piątek, 16 marca 2012
Linia czasowa stenogramu IES w świetle stenogramu MAK
Jak pamiętamy, min. Jerzy Miller musiał ponownie lecieć do Moskwy, aby dokonać powtórnego kopiowania zapisu rejestratora dźwiękowego MARS-BM, i wyjaśnić sprawę brakujących 16 sek. mogących wskazywać na manipulację nagrania. Po powrocie J. Millera z Moskwy i przebadaniu nowej kopii zostało oficjalnie stwierdzone, że kopia jest w pełni zgodna z oryginałem.
Dla upewnienia się, że istotnie wszystko już jest w porządku i problem brakujących 16 sek już nie istnieje, pozwoliliśmy sobie dokonać porównania w czasie
Transkrypcji rozmów załogi Tu-154M nr 101 (MAK Moskwa 2010)
oraz
Zapisu rozmów w kabinie - wersja pdf (IES-Zakład Kryminalistyki Nr Dz. E. 2506/2010/K s. 63-155/171
A oto graficzne przedstawienie wyników tego porównania (kliknij, aby powiększyć)..
Jak widać z powyższego wykresu, przez cały czas trwania nagrania ścieżki A opóźnienie linii czasowej stenogramu w wersji IES-ZK w stosunku do wersji MAK, wynoszące początkowo 10 sek. spada niemal liniowo do wartości bliskiej zera, po czym w dalszej części nagrania na początkowej części ścieżki B, oznaczonej jako B1, wzrasta względnie systematycznie, z wyjątkiem krótkiego okresu czasu opadania, do wartości 3-3,5 sek.
Obrazowo mówiąc, samolot-fantom, opóźniony w stosunku do MAK-owskiego o 10 sek., stopniowo przybliża się do swego alter ego, pokonując dzielący je dystans w zależności od prędkości lotu od 800-2640 m,. po czym dowiedziawszy się w jakiś przedziwny sposób, że w rejestratorze katastroficznym, rozpoczął się właśnie zapis ostatniego fragmentu, ponownie zaczyna zostawać w tyle.
Przypomnijmy w tym miejscu, że zapis czasu w rejestratorze MARS polega na zapisie co pół sekundy markerów na specjalnie do tego przeznaczonej ścieżce (kanał IV). Czas zostaje w tych markerach zakodowany binarnie w kodzie 1-2-4-2 w następującym formacie: 4 pierwsze bity jednostki minut, trzy następne bity - dziesiątki minut, wreszcie 4 ostatnie bity - jednostki godzin.
Taki system sprawia, iż w ciągu jednej minuty dokładnie co 0,5 sek powinien zostać zapisywany kolejny z serii 120-tu marker o tej samej wartości bitowej zakodowanego czasu. Dokładny czas danego zdarzenia: dziesiątki, jednostki i ułamki dziesiętne sekundy określa się, ustalając jego położenie na taśmie magnetycznej względem początku serii identycznych 120 znaków czasowych, przypadających na tę samą minutę.
W taki właśnie sposób komisja Millera ustaliła moment rzekomego uderzenia w drzewo na 8:40:59.375 czasu systemu rejestracji MSRP, co ma być równoznaczne z czasem 08:40:02,8 rejestratora MARS-BM.
(czy słusznie, to już całkiem odrębna kwestia).
A teraz zagadka dla dociekliwych: spójrzmy na wykres porównawczy, omówiony na wstępie. Jak muszą, Waszym zdaniem, zmienić się parametry zapisu i/lub odczytu taśmy, ażeby opóźnienie danego zdarzenia względem tego samego zdarzenia, ale w innej, jakoby wiernej oryginałowi kopii zapisu cyfrowego, mogło spadać płynnie z 10 sek. na początku ścieżki aż do samego zera, na jej końcu, po nominalnie 1138,8 sekundach trwania zapisu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






