie stabilizujący polityczną i materialną pozycję wąskiej kasty polskojęzycznych polityków, odgrywających wobec wyborców farsę rzeczywistej reprezentacji narodu polskiego i dbałości o wspólne dobro - Polskę. Jest to nasz wielki wspólny tryumf nad masami Polaków, wiecznie niezadowolonych z dobrodziejstw płynących szeroką rzeką z przemian ustrojowych dokonywanych od 1989 w naszym ukochanym kraju - nad tymi zdezorientowanymi "użytecznymi idiotami", którym wciąż marzy się silna dostatnia, nowoczesna Polska w sprawiedliwej Europie Ojczyzn.

Niestety, muszę przyznać, że cicha umowa pomiędzy nami, tzn. kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości a przywódcami Platformy Obywatelskiej, która pozwoliła z takim sukcesem wyeliminować ze sceny politycznej Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę, czyli potencjalnych przeciwników Traktatu Lizbońskiego, nie została przez PO w pełni dotrzymana. Już w tydzień po wypełnieniu przeze mnie w 100 proc. zawartych z PO ustaleń i po podpisaniu w mojej obecności Traktatu likwidującego na zawsze tysiącletnią polską państwowość, większość rządząca wyłoniona w przedterminowych wyborach 2007 dokonała złamania świętej zasady pacta sunt servanda. Natychmiast po pozorowanej klęsce wyborczej PiS w 2007 i po dojściu do władzy koalicja PO z pseudoludowym PSL-em zadeklarowała wolę odstąpienia przez Rzeczpospolitą Polską od Protokołu Brytyjskiego. Czyli chciała zrezygnować ze znacznej cżęści tych pozorów obrony interesów Polski w Traktacie Lizbońskim, które pozwalały mi dotąd skutecznie kamuflować moją faktyczną totalną kapitulację wobec Angeli Merkel i Sarkozy'ego, a którą to kapitulację wolałbym nadal przedstawiać polskiej opinii publicznej, zwłaszcza środowisku Radia Maryja, jako wielki dyplomatyczny sukces.

Naturalnie, w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego pragnąłem i nadal pragnę, aby nie doszło do mojej wyłącznej ostatecznej kompromitacji, która oznaczałaby utratę przez PiS jakichkolwiek szans w przyszłych wyborach parlamentarnych, w których PiS zgodnie z umową w Juracie, miał z kolei odnieść oszałamiające zwycięstwo. Dlatego, jako prezydent Rzeczpospolitej, stojący na straży wyłącznych, niezbywalnych praw faktycznego suwerena w III RP, czyli polskojęzycznej klasy politycznej rządzącej od 20 lat Polską, ignorując wolę całego narodu, nie mogę zgodzić się na dobrowolne i niczym nie uzasadnione pozbawienie PiS szans wyborczych, równoznaczne z wyeliminowaniem mojego rodzimego ugrupowania, mnie i mojego brata osobiscie z polskiej sceny politycznej. O utracie przez nas szans na jakieś trwalsze ulokowanie się w antyszambrach kosmopolitycznej Unii Europejskej już nie wspomniawszy.

Dlatego w odpowiedzi na tak bezprecednsową nielojalność, by nie powiedzieć zdradę PO w stosunku do PiS, postanowiłem z moim bratem, byłym premierem, że wystąpię ostentacyjnie z inicjatywą ustawy ratyfikacyjnej, pozornie gwarantującej nienaruszalność dobrych dla kraju zapisów Traktatu z Lizbony. Dla jakichkolwiek zmian w zapisach ustawa ta będzie wymagała jednomyślności całego naszego naszej obozu poświęcenia Narodu i Państwa polskiego na ołtarzu wielkiej idei jednego wielkiego totalitarnego superpaństwa europejskiego. Ustawa ta będzie jednak w rzeczywistości gestem bez żadnego prawnego znaczenia, ponieważ z powodu ustanawianej przez Traktat Lizboński nadrzędności prawa unijnego nad całym polskim systemem prawnym, taka "gwarancja" będzie w oczach Europejskiego Trybunału Konstytucyjnego zwykłym świstkiem papieru, niewartym nawet splunięcia.

Szanowni Państwo! Są takie chwile w życiu polityków, godnych miana prawdziwych mężów stanu, kiedy powinni oni, jeżeli chcą się zapisać na kartach historii globalizmu, zapomnieć o polskich narodowych złudzeniach, o wielkich tradycjach historycznych, kulturowych, cywilizacyjnych. Czas jest dzisiaj myśleć tylko o jednym: o tym, jak w dobie powszechnego porzucania głoszonych dotąd ideałów dokonać tego historycznego zwrotu z możliwie największą korzyścią dla naszej patriotycznej, jakże pro-AKowskiej opcji politycznej. Oczywiście, sprawiając przy tym nieodparte wrażenie wrażenie szalonej wprost ofiarności w obronie polskiej wolności, suwewrenności i demokracji, szczerego naszego zatroskania o Polskę, o Kościół i o święty polski interes narodowy.

Rozumiecie teraz chyba wystarczająco dobrze, iż aby ten manewr się nam powiódł, abyśmy mogli stać się rzeczywiście "tymi, co ukradli Polskę", musimy za wszelką cenę podtrzymywać i podsycać wśród katolickiego i patriotycznie nastrojonego pospólstwa różne mity i złudzenia co do naszych rzeczywistych intencji. My tymczasem jesteśmy ludźmi dorosłymi i zdajemy sobie dobrze sprawę, że ostatecznie liczy się tylko wysokość osobistego konta bankowego - to najlepszy dowód skuteczności całego politycznego działania dla tak zwanego dobra Polski. Sorry więc, jeśli komuś jest przykro, ale cóż robić, takie jest życie - biznes to biznes.

Dobranoc Państwu! I niech Wam się zmora szczęśliwej, wolnej Polski już nigdy więcej nie przyśni.

dodajdo.com

piątek, 12 czerwiec 2009

Prof. Bogusław Wolniewicz o europejskim Dekalogu i nowym Jahwe



Fragment wykładu prof. dr hab. Bogusława Wolniewicza zatytułowanego "Słowo "godność" w propagandzie politycznej XXI wieku", wygłoszonego w dniu 24.01.2009 z okazji sympozjum naukowego "Oblicza Słowa" w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz: Słowo "godność" w propagandzie politycznej XXI wieku (fragment)




Nowa władza totalna świecko-duchowa naszykowała już nawet nowy Dekalog - godnościowy, rzecz jasna. Jest nim sławetna Karta Praw Podstawowych, którą chce się narzucić narodom Europy przez w istocie swej antyeuropejski Traktat Lizboński. Pierwszy artykuł tej Karty obwieszcza: "Godność człowieka jest nienaruszalna".

Cały ten quasi-Dekalog jest utrzymany w tej nowej tonacji godnościowo-roszczeniowej, w przeciwieństwie do prawdziwego Dekalogu, którego tonacja jest powinnościowo-poddańcza. Poddańcza - w sensie poddania się woli Bożej. Ale takie poddanie się tej woli Bożej obraża jakoby nowe wyobrażenia o ludzkiej godności. Powiadają dziś: Człowiek jest panem świata. Dżu-cze, jak to po koreańsku wyrażał Kim-Ir-Sen.

Pytałem kiedyś Koreańczyków, rozmawiałem z nimi po rosyjsku: Czto takoje oboznaczajet u was dżu-cze. Odpowiedzieli: chazjain mira, czyli gospodarz wszechświata Dżu-cze. A jak sam słyszałem to powtórzone w grudniu 2001 roku przez Jerzego Buzka, juz wtedy nie był premierem, po polsku, Buzek powiedział: "Człowiek jest gospodarzem świata".

On, Buzek, to wie...

Co więcej, proszę Państwa, Buzek to Buzek, to samo usłyszałem niedawno w Radiu Maryja od jakiegoś pomylonego teologa katolickiego spod znaku Theillarda de Chardin, gdzie on powiedział wprost, parę miesięcy temu: "Kosmos należy do człowieka". Nie do Boga, do człowieka.

Całe to megalomaństwo ma jeden prosty cel - sławi się pod niebiosa godność cżłowieka; ogłasza się go za gospodarza wszechświata po to, by on sam wszedł bez oporów w przygotowane mu po cichu chomąto.

Nowy godnościowy Dekalog musi mieć oczywiście swojego Jahwe - tego, który swojemu ludowi powie: Szema, Israel, adonai eloheinu, adonai ehod. Słysz, Izraelu, Pan twój Pan jeden jest. I nowego Jahwe już mamy, naturalnie też w nowej, humanistycznej postaci - jest nim Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu oraz jego sędziowie, to jakby rzekł Bolesław Prus - chodzące obrazy Boga na ziemi.

Od tego Trybunału, jak od Jahwe, nie ma odwołania. W szczególności to on jest naczelnym nadzorcą atrykułu 21. owych Praw Podstawowych. A ten art. 21 to jest sam cymes tej karty - artykuł kluczowy w swej kagańcowości. Proklamuje on - tak się to tam mówi - zakaz wszelkiej dyskryminacji. Oto jego tekst in extenso - Państwu tu cytuję teraz, posłuchajcie sobie uważnie tego zakazu wszelkiej dyskryminacji i zastanówcie się, w jaką to stronę wskazuje:
Art. 21. "Zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język religię lub światopogląd, poglądy polityczne lub wszelkie inne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub o r i e n t a c j ę  s e k s u a l n ą .

Pytam: komu ma to wszystko być zakazane? Odpowiedź leży na dłoni: NAM, bo to przecież prawo najwyższe, nowy Dekalog, uświadomcie sobie Państwo, czym jest ten art. 21, który chcą nam wtrynić razem z Traktatem Lizbońskim.

Co więcej - to jest dopiero clue całej sprawy, tych tak zwanych Praw Podstawowych - co więcej, prawo to, jak prawo boskie, ma być już ręką ludzką nietykalne. Zawarowano to w samej owej Karcie. I artykuł ostatni, 54. stanowi - tego posłuchajcie, Państwo, jeszcze uważniej - cytuję:
"Żadnych postanowień tej Karty nie wolno interpretować jako przyzwolenia na jakąkolwiek próbę uchylenia lub ograniczenia ktoregokolwiek z uznanych w niej praw i wolności".

Nie wolno, na jakąkolwiek próbę uchylenia...

Co to znaczy? Znaczy, że samą tą Kartą, tym prawem najwyższym, zabrania sie cokolwiek w niej zmieniać, albo nawet podejmować jakiekolwiek działania do tego zmierzające. Któż mógłby ją zmienić? NIKT. Bo skoro to prawo najwyższe, w swej boskiej doskonałości nietykalne, to z założenia żadne niższe zmienić go przecież nie może. Karta Praw nadzorowana jest jedynie przez Trybunał w Luksemburgu, który ma stać... i ta Karta, ma stać po wieki wieków, in secula seculorum, jako nowy Dekalog. To mówi art. 54. tej karty wyraźnie, wprost, tylko w takim żargonie prawniczym trochę. Więc zakazanych tam poglądów, ktore przed chwilą wyliczyłem, nie wolno wyznawać publicznie, bo w świetle art. 21. to przestępstwo. Jak choćby tzw. kłamstwo oświęcimskie.

Lizbońskiej Karcie Praw łatwo można nadać stylizację starotestamentową, za Jahwe podstawiając tam Trybunał Luksemburski. Na przykład tak... Ja się tutaj nie naigrawam z Dekalogu, ja tylko chcę Państwu uświadomić, w jakim kierunku to wszystko idzie... Na przykład tak: Jam jest Pan, Trybunał Twój, którym cię wywiódł z ziemi dyskryminacji i rasizmu, z domu niewoli. Pierwsze: nie będziesz miał trybunałów cudzych przede mną. Drugie: nie będziesz się odwoływał od Trybunału, Pana swego nadaremno...

Proszę Państwa, Państwo się śmieją, a w tym naprawdę nie ma ani krzty czegokolwiek zabawnego. Czy nie wieje w Was z tego grozą, tylko czymś zabawnym? Chyba... ja nie wiem, może ja to niedobrze wykładam i nie potrafię tej grozy przekazać, ale ja to czytam z przerażeniem... Trzecie: Pamiętaj, abyś dzień Holocaustu święcił. Czwarte: Czcij wszystkich obcych i odmiennych, aby ci się powodziło na ziemi. Piąte: Nie zabijaj żadnego mordercy. I tak dalej.

Humanistyczna gadanina o godności, to jest wehikuł, na którym jadą ci, co chcieliby zdławić już nie tylko wolność słowa, lecz i myśli.

dodajdo.com

piątek, 29 maj 2009

Ted Pike - Musimy uśmiercić H.R. 1913, otwarcie wskazując na ADL, jako autora, zanim nas uśmierci




Ted Pike

Musimy uśmiercić H.R. 1913 otwarcie wskazując na ADL, jako autora



Chrześcijańska konserwatywna Ameryka walczy o swoje przetrwanie, usiłując przeciwstawić się wprowadzeniu w życie federalnego prawa dotyczącego tzw. przestępstw z nienawiści [H.R. 1913]. Autorem tej ustawy jest żydowska Liga Przeciwko Zniesławieniu (Jewish Anti-Defamation League - ADL), ekspozytura żydowskiej organizacji masońskiej B’nai B’rith. Jako taka, ADL jest wrogiem Ameryki i wrogiem prawa do publicznej krytyki. Powinniśmy, gdzie tylko można, występować przeciwko ADL: w domu, w kościele, w pracy, na naszych blogach internetowych, w audycjach radiowych oraz w listach do redakcji mediów publicznych. Wszyscy powinni dowiedzieć się, że poprzez to prawo ADL dąży do zniszczenia wolności słowa na całym świecie i chce właśnie wymusić, by Kongres USA to jak najszybciej uczynił.

Jeżeli publiczna dyskusja na ten temat stanie się dostatecznie głośna, ADL może zostać zmuszona do rezygnacji z dalszego wspierania tego projektu. Wobec powszechnego zwrócenia uwagi i uświadomienia sobie przez chrześcijan i konserwatystów istoty i celów wprowadzenia prawa dot. przestępstw z nienawiści, tzn. planu prześladowania chrześcijan pod tym pretekstem, wielu z nich z pewnością przestanie wiązać się z żydowskimi interesami, w szczególności zaś z Izraelem. Chrześcijanie w Ameryce i na świecie mogą nawet zacząć postrzegać Izrael (włącznie z jego widocznym ramieniem - ADL) jako otwartego wroga chrześcijaństwa i chrześcijańskich wartości.
(patrz: Chrześcijanie Żydzi aresztowani, prześladowani w Izraelu, 18 grudnia 2008 Christian Jews Arrested, Persecuted in Israel”, December 18, 2008, http://www.truthtellers.org)

Dotychczas chrześcijańska Ameryka powstrzymywała agresywne nastawienie Żydów do chrześcijan. W 1998r. żydowscy magnaci przemysłu filmowego z wytwórni MCA sądzili więc, że mogą pozwolić sobie na ostateczne unicestwienie dobrego imienia Chrystusa, nakręcając bluźnierczy film "Ostatnie kuszenie Chrystusa". Pastor Jerry Falwell publicznie ostrzegał, że jeżeli Żydzi będą coraz częściej i dotkliwiej obrażać uczucia chrześcijan, może to spowodować reakcję w postaci wzrostu antysemityzmu.

Oświadczenie Falwella, które dotarło do milionów amerykańskich chrześcijan, podsunęło mi myśl, że nadszedł właściwy moment do napisania broszury "Rzeczywisty powód nakręcenia "Ostatniego kuszenia Chrystusa" (The Real Reason behind the Last Temptation of Christ), która została rozesłana do 192 tys. pastorów protestanckich w Ameryce. Wykazałem w niej, że zawarte w tym filmie szyderstwo z Chrystusa jest odbiciem obrazu Chrystusa zawartym w Talmudzie babilońskim – najważniejszym religijnym i prawnym źródłem dla współczesnego judaizmu. Talmud głosi między innymi, że Chrystus był dzieckiem z nieprawego łoża, szarlatanem, fałszywym prorokiem, kłamcą i głupcem *), który teraz przebywa w piekle, we wrzących ekskrementach (Talmud, Gittin 56 - Gittin 57a).


Spodziewałem się, że po otrzymaniu tej broszury wielu pastorów będzie oskarżać mnie o antysemityzm. Jednak nic takiego się nie stało. Otrzymałem zaledwie sześć krytycznych odpowiedzi natomiast setki zamówień na moją książkę "Izrael - nasze obowiązki, nasze dylematy" (Israel: Our Duty, Our Dilemma) oraz na film "Inny Izrael" (The Other Israel).

12 lat później jeden z prominentnych żydowskich autorytetów w Ameryce oświadczył, że film "Ostatnie kuszenie Chrystusa" to największa katastrofa w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich ubiegłego stulecia. Po raz pierwszy poważna liczba działaczy chrześcijańskich w Ameryce zrozumiała, że zamiarem żydowskich mediów była celowa, bezprzykładna desakralizacja imienia i reputacji naszego Zbawiciela. Czy oni zrozumieli to dopiero wskutek krótkie oświadczenia pastora Falwella? Nie. Stało się tak, ponieważ szczegółowo wykazałem rasowe oraz duchowe motywy, jakimi kierowali się twórcy tego bluźnierczego filmu. Bez tej masowej akcji rozsyłania broszury, oraz bez udokumentowanych argumentów w niej zawartych, jedynie niewielu pastorów byłoby w stanie uchwycić judaistyczną inspirację tego obrazu. Oczywiście, zdecydowana większość pastorów nie zorganizowała dotąd żadnej akcji dla upowszechnienia tej swojej wiedzy, ani nie zaczęła ostrzegać swoich parafian przed żydowską supremacją. Tym niemniej, dalsze plany szerzenia antychrześcijańskich bluźnierstw przez Holywood nie mogły być już tak szybko realizowane.

Czy w związku z tym jakiś piorun z nieba uśmiercił we mnie za karę, że ośmieliłem się skrytykować "naród wybrany przez Boga"? Wręcz przeciwnie, skarcenie zła tkwiącego w żydowskich przywódcach przyniosło wiele dobrego. Każdy więc powinien wywrzeć podobną presję na przywódcach żydowskiej Ligi Przeciw Zniesławieniu i doświadczyć tych samych rezultatów. Dlatego też napisałem 9 maja br. artykuł "Kto stoi za Aktem Ochrony Pedofili" (Who’s Behind the ‘Pedophile Protection Act?)

Gdyby prawda zawarta w tym artykule stała się powszechnie znana, podziałałaby ona tak, jak płonąca pochodnia przytknięta do śmietnika, w którym roi się od szczurów. Mogłaby wywołać pożar powszechnej krytyki pod adresem ADL ze strony konserwatywnej prawicy i to zmusiłoby ADL do zaszycia się z powrotem w jej ciemnej norze.

Czy jednak przywódcy konserwatywnych chrześcijan starczy odwagi i wytrwałości, aby podjąć się takiego zadania? Posępne milczenie, panujące wśród nich dotychczas zdaje się odpowiadać na to pytanie przecząco. Lecz jest też wśród nas wielu takich, którzy czują, że mają już niewiele do stracenia i którzy są zdecydowani przeciwdziałać złu. Musimy mówić tak głośno i tak powszechnie, jak tylko to możliwe, szczególnie w tym momencie, kiedy wspomniany projekt aktu prawnego dot. przestępstw spowodowanych nienawiścią zawisa w Senackiej Komisji Ustawodawczej. Jeżeli w tym przełomowym momencie historii ADL znajdzie się w ogniu publicznej krytyki, jako ojciec chrzestny wspomnianego prawa nienawiści, jest wielka szansa, że ADL da sygnał przywódcom demokratów rządzących w Senacie USA, aby projekt ten umarł śmiercią naturalną.

Zwykli ludzie mogą unicestwić wszechwładną żydowską Ligę Przeciw Zniesławieniu

W 1998 r. dziesiątki tysięcy chrześcijan telefonowało i wysyłało listy protestacyjne do wytwórni MCA przeciwko bluźnierczemu filmowi. Żydowscy magnaci filmowi śmiali się z tego. Do wstrzymanie wyświetlania "The Last Temptation" w Ameryce wpłynęła dopiero zdecydowane działanie, polegające na upowszechnianiu prostego, ale bezspornego faktu, że "Za tą zniewagą kryją sią podli Żydzi". ADL i żydowscy magnaci filmowi z Holywood zdali sobie wówczas sprawę, co to dla nich w istocie oznacza i wycofali się.

Było wówczas w mojej mocy powiedzieć głośno wszystkim to, czego nikt nie śmiał wówczas powiedzieć otwarcie. Teraz w waszej mocy jest powiedzieć, jako pastorzy, blogerzy, słuchacze radiowi, itd., abyście dołączyli do mojej akcji i publicznie wskazali na ADL jako rzeczywistych ojców prawa mającego chronić pedofilię i inne zboczenia.

ADL jest częścią mediów zdominowanych przez Żydów, które właśnie teraz blokują jakąkolwiek wzmiankę na temat przygotowywanego prawa przeciwko nienawiści oraz o istniejącym na tym tle kryzysie w Kongresie. Chcą oni wszyscy przepchnąć ten projekt cichaczem, w sekrecie. Tylko wtedy, gdy przezwyciężymy to, co wielebny Billy Graham wobec Prezydenta Richarda Nixona określił jako "żydowskie pęta w mediach", Ameryka będzie miała szanse przetrwania i odrodzenia.

Jeżeli nie powstrzymamy ADL teraz, wkrótce nastąpi erą takiej żydowskiej superpotęgi, że syjonistyczni promotorzy żydowskiej supremacji na świecie nie będą już potrzebowali ani poparcia ze strony konserwatywnych ewangelików, ani nikogo innego. Żydowskie panowanie zakończy fazę stwarzania iluzji rządów prawa, trwającą aż do chwili obecnej i wejdzie w nową fazę - fazę jawnych prześladowań. Zbliża się przewidziany przez Chrystusa czas, kiedy będą zaciągać chrześcijan do synagog i sądów w Jerozolimie, aby ich tam sądzić i skazywać jako antysemickich przestępców nienawiści". (por. Łk 21:12)

Dzisiaj jesteśmy podobni do pasażerów porwanego samolotu Flight 93 nad Pensylwanią. ADL związał i zakneblował naszych pilotów. Tak jak terrorysta trzymający w rękach bombę i grożący, że spowoduje eksplozję, ADL grozi eksplozją swej niszczącej furii przeciwko każdemu, kto odważy się wystąpić przeciw nim, wysadzając w powietrze jego reputację swoim oskarżeniem "Antysemita!". Lecz my już jesteśmy skazani na nieuchronną katastrofę. Co więc jeszcze mamy do stracenia? Jedyna nasza ludzka nadzieja leży jeszcze tylko we wspólnym zaatakowaniu owego terrorysty.

Międzynarodowi żydowscy terroryści z Ligi Przeciwko Zniesławieniu (Anti-Defamation League) przejęli kontrolę nad cywilizacją zachodnią, dążąc do realizacji odwiecznego żydowskiego marzenia o światowej dominacji. Premier Izraela Dawid ben Gurion sformułował ten ich cel w następujący sposób:
"Jerozolima nie jest [tylko] stolicą Izraela i światowego żydostwa; ona aspiruje do pełnienia roli duchowej stolicy świata" (Dawid ben Gurion, Jewish Chronicle. Londyn, 16 grudnia 1949).

"W Jerozolimie Narody Zjednoczone zbudują Świątynię Proroków, która będzie służyła sfederowanej unii wszystkich kontynentów: będzie to siedziba Najwyższego Sądu Ludzkości, rozstrzygającego wszystkie kontrowersje pomiędzy sfederowanymi kontynentami, jak to przewidział prorok Izajasz ‘(David ben Gurion Look Magazine, 16 stycznia 1962)


Rabin Meyer Kahane wyraził ten żydowski cel jeszcze bardziej wprost, niż Ben Gurion:
"Ludzi żydowskich nie można nigdy zniszczyć, a w dniach, które nadejdą oni i ich Bóg Historii objawią się tryumfujący nad głupotą i złem innych narodów. Syjon chce i musi ukazać się jako góra, do której zwrócą się wszystkie inne narody’ (Rabin Meyer Kahane Jewish Press, Brooklyn, Nowy Jork, listopad 1973).


Jezus mówił o nastaniu ery, w którą być może właśnie wkraczamy - o takich czasach, kiedy wszyscy chrześcijanie będą powszechnie znienawidzeni (Mk 13:13), wolność słowa będzie martwą literą, a wszyscy ci, którzy ośmielą się głosić prawdę, zostaną uwięzieni lub zabici. Mówił On, że nadejdzie czas, kiedy "nikomu nie będzie wolno pracować" i zachęcał nas, abyśmy pracowali "dopóki jest jeszcze dzień" (J 9:4).

W dniu naszego Święta Pamięci oddawaliśmy cześć tym wszystkim, którzy - w obronie wolności - rzucali się w wir bitwy, odnosili rany, zostawali kalekami, a nawet oddawali swe życie.

Czy jestem zbytnim optymistą wierząc, że są jeszcze tacy ludzie jak ja, dla których wolność naszych dzieci i wnuków jest ważniejsza niż własne życie lub reputacja? Czy przyłączycie do mnie w publicznej krytyce ADL, wiedząc, że oznacza to podjęcie ryzyka?

Zaryzykujmy więc!

(z ang. tłum. J.R.)

*) Patrz: Noemi Bażanowska, Jezus Żyd w oczach Żydów czyli postać Jezusa w żydowskiej myśli religijno-filozoficznej, literaturze i sztuce

_____________________________

Żródło:
Ted Pike, Kill The Hate Bill By Criticizing The ADL, 26 maja 2009

dodajdo.com

czwartek, 28 maj 2009

Najczęściej czytane



Dr Pianka: 90 proc. ludzkości powinno zginąć od zmutowanego wirusa Ebola

Totalitarne superpaństwo europejskie - smutna prawda o Traktacie Lizbońskim (dla opornych)

Nick Rockefeller: 9/11 NY to jedno wielkie oszustwo

Traktat Lizboński - Ermächtigungsgesetz Adolfa Hitlera z 23.03.1933 dla narodów współczesnej Europy

Tezy Suwerenności Narodu Polskiego w kwestii Traktatu Lizbońskiego w obliczu zbliżającej się jego ratyfikacji

Nigel Farage: Będziecie w coraz większej pogardzie

Nieuniknione załamanie amerykańskiego dolara

Prof. Norman Finkelstein: Izrael, państwo z piekła rodem

Codex Alimentarius - eksterminacja 3 miliardów ludzi

Umarł marksizm, niech żyje nihilizm?

Amerykańska Federalna Rezerwa i światowy kryzys finansowy

dodajdo.com

wtorek, 26 maj 2009

Droga do jednego totalitarnego rządu światowego



Poniższy fragment filmu "Zeitgeist" przedstawia niejako "w pigułce" istotę procesów politycznych w świecie współczesnym. Zgadzając się co do zasady z politycznym przesłaniem tego obrazu, korzystamy z okazji, ażeby przestrzec wierzących, katolików i innych chrześcijan, przed jego jawnie antyreligijnym, ateistycznym ostrzem. Co nie przeszkadza nam skądinąd zgadzać się z poglądem, iż wiara w Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela bywa wykorzystywana przez niektóre wysoko postawione osobistości do wspierania zbrodniczej idei ustanowienia jednego, totalitarnego rządu światowego. (Red.)


Jeden Światowy Rząd - One World Government





dodajdo.com

poniedziałek, 18 maj 2009

Kongres USA legalizuje pedofilię wśród innych odchyleń jako normę chronioną odtąd z mocy prawa federalnego



Andrea Lafferty
Dyrektor Wykonawczy Koalicji Obrony Tradycyjnych Wartości
(Traditional Values Coalition, TVC)

KONGRES STANÓW ZJEDNOCZONYCH PRACUJE NAD PRAWEM, KTÓRE WEŹMIE W OBRONĘ WSZYSTKIE ODBIEGAJĄCE OD NORMY ORIENTACJE SEKSUALNE

Pomimo heroicznych wysiłków, czynionych przez republikanów, Kongres USA uporczywie dąży do uchwalenia przepisów prawnych, które zaliczają różne dziwaczne"orientacje seksualne" i "tożsamość płciową," włączając w to pedofilów, do kategorii chronionych przez prawo federalne.

29 kwietnia, 2009r. Izba Reprezentantów, zdominowana przez demokratów, uchwaliła przewaga głosów 249 do 175 dokument H.R. 1913, według którego takie terminy jak "orientacja seksualna"i "tożsamość płciowa" wejdą do prawa federalnego, które chroni różne mniejszości, mimo ze odmówiono zdefiniowana prawnego powyższych terminów. Tzw. "przestępstwa z nienawiści" (hate crimes) podlegają Local Law Enforcement Hate Prevention Act. Zdziwienie może budzić fakt, że 18 republikanów głosowało za przyjęciem tego dokumentu, natomiast siedemnastu demokratów było przeciw.

Tacy kongresmeni republikańscy, jak Louie Gohmert (TX), Steve King (IA), Trent Franks (AZ), Bob Goodlatte (VA), Jim Jordan (OH), Tom Rooney (FL) i inni zorganizowali akcje przeciwko uchwaleniu przepisu H.R. 1913. W czasie obrad Kongresu nieustannie zbijali argumenty liberałów oraz przedstawicieli grupy LGBT (lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści).

Wraz z Przewodniczącym Koalicji Obrony Tradycyjnych Wartości ks. Louisem P. Sheldonem uczestniczyliśmy przez dwa dni w obradach nad prawem H.R. 1913. W czasie tych obrad Steve King zaproponował dodatek, który wykluczałby pedofilię z pojęcia "orientacja seksualna", które nie zostało dokładnie zdefiniowane we wspomnianym przepisie. Steve wielokrotnie zwracał się do aktywistki lesbijskiej Tammy Baldwin, aby określiła, co rozumie przez "orientację seksualną" lub "tożsamość płciową." Jakkolwiek widać było, ze jest zmieszana zaliczeniem jej do obrońców pedofilii, to jednak odmówiła. Była przeciwna uchwaleniu dodatku, który dyktował przecież zwykły, ludzki, zdrowy rozsadek. Aktywiści grupy LGBT są przeciwni zdefiniowaniu "orientacji seksualnej" lub "tożsamości płciowej", aby pozostawić swobodę działania liberalnym sędziom, którzy będą je interpretować w zależności od sytuacji. W rezultacie, demokraci odrzucili dodatek zgłoszony przez Kinga, który wykluczałby pedofilie z terminu "orientacja seksualna."

Wspomniani, odważni kongresmeni przedstawiali argumenty, poparte wynikami badań i konsultacji, włączając w to opracowania TVC oraz statystyki FBI, które udowadniały, że nie mamy do czynienia z epidemią nienawiści, skierowanej przeciwko przedstawicielom mniejszości seksualnych z grupy LGBT. W 2007 r. zanotowano zaledwie 242 takie przypadki w całych Stanach Zjednoczonych. W akcji sprzeciwu wobec uchwalenia H.R. 1913 wzięło udział również wiele organizacji pro-rodzinnych.

Z monitorowania stron internetowych LGBT mogliśmy się przekonać, że byli niemile zaskoczeni naszą akcją, w rezultacie której demokraci byli zmuszeni usunąć z dokumentów H.R. 1913 wiele naciąganych informacji. Dane takie są zwykle podstawa do uchwalenia przepisu prawnego. Zabrakło jednak dowodów na to, że kobiety i mężczyźni z grupy LGBT byli prześladowani w swoich rodzinnych stanach i musieli w rezultacie przenosić się do innych stanów, aby uniknąć stosowania wobec nich przemocy.

Takie naciągane informacje miały udowodnić, że przedstawiciele mniejszości seksualnych z grupy LGBT nie mogli znaleźć pracy a nawet kupić towarów i usług z powodu prześladowań. Dane takie miały uzasadnić potrzebę interwencji władz federalnych. TVC udowodniło śmieszność tych zarzutów, tak ze demokraci wraz z ich aliantami z grupy LGBT nie mogli używać ich jako argumentów w swoim programie politycznym.

Prezydent Barak Hussein Obama popiera prawo H.R. 1913 i ma zamiar podpisać odpowiedni dokument, kiedy tylko znajdzie się na jego biurku. Na stronie internetowej Białego Domu umieszczono następujące słowa Obamy: "Zachęcam przedstawicieli obydu stron, aby współpracowali nad tą ważną kwestią praw obywatelskich, dla uchwalenia prawa, które chroniłoby wszystkich obywateli przed przemocą i nietolerancją i równocześnie brało w obronę swobodę wypowiedzi i stowarzyszeń. Zachęcam również Senat, aby współpracował z moją administracją nad doprowadzeniem do końca tej akcji."

Obama i jego żona Michelle w czasie kampanii wyborczej obiecali przedstawicielom ruchu LGBT, że będą popierać działania aktywistów gejów, lesbijek, biseksualistów i transwestytów. W czasie konwencji Partii Demokratycznej Michelle Obama zadeklarowała, że jej mąż popiera w 100% ich cele. Prezydent Obama wybrał co najmniej 11 przedstawicieli LGBT do zespołu, który rekrutował członków władz wykonawczych.

Senatorzy Ted Kennedy (D-MA) i Olympia Snowe (RINO-VT) zaproponowali swoją wersję prawa "hate crime" S.909 w Senacie. Głosowanie w Senacie nad wspomniana ustawą będzie miało miejsce jeszcze przed obchodami Memorial Day. Wygląda na to, ze przepisy "hate crime," dotyczące odbiegających od normy zachowań seksualnych, umieszczono na przyspieszonej ścieżce legislacyjnej i wkrótce trafią na biurko prezydenta Obamy do podpisu.

Obywatele amerykańscy powinni jak najszybciej skontaktować się ze swoimi senatorami, aby zablokować prawo, które rozszerza przepisy "hate crime", biorąc pod obronę federalną zachowania seksualne odbiegające od normy.

(z ang. tłum.: Stanisław Terlecki)


______________________________

Żródło:
KONGRES STANOW ZJEDNOCZONYCH PRACUJE NAD PRAWEM, KTORE WEZMIE W OBRONE WSZYSTKIE ODBIEGAJACE OD NORMY ORIENTACJE SEKSUALNE, WiciPolskie

Patrz także:
H.R. 1913 - Drastyczne ograniczanie wolności słowa w USA



dodajdo.com

piątek, 15 maj 2009

H.R. 1913 - Drastyczne ograniczanie wolności słowa w USA



Shawn D. Akers

Projekt ustawy Kongresu USA
przeciwko przestępstwom z nienawiści H.R. 1913
(Akt Wzmocnienia Prawa Lokalnego
Dla Zapobiegania Przestępstwom z Nienawiści)



Analysis of 2009 Hate Crimes Bill, HR 1913, Americans For Truth About Homosexuality



I. Charakterystyka

A. "Projekt ten ustanawia przestępstwo z nienawiści jako przestępstwo federalne i sposób jego ścigania i karania z oskarżenia federalnego - jako uzupełnienie sankcji karnych, wymierzanych na mocy prawa stanowego" - oskarżonemu, który prześladuje swoją ofiarę w całości lub w części ze względu na "faktyczną lub domniemaną rasę, kolor skóry, religię lub pochodzenie narodowe" lub "domniemane pochodzenie, płeć, orientację seksualną, tożsamość płciową lub niesprawność". "Naruszenia mogą być karalne przez orzekanie odszkodowań pieniężnych oraz kar więzienia do lat 10, lub więzienia dożywotniego, jeśli przestępstwo doprowadza do śmierci lub "obejmuje porwanie [sic!] lub próbę porwania, poważne przestępstwo seksualne lub próbę jego popełnienia, lub usiłowanie zabójstwa".
Patrz: http://www.overcriminalized.com/LegislationDetail.aspx?id=441.

B. Projekt obejmuje określenia "płeć, orientacja seksualna, tożsamość płciowa" - terminy niejednoznaczne, których twórcy projektu nie zdefiniowali. Określenia te zostają postawione na równi z rasą, kolorem skóry, religią i narodowością.

C. Jeśli chodzi o mechanizm, projekt zapewnia stanowi oraz instytucjom lokalnym środki finansowe, dodatkowy personel dla oskarżenia i śledztwa, tworzy nowe federalne przestępstwa kryminalne, oraz tworzy nową zasadę dowodową (dla udowodnienia motywu przestępstwa nie jest wymagane żadne świadectwo wypowiedzi ustnej lub skojarzenie chyba, że wypowiedź lub skojarzenie jest w sposób specyficzny w związku z "przestępstwem z nienawiści".

D. Projekt, w zasadzie dostarczający wsparcia administracjom stanowym i rezerwatom indiańskim, rezerwuje prawo do działania jeżeli nie wypełniają one swej jurysdykcji, lub zaniedbują "demonstracyjnie interes federalny w tępieniu przemocy motywowanej uprzedzeniami".

II. Status

A. Wersja projektu zatytułowana HR 1913 została zatwierdzona przez komisję sądowniczą 15 głosami "za", 12 "przeciw". Wydaje się, że jedyną zmianą w stosunku do poprzedniej wersji HR 1913 IH było poniechanie oryginalnego rozdziału 2. - Ustalenia, który obejmował nadmierną liczbę tak zwanych przestępstw nienawiści i obejmował międzystanowy język handlowy.

B. Reprezentanci Steve King, Bob Goodlatte i inni dostarczyli i uzasadniali przekonywająco szereg poprawek, które zostały jednak odrzucone. Jedna z nich, szczególnie interesująca była poprawka Steve'a Kinga, zmierzająca do wykluczenia przynajmniej pedofilii z grupy chronionej ze względu na "seksualną orientację" - przepadła ona stosunkiem głosów 13:10.

C. O ile wierzyć rep. Barney'owi Frankowi, projekt poddany zostanie bardzo szybko pod obrady Izby, prawdopodobnie w ciągu kilku tygodni. [Głosowanie spodziewane jest nawet jutro, w środę, 29 kwietnia - uwaga edytora].

III. Główne zastrzeżenia

Podczas gdy zwolennicy projektu określają go bardzo sugestywnie jako środek skutecznej ochrony ofiar przed działaniami przestępczymi, projekt ma ostatecznie niewiele wspólnego z ochroną. W rzeczywistości, jeżeli wierzyć twórcom projektu, ustawa zaczyna działać dopiero po dokonaniu czynu już uznawanego za nielegalny. Po bliższej analizie okazuje się, że projekt nie tylko umożliwia ostrzejsze karanie za określone przestępstwa, lecz także stanowi istotne, fundamentalne odejście od amerykańskich idei wolności słowa, danej przez Boga niezbywalnej równości i przejście w kierunku europejskich idei słowa dozwolonego przez państwo, moralności kontrolowanej przez państwo, równości dawanej przez to państwo. Pod adresem projektu można wprawdzie zgłosić wiele uwag szczegółowych, ale kilka z nich jest najbardziej znaczących:

A. Nierówna ochrona praw wynikających z 14. Poprawki

1. 14. Poprawka do Konstytucji wymaga, ażeby wszyscy obywatele byli objęci równą ochroną wobec prawa. HR1913 w rzeczywistości tworzy dwie klasy ofiar, tzn. tych, którzy są członkami klasy preferowanej i chronionej i tych, którzy nimi nie są. Włączenie do klasy preferowanej jest w poważnym stopniu uzależnione nie od niezmiennej, obiektywnej charakterystyki, ale od indywidualnego wyboru płciowego zachowania się, od subiektywnej płci i od subiektywnej tożsamości płciowej członka tej grupy.

2. Praktycznym efektem kija i marchewki w postaci funduszy federalnych, federalnego wsparcia i nadzoru jest promocja klasy preferowanej, natomiast zaniedbanie tych, którzy do niej nie należą. W szczególności, wykonanie prawa lokalnego i stanowego będzie miało zachętę do sporządzania oskarżeń w sprawach dotyczących preferowanych grup ofiar, w postaci dostępności funduszy federalnych, z równoczesnym wykluczaniem i zaniedbywaniem mniej cenionych ofiar. W dodatku, dzięki dostępności funduszy federalnych, kiedy wymagany związek "nienawiści" może być domniemywany, projekt wzbudza silną motywację do dostosowywania konkretnych przypadków do szablonu "przestępstwa z nienawiści". Taki niezwykle silnie motywowany wzrost liczby doniesień o przypadkach "przestępstw z nienawiści" może sztucznie podwyższać liczbę i stwarzać wrażenie nasilania się przypadków "przestępstw z nienawiści". Naturalnym i bardzo politycznym rezultatem takiego pozornego wzrostu "przestępstw z nienawiści" będzie bez wątpienia wzrost politycznego wpływu klasy preferowanej, i jak po dniu nastaje noc, odpowiedni wzrost i ekspansja coraz bardziej niezbywalnego ustawowego regulowania "przestępczości z nienawiści" i "mowy nienawiści" dla uniknięcia coraz bardziej rzeczywistego kryzysu.

B. Zamiast nakładać kary na sam świadomy zamiar popełnienia przestępstwa, projekt penalizuje myśl potencjalnie religijną lub myśl polityczną.

1. Paradoksalnie w projekcie tym sama nienawiść nie jest bynajmniej elementem "przestępstwa z nienawiści". Przeciwnie, definicja "przestępstwa z nienawiści" zapożyczona została z Aktu Kontroli Przestępstw Przemocy i Wzmocnienia Wykonania Prawa (Violent Crime Control and Law Enforcement Act) z 1994 r. - wymagającego jedynie, aby oskarżony obierał sobie ofiarę z powodu jej przynależności lub domniemanej przynależności do jednej z proponowanych grup podlegających ochronie. Projektodawcy argumentują, że przestępca ma być karany za jego zamiar terroryzowania całej grupy ludzi (np. wszystkich homoseksualistów), ale ostatecznie taki zamiar terroryzowania nie jest dla orzeczenia przestępstwa wymagany. W rzeczywistości, wbrew zakresowi pojęcia "przestępstwa z nienawiści", projekt nie wymaga nawet okazania wrogich uczuć wobec ofiary lub grupy. Zgodnie z istniejącym prawem przestępca jest karany jeśli wykazuje wymagany zamiar dokonania czynu. Dodatkowe kary pieniężne i kary więzienia, ustanawiane przez HR 1913 są nakładane nie ze względu na to, że oskarżony miał zamiar popełnić przestępstwo, ale z tego powodu, czy upatrując swoją ofiarę, brał on pod uwagę przynależność ofiary do grupy preferowanej przez projekt. Innymi słowy, ponieważ kary dla tych, którzy popełniają takie czyny, już istnieją, HR 1913 służy jedynie do karania jednostek za ich wierzenia, opinie bądź przekonania żywione w momencie dokonania przestępstwa.

C. Szersze, niż głoszone bezpośrednie stosowanie

Projekt ten będzie z pewnością konstruowany w świetle istniejącego prawa federalnego, a zwłaszcza z Kodeksem U.S.A. Tytuł 18, Rozdział 2, który mówi, że: "ktokolwiek popełnia przestępstwo przeciwko Stanom Zjednoczonym lub pomaga, namawia, doradza, nakazuje, nakłania lub dostarcza upoważnienia, podlega karze jako sprawca". Pojawia się tu obawa łatwości wykazania bezpośredniego związku między przemową pastora lub komentatora radiowego i czynami obłąkanego parafianina czy słuchacza. Projektodawcy przekonują, na mocy własnego języka, że oczywiście dotyczy to tylko czynów przemocy. Argument ten jest jednak naiwny i mylący przez to, że zakłada, że odpowiedzialność karna byłaby dostępna jedynie w stosunku do osób fizycznie dokonujących akt przemocy, ignorując całkowicie prawdopodobieństwo, iż sądy, zwłaszcza kierujące się pobudkami ideologicznymi, aktywistyczne, będą obciążały odpowiedzialnością za przestępstwo na osoby podejrzane o współudział w czynie gwałtu, bez względu, czy brały fizyczny w nim udział czy też nie.

D. Zagarnięcie władzy federalnej

Projekt, o ile wejdzie w życie, w praktyce umożliwi federalizację prawie każdego przestępstwa seksualnego popełnionego w Stanach Zjednoczonych. Taka federalizacja pojawi się nawet przy braku jakiegokolwiek świadectwa zaniechania stosowania obowiązującego prawa przez władze stanowe czy municypalne. Na mocy projektu przynależność do jednej z grup chronionych nie miałoby być pobudką do czynu zabronionego a jedynie czynnikiem z wyborze ofiary przez domniemanego sprawcę. Rabusie {mudders - krokodyle błotne] niezmiennie wybierają na swe ofiary małe staruszki, ponieważ są one właśnie małymi staruszkami, niezdolnymi, by się przed nimi obronić. Na podstawie projektu wzięcie pod uwagę płci ofiary skutecznie stwarza możliwość objęcia oskarżeniem o przestępstwo federalne. Biorąc pod uwagę skrajną obszerność projektu i wbudowane weń motywacje wystarczające do oskarżenia, prawdopodobnym rezultatem projektu jest praktyczna federalizacja wielkich połaci prawa karnego stanowego i lokalnego.

E. Tendencja do nacjonalizacji prawa stanowego i lokalnego oraz internacjonalizacja prawa federalnego; i odpowiednio - wzrost aktywności antysemickiej i antychrześcijańskiej.

1. Niedawny raport wydany przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego (Department of Homeland Security - DHS) poważnie zwiększa liczbę osób, które mogą być zakwalifikowani jako terroryści i którzy niemal z definicji mogą być uznani za członków grup nienawiści. Na mocy HR 1913 wypowiedź oskarżonego i zaledwie jego przynależność do takiej grupy może być wykorzystana jako dowód motywu opartego na uprzedzeniach tak długo, jak długo oskarżyciel jest w stanie wykazać, że wypowiedź lub skojarzenie było "specyficznie związane" z czynem karalnym.

2. Istota i metody podobne do proponowanych przez DHS znalazły swe odbicie w Southern Poverty Law Center. Grupa ta dostarcza wpływowe listy domniemanych grup nienawiści, oparte na danych pochodzących z stanowych i federalnych rejestrów skazanych. Doniesienia te zaczęły łączyć w długą listę grup odwołujących się do nienawiści takich jak grupy neonazistowskie, Ku-Klux-Klan, inne organizacje oparte na czymś nieco więcej, niż opozycji do homoseksualizmu. Efektem umieszczania na jednej liście organizacji prorodzinnej obok kilku neonazistowskich grup jest wygenerowanie winy przez sztuczne wyprodukowane skojarzenie z tymi ostatnimi.

3. Dodatkowo nominacja Harolda Koha jako doradcy prawnego Departamentu Stanu i wzrost przychylności dla jego poglądu, że do interpretacji amerykańskich ustaw powinno być stosowane prawo międzynarodowe, nawet wśród takich postaci jak sędzia Ruth Bader Ginsburg stwarza niebezpieczeństwo i prawdopodobieństwo, że sądowniczy aktywizm dodatkowo zwiększy potęgę, zasięg i tyrański charakter projektu HR 1913, poprzez doprowadzenie do ustawienia jego wykonania w jednej linii z jego odpowiednikami w Kanadzie, Holandii, itp.

4. Projektodawcy HR 1913 przekonują lub zakładają, iż prawo to zapewni większa ochronę dla wyznawców wszystkich wyznań, przypuszczalnie włącznie z judaizmem i chrześcijaństwem. Stosowanie ustaw przeciwko "przestępstwom z nienawiści" w krajach, w których są oni w większości (oraz w krajach, do których Harold Koh prawdopodobnie szukał wskazań interpretacyjnych), wytwarza dokładnie odwrotny skutek. Stosowanie tego rodzaju ustaw w Holandii wywołało tam zwiększony wpływ szariatu - rygorystycznego islamskiego prawa religijnego - jest wytrwale i konsekwentnie antysemickie. Najbardziej konkretnym przykładem jest ostry kontrast w stosowaniu ustaw przeciwko "przestępstwom z nienawiści" w Holandii między tymi, którzy krytykują szariat a tymi, którzy wzywają do przemocy wobec Izraela i narodu żydowskiego. na przykład Geert Wilders, który nakręcił 17-minutowy film krytyczny na temat szariatu został żywo oskarżony na podstawie holenderskiego ustawodawstwa - podczas gdy oczywisty i gwałtowny antysemityzm innych, na przykład holenderskiego parlamentarzysty Harry van Bommel'a, który wzywał do intifady przeciwko Izraelowi na początku tego roku a także Doekle Terpstra, który sfinansował marsz na rzecz "Kampanii Drzewo Oliwne" (Olive Tree Campaign) w Amsterdamie, podczas którego uczestnicy wykrzykiwali: "Hamas, Hamas, Żydzi do gazu!" są ewidentnie odporne na oskarżenie z tytułu przestępstwa z nienawiści.

5. Tak samo jest to dość prawdopodobne w odniesieniu do ONZ-owskich środków prawnych przeciwko zniesławieniu, które mogą być widziane dość realistycznie jedynie dla zakazywania krytycyzmu wobec szariatu, zezwalając równocześnie na nieograniczony antysemityzm.

6. Chrześcijanie, którzy głośno przeciwstawiają się homoseksualizmowi o państwowemu jego popieraniu w Holandii, Kanadzie i Brazylii rutynowo są podobnie traktowani, oskarżani i prześladowani, odkrywają, że są na szarym końcu ustawowej ochrony przed przestępstwami z nienawiści, podczas gdy antychrześcijańska aktywność innych grup jest ignorowana.

7. Historycznie wzrost wpływu szariatu i/lub narastanie problemów ekonomicznych zbiega się z odpowiadającym im przypływem antysemityzmu. Podobnie wzrost narodowej i międzynarodowej akceptacji i preferencyjne traktowanie ruchu homoseksualistów zbiega sie w czasie zw wzrostem aktywności antychrześcijańskiej (takie jak zagrożenia przemocą wobec zwolenników akcji Proposition 8 w Kalifornii i niedawny atak aktywisty homoseksualnego Pereza Hiltona wobec rywala w konkursie Miss USA). Stany zjednoczone znalazłyby się pod przywództwem Harolda Koha, Janet Napolitano i im podobnych po to, ażeby naśladować trendy i precedensy ustanowione we wspólnocie międzynarodowej, natomiast ostateczne wprowadzenie w życie HR 1913 i nieuniknionych ustaw potomnych, prawdopodobnie podważy prawa obywateli chrześcijańskich i żydowskich.

F. Krok w kierunku mowy [niezgodnej z prawem] jako przestępstwa federalnym

1. Można ze znaczną dozą prawdopodobieństw stwierdzić, że wszystko to, co powyżej, może prowadzić do szybkiego namnażania się ustawodawstwa związanego ze "przestępstwem z nienawiści", wymagającego wciąż większej kontroli myśli, wyrażeń i skojarzeń. Jest to wzór do naśladowania dla wspólnoty międzynarodowej. HR 1913 byłby ... myślenie na temat ludzkiej seksualności jako potencjalnej działalności przestępczej. Logicznym następnym krokiem będzie uznanie "szkodliwego wpływu mowy nienawiści" na chronione prawem grupy, oraz rozpoczęcie ewidencji i klasyfikacji, jakiego rodzaju wyrażenia członkowie grup chronionych uznają za obraźliwe dla siebie. Projektodawcy HR 1913 argumentowali, że to niedorzeczność, wszelako 23 kwietnia 2009 na posiedzeniu komisji sądowniczej w sprawie HR 1913, członek Kongresu Sheila Jackson-Lee (D-TX) stwierdziła niedwuznacznie, iż "musimy chronić ofiary przed nienawistnymi słowami, nienawistnymi gestami, a nawet przed aktami przemocy". (podkr. wł.)

IV. Kroki przeciwdziałania

1. Zachęcanie wyborców do udziału w bezpośrednim, ciągłym, lub trwałym kontakcie ze swoimi senatorami lub kongresmanami i z innych dystryktów i stanów.
2. Wspieranie, promocja i żądanie zablokowania, jeśli projekt trafi pod obrady Senatu.
3. Zapisywanie i rozliczanie każdego członka Kongresu wspierającego projekt w nadchodzących wyborach.
4. Czynne przeciwstawianie się zatwierdzeniu przez Harolda Koha
5. Utrzymywanie w żywej pamięci odpowiedzialności Janet Napolitano za oszczerczy raport wydany przez DHS (Department of Homeland Security.


__________________________

Shawn D. Akers jest analitykiem polityki przy Radzie Wolności, profesorem adiunktem prawa, a także dyrektorem Academic Support przy Liberty University School of Law.


Powyższa, niezwykle cenna analiza projektu HR 1913 pod jednym względem wymaga uzupełniającego komentarza. Tekst S. D. Akersa bowiem sprawia wrażenie, jak gdyby judaizm był zagrożony przez ustawodawstwo "hate crime" na równi z chrześcijaństwem. Tymczasem energiczne zaangażowanie się środowisk żydowskich w jego przygotowanie i uchwalenie, a także okazywana przez nie satysfakcja z wyników głosowania w Kongresie USA zdaje się temu przeczyć. Oto bowiem czytamy w jednym z doniesień internetowych Żydowskiej Agencji Telegraficznej (JTA):

Izba uchwala ustawę przeciwko zbrodni nienawiści, 249-175


Grupy żydowskie witają z zadowoleniem przyjęcie przez Izbę ustawy przeciwko zbrodni nienawiści.

Izba uchwaliła w środę (29.04.2009), stosunkiem głosów 249 "za", 175 "przeciw" Akt Wzmocnienia Prawa Miejscowego dla Zapobiegania Zbrodni Nienawiści (Local Law Enforcement Hate Crimes Prevention Act). Ustawa ta umożliwi większe federalne zaangażowanie w ściganiu zbrodni nienawiści i rozszerzy federalną definicję takich przestępstw, włączając doń przestępstwa ze względu na płeć, orientację seksualną, tożsamość płciową i niesprawność.

Żydowska organizacja Liga Przeciwko Zniesławieniu (Antidefamation League - ADL), Żydowska Rada do Spraw Publicznych (Jewish Council for Public Affairs - JCPA) i Centrum Akcji Religijnej Judaizmu Reformowanego (Religious Action Center of Reform Judaism - RACRJ) wychwalają wyniki głosowania. Abraham Foxman, dyrektor amerykańskiej ADL oraz Glen Lewy, jej przewodniczący stwierdzili w oficjalnym oświadczeniu ADL, że jest to "zasadniczy i niezbędny krok naprzód w amerykańskich wysiłkach dla zwalczania zbrodni nienawiści".

"Zbrodni nienawiści niszczy fundament naszego społeczeństwa i rozbija wspólnoty, stwierdzili oni. "Jest sprawą zasadniczą, ażeby uruchomione zostały mechanizmy wykonywania prawa w celu skutecznej odpowiedzi w przypadkach zaistnienia takich przestępstw i aby władze federalne otrzymały w razie potrzeby odpowiednie wsparcie".

Zwolennicy tej ustawy przez dziesięć lat wywierali naciski w kierunku jej uchwalenia. Większości w obu izbach Kongresu USA zaaprobowały wstępnie jej projekt już w latach poprzednich, lecz został on następnie odrzucony w komisjach kongresowych, kiedy został on dołączony do większych projektów ustaw - pod groźbą potencjalnego weta poprzedniego prezydenta George'a W. Busha.

Jednakże dzięki wsparciu prezydenta Obamy dla tej ustawy, szanse na jej ostateczne przyjęcie wydają się być większe.


dodajdo.com