Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 lutego 2009
Milchemet mitzva, czyli święta wojna Izraela (1)
Izraelska gazeta Ha'aretz poinformowała w dniu 27 stycznia 2009 w artykule "Rabinat przestał się kontrolować" (A rabbinate gone wild, Ha'aretz, 27/01/2009) o "alarmującej interpretacji", jaką miał "nadawać swemu stanowisku" naczelny rabin Sił Zbrojnych Izraela (IDF) Avchai Rontzki w związku z niedawną akcją izraelskich sił zbrojnych w rejonie Gazy.
Inne doniesienie tego samego pisma mówiło o uprawianiu przez izraelski rabinat wojskowy "nacjonalistycznej czy rasistowskiej propagandy", oraz o "nawoływaniu do podważania prawa międzynarodowego w kwestii traktowania cywilów na terenach wroga".
Bliższe zapoznanie się z elementami nauczania głoszonego przez autorytety rabiniczne judaizmu pozwala jednak stwierdzić, że tytułowe twierdzenie Ha'aretz, jakoby rabini izraelscy "utracili panowanie nad swoim postępowaniem", nie wydaje się zbyt trafne. Wręcz przeciwnie, wygląda na to, że wielu rabinów w Izraelu i poza nim zaczyna obecnie szybko odzyskiwać właściwe sobie, poprawne (z halachicznego punktu widzenia) zachowanie się wobec świata. Po długim, 2,000 lat liczącym okresie żydowskiego "zniewolenia" yiddishkeit, żydowska świadomość, starannie dotąd ukrywana przed nie-żydowskim otoczeniem cywilizacyjnym, może dziś objawić się w całej swojej pełni. Przedsmak tej yiddishkeit daje właśnie postępowanie wojsk izrelskich wobec palestyńskiej ludności cywilnej w Gazie.
Wspomniane na wstępie doniesienie "Ha'aretz" mówiło o tym, że naczelny rabin IDF Rontzki pouczał podległych sobie funkcjonariuszy rabinatu wojskowego, iż zadaniem rabinatu nie jest "roznoszenie wina i challah na szabat, ale napełnianie żołnierzy IDF żydowskością i duchem walki". Zapewne temu samemu celowi miało służyć nauczanie innego rabina, Shlomo Avinera, wzywające do zabijania ludności cywilnej w imię wartości religijnych judaizmu. Ponadto, według "Ha'aretz", ekstremistyczne organizacje osadników żydowskich zaopatrywały izraelskie baz wojskowe w publikacje zawierające kazania innego rabina, Yitzhaka Ginsburga. Ginsburg stawiał w nich za wzór postępowania Barucha Goldsteina, zamachowca-terrorysty, który dokonał w Grocie Patriarchów w 1994 r. masakry wśród wyznawców islamu, a przez to, jego zdaniem, dokonał bohaterskiego uwięcenia Imienia Bożego.
Więcej danych na temat tego rodzaju aktywności rabinatu wojskowego zarówno w okresie poprzedzającym akcję militarną IDF w Gazie, jak też podczas jej trwania, dostarczał 8.01.2009 (czyli ok. dwa tygodnie wcześniej, niż Ha'aretz) artykuł w The Jerusalem Post "Rabinat IDF wykorzystuje pisma religijne dla wzmożenia żołnierskiego morale" (IDF Rabbinate uses scriptures to boost soldiers' morale, israel.jpost.com, 8.01.2009). W dodatku znacznie bardziej obfitujący w istotne dla sprawy szczegóły.
Jak wynika z artykułu The Jerusalem Post, wśród żołnierzy armii izraelskiej, zarówno wiernych judaizmu jak i niewierzących, zostało rozprowadzonych bezpłatnie m.in. 10,000 odtwarzaczy MP3 z nagraniami słów zachęty pochodzącymi od naczelnych rabinów Izraela. I tak aszkenazyjski rabin naczelny Izraela Yona Metzger, cytując Mojżesza Majmonidesa (1135-1204), żydowskiego filozofa i autorytatywnego interpretatora żydowskiego prawa religijnego halacha, wzywał żołnierzy, aby "pokładali ufność w Bogu i wiedzieli, że wojna jest prowadzona dla uświęcenia Jego imienia i nie lękali się. [Żołnierz] nie powinien myśleć w tym czasie o swojej żonie lub matce czy ojcu".
Skądinąd wiadomo, iż żołnierze izraelscy byli pouczani, że zgodnie z nauczaniem Majmonidesa, "nie powinni dać się zwieść głupocie goyim (nie-Żydów) mówiącej, że okrutnemu należy okazywać litość".
Tymczasem naczelny rabin sefardyjski Izraela Shlomo Amar nazwał militarną operację w Gazie "świętą misją prowadzoną w imię całego narodu żydowskiego".
Jak widać z powyższego, kaznodziejska akcja rabina Rontzki'ego miała pełne poparcie najwyższych dostojników judaizmu w Izraelu. Więcej nawet - wzięli w niej oni aktywny, choć nie bezpośredni udział.
Rozdawane masowo żołnierzom IDF odtwarzacze MP3 zawierały ponadto nagranie kazania głównego rabina Safedu Shmuela Eliyahu - syna Mordechaja Eliyahu, byłego naczelnego rabina Izraela. Shmuel Elijahu miał porównywać Hamas do nazistów i do Hamana z biblijnej Księgi Estery.
Dodajmy w tym miejscu, że epitety takie przypominają do złudzenia inną, świętą wojnę wypowiedzianą narodowi niemieckiemu przez żydostwo światowe, zanim jeszcze Adolf Hitler objął urząd kanclerski. (patrz: The Jewish Declaration of War on Nazi Germany. The Economic Boycott of 1933). Jest to jedna z ważnych przesłanek, iż to, z czym mamy do czynienia obecnie, to rzeczywiście sprawa poważna, nie mniej poważna, jak była nią II wojna światowa 1939-1945.
Posługa religijna naczelnego izraelskiego rabinatu wojskowego i cywilnego w kontekście przygotowań do akcji militarnej Izraela w Gazie obejmowała także rozdawanie ulotki (broszury) "Żydowska Świadomość wyrażona poprzez operację Płynny Ołów". We wstępie do niej Shmel Yurman, oficer JCF wyjaśniać miał funkcjonariuszom wojskowego rabinatu, że ich zadaniem jest moralne "wzmocnienie naszych wojowników w tej z nieba nakazanej wojnie [milchemet mitzva], którą oni mają zaszczyt prowadzić".
Wspomniana publikacja zawierała także wypowiedź rabina Ben Artzi, który nazwał akcję izraelską w Gazie "wojną sprawiedliwą", bowiem jej celem jest "uwolnić Izrael od jego wrogów" (halachiczna formuła pochodząca od Mojżesza Majmonidesa XII w., odnosząca się do świętej wojny milchemet mitzva).
Co więcej, Ben Artzi nawiązywał do nauczania rabina Avrahama Hacohena Kooka, pierwszego naczelnego rabina Izraela i ojca inicjatora współczesnego religijnego syjonizmu, oraz do jego syna Rabiego Tzvi Yehudy Kooka (założyciela ekstremistycznego żydowskiego ruchu religijnego Gush Emunim).
Wspierając się na tak wysokich autorytetach religijno-prawnych judaizmu Ben Artzi stwierdzał, iż wojna w Gazie jest częścią znacznie większej misji wyznaczonego przez Boga narodowi żydowskiemu, aby wykorzenił on zło na świecie. "Kiedy trwa wielka wojna w świecie, potęga Mesjasza narasta", "niegodziwcy zostają zmieceni z tego świata, a wtedy cały świat powraca na nowo do życia i słychać głos turkawki"
W tym samym czasie na drugiej półkuli naszego globu, na Florydzie w USA, rabin Eli Lazer, profesor uniwersytetu stwierdza przed kamerą sprawozdawczą miejscowej telewizji, że masakra ludności cywilnej w Gazie to część świętej wojny, w ktorej upatruje on spełnienie się biblijnych proroctw Starego Testamentu (Florida Rabbi Calls the Gaza Massacre a Biblical Prophesy).
Zanim więc rozlegnie się ów upragniony przez judaizm głos turkawki, oznajmiającej nastanie ery wiecznego pokoju mesjańskiego (w żydowskim rozumieniu tego pojęcia), warto może w tym miejscu przyjrzeć się niektórym źródłom biblijnym, z których wywiedzione zostały następnie przepisy żydowskiego prawa religijnego (halacha), odnoszące się do żydowskiej świętej wojny milchemet mitzva. Albowiem aby prowadzona wojna mogła nosić cechy świętej wojny i aby tym samym mogła być ona uznana za wojnę "sprawiedliwą", przepisy te muszą być bezwzględnie dotrzymane. Okaże się, iż pozostają one w znacznym związku z niektórymi przykazaniami spośród 613 przykazań, obowiązujących każdego prawowiernego wyznawcę judaizmu - nb. sformułowanych również w XII w. przez wspomnianego wcześniej Mojżesza Majmonidesa. Wreszcie, nie od rzeczy będzie także przyjrzeć się judaistycznym pojęciom kiddusz HaSzem (uświęcenia Imienia Bożego) i hillul HaSzem (zniesławienia, zbezczeszczenia Imienia Bożego).
(C.d.n.)
czwartek, 5 lutego 2009
Prof. B. Wolniewicz: Rząd i prezydent RP promotorami judaizacji Polski
Prof. Wolniewicz 1.02.2009 dla "Aktualności Dnia" Radia Maryja
Prof. Bogusław Wolniewicz rozpoczął swą wypowiedź dla Radia Maryja od wyrażenia swego szacunku i podziwu dla dokonań O. Tadeusza Rydzyka, a zwłaszcza Wyższej Szkoły Kultury Medialnej. Zauważa, że zamiast słów uznania dla obywatelskiej troski i dalszej pomocy ze strony władz, O. Tadeusza spotykają tylko wrogie potwarze, w rodzaju określenia "imperium Rydzyka" i rzucanie kłód pod nogi - różnego rodzaju szykany o charakterze administracyjnym, w których aktywną rolę odgrywa m.in. "polski" rząd.
(...) Dlaczego w tej nikczemnej nagonce na to wielkie dzieło toruńskich Ojców Redemptorystów uczestniczy polski rząd?
Nie chodzi mi o jakąś Kudrycką, bo to tylko sługa - robi, co jej każą. Chodzi mi o premiera - pana Donalda Tuska osobiście, personaliter. Czemu premier Rzeczypospolitej Polskiej za wszelką cenę - tak to w każdym razie wygląda - [chce] zniszczyć Radio Maryja i związane z nim dzieła, z Wyższą Szkołą Kultury na czele?
Jak nie udaje się tego zniszczyć politycznie, ani prawnie, ani propagandowo, to teraz próbuje się to zrobić finansowo. Nowy chwyt. Tak jak w sprawie tych wierceń geotermicznych. Przecież tam nie chodzi o żadne względy rzeczowe, techniczne, bo to jest osobna sprawa - ja się na tym nie znam - ale widać, że to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby poprzez te wiercenia, które miały być sfinansowane, a teraz się rząd z tego wycofał, czy wykręcił raczej, żeby przez to doprowadzić dzieło Ojców Redemptorystów do finansowej ruiny. To przecież widać jak na dłoni.
Bo dlaczego na przykład Jerzemu Owsiakowi wolno robić zbiórkę publiczną, a Tadeuszowi Rydzykowi nie wolno?
Pytam: w czym Tadeusz Rydzyk gorszy od Jerzego Owsiaka?
Pytam o to pana premiera Donalda Tuska oczywiście. (...)
Stawiam to pytanie i odpowiedzi widzę tylko dwie. One się zresztą nie wykluczają - mogą być obie prawdziwe, ale jedna na pewno musi być prawdziwa. Otóż jedno z dwojga: w tej wrogości do Radia Maryja rządem albo powoduje lewacka wrogość do chrześcijaństwa i do wszystkiego, co się z chrześcijaństwem łączy. To mają od XVIII wieku, od Rousseau, od Woltera. To jest jedna możliwość.
Albo - to jest druga możliwość - rząd podjął jakieś ciche zobowiązania międzynarodowe, z których usiłuje się teraz wywiązać. A na czele tych zobowiązań, tej listy zobowiązań stoi uciszenie rozgłośni Radia Maryja - zatkanie jej ust. Gips w usta - w Polsce technikę tę znamy - żeby nie krzyczała. O czymś, co się w Polsce dzieje i co ma się dziać po cichu.
Jakież to mogą być zobowiązania? Też się nad tym zastanawiałem i mówiłem już szeroko w Aktualnościach Dnia dziewięć miesięcy temu - to było 11 kwietnia zeszłego roku - zaraz po ówczesnej wizycie premiera Tuska w Izraelu. Ujawnił on wtedy na konferencjach prasowych trzy rzeczy.
Po pierwsze, że w wyniku tych rozmów, które tam przeprowadził, sprawy roszczeń żydowskich wobec Polski, jak się wyraził, "ruszyły z kopyta".
Po drugie, że co kilka miesięcy odbywać się będą - znowu tak się wyraził - regularne konsultacje premierów i ministrów Polski i Izraela.
I po trzecie, powiadomił wtedy, że udzielił stronie żydowskiej zapewnienia, iż nie będzie w Polsce tolerancji dla antysemityzmu.
To powiedział pan premier Tusk na początku kwietnia zeszłego roku w Izraelu - ja szeroko mówiłem o tym w tej audycji wtedy, 11 kwietnia.
A teraz na tle tych wypowiedzi zestawcie sobie, Państwo, takie oto fakty. Po pierwsze, już na samym początku swego urzędowania pan premier Tusk zapewnił przecież Żydów amerykańskich, że ich roszczenia wobec Polski zostaną uregulowane i uwzględnione ustawowo do końca 2008 roku. Termin minął miesiąc temu. Wobec tego to nie nastąpiło, przynajmniej oficjalnie (co się dzieje po cichu - nie wiemy). Oficjalnie to nie nastąpiło. I cisza.
Czyżby strona żydowska o tych zobowiązaniach zapomniała?
Na pewno nie zapomniała. Żydzi to jest naród poważny - jak mówi Norwid - i oni poważnie traktują zobowiązania premierów, z którymi rozmawiają. I mają po stokroć rację. Cóż więc nastąpiło? Że termin nie został dotrzymany, a strona, wobec której zobowiązanie zostało zaciągnięte, niczego nie monituje?
Otóż odpowiedż, którą ja sam sobie daję, jest taka: oni premierowi Tuskowi, rządowi obecnemu termin wywiązania się z tych zobowiązań sprolongowali.
Sprolongowali - tak tutaj prowadzę swoje rozumowanie - ale przecież nie za darmo. Właśnie jako naród poważny. Naród poważny nie prolonguje takich rzeczy za darmo. Bo byłby wtedy narodem niepoważnym, (jakim my Polacy - niestety, trzeba to powiedzieć, proszę Państwa, między nami Polakami tu rozmawiając - niestety się nieraz okazujemy).
Więc nie za darmo sprolongowano. Więc za co sprolongowano? Oczywiście za wywiązanie się z tego trzeciego zobowiązania, że nie będzie tolerowany w Polsce antysemityzm, pod którym kryje się przede wszystkim zobowiązanie zagipsowania tej tuby, jaką stanowi rozgłośnia Radia Maryja. I czego, jak sądzę, pilnuje się w tych coparomiesięcznych "regularnych konsultacjach międzyrządowych" na szczeblu premierów i ministrów, a więc na najwyższym.
Jeżeli to moje domniemanie jest prawdziwe, a jak powiadam, są tylko dwa: albo to jest goła nienawiść do chrześcijaństwa, albo to są zaciągnięte zobowiązania.
Ja przyjmuję tę wersję drugą, jako łagodniejszą. Otóż jeśli to tak jest, to pan premier musi za wszelką cenę pokazać, że przynajmniej tutaj, to znaczy w zatykaniu ust Radiu Maryja, naprawdę się stara. Więc robi, co może: uruchamia Kudrycką, uruchamia Schetynę, kogo się da. Uruchamia, bo musi. Rządowa walka z antysemityzmem - ta zapowiedziana w Izraelu w kwietniu - toczy sie u nas zresztą nie tylko na odcinku Radia Maryja, chociaż to jest odcinek jej frontu, najważniejszy, główny (tak jak w czasie II wojny światowej główny był front wschodni), to to jest "front wschodni" tej walki.
Ale są też inne fronty - pewnie też objęte jakimiś cichymi zobowiązaniami. Wskażę tylko jeden z nich, choć jest ich wiele.
W ostatni poniedziałek, teraz, 26 stycznia, ukazało się w prasie oświadczenie grupy znanych polskich historyków i polonistów, w którym protestują oni przeciwko poczynaniom ministra edukacji, Katarzyny Hall. A chodzi o zmiany, jakie ministerstwo edukacji chce wprowadzić do licealnych programów nauczania historii Polski i języka polskiego. A zmiany pani Hall sprowadzają się do jednego: obciąć te programy. Czyli program nauczania w liceum, w jego wychowawczo newralgicznym punkcie, skosmopolityzować, wypatroszyć z treści narodowych.
To pewnie jest też część walki rządu z polskim "antysemityzmem". Z tym oświadczeniem kolegów historyków i polonistów mogę się tylko na sto procent solidaryzować. Ojczyzna to jest wielka wspólna sprawa. A ta wspólna sprawa, jak już kiedyś u Państwa mówiłem, to są trzy wielkie rzeczy wspólne: wspólna mowa, wspólna ziemia i wspólna pamięć. Te rzy rzeczy wspólne, wielkie, łączą nas, Polaków, w jeden Naród. A kultywacja dwóch z nich : mowy i pamięci tej mają służyć w liceum właśnie te dwa przedmioty, których programy podręczna pana premiera Tuska chce zdegradować i obciąć.
Nie pozwólmy na to. To są zamachy rządu Tuska na naszą świadomość narodową.
Co sobie ten rząd myśli? Przecież jest polskim rządem... chyba...
W oświadczeniu tych 56 historyków i polonistów uderzył mnie pewien drobny szczegół, związany z tym, co uprzednio mówiłem, z tymi cichymi zobowiązaniami międzynarodowymi naszego rządu, jak domniemywam. Oto dowiedziałem się z oświadczenia tych historyków, czego przedtem nie wiedziałem, że według programu pani minister Hall w licealnym kanonie języka polskiego, cytuję, "jedynymi dwiema lekturami bezwzględnie obowiązkowymi z zakresu całej literatury XX wieku mają być: Bruno Schultz i Gombrowicz".
Pomińmy Gombrowicza, bo to sprawa osobna, choć też dyskusyjna, ale w innym kontekście. Ale dlaczego Bruno Schultz? Przecież drugorzędny pisarz awangardowych dziwiadeł, i to w dodatku awangardowych sprzed siedemdziesięciu lat... Otóż, gdy się nad tym zastanawiam, dlaczego Bruno Schultz [został] tak wyróżniony w całej literaturze XX wieku, to jedyny powód pchania go przez panią Hall, a za nią przez pana premiera Tuska, do kanonu lektur szkolnych (ja cytowałem - "bezwzględnie obowiązkowych"), to jedyny powód, jaki widzę, to ten, że był Żydem. A zatem, zadziałała tu chęć rządu, by się przypodobać lobby żydowskiemu: jakiemuś Smolarowi, czy Pelegowi...
Przypodobać się mu, albo trzeba powiedzieć więcej: przed nim się wykazać.
W zakresie gorliwego wykazywania się swoim filosemityzmem, ukochanie wszystkiego, co żydowskie, trwa u nas w tym wykazywaniu się jakieś dziwne współzawodnictwo między panem premierem i panem prezydentem. Oto przykład (wszyscy Państwo to pamiętają - sprzed miesiąca) w grudniu pan prezydent ostentacyjnie wprowadził w Polsce świętowanie żydowskiego święta Chanuki: palił świeczki w oknach swojego pałacu, chodził w jarmułce, na podłodze bawił się z rabinem w jakies gry chanukowe, które w tym żydowskim środowisku są przyjęte.
Ja oczywiście, napewno także i Państwo, nie mam nic przeciwko żydowskiemu świętu Chanuka, jeżeli Żydzi mają takie święto tradycyjne, to ich sprawa i niech je sobie obchodzą. Ale pytam: co nas, Polaków, obchodzi Chanuka! Oni mają swój narodowy zwyczaj, ale my mamy swój. Więc po co pan prezydent wpycha nam tę Chanukę?
My mamy swoje święta, chyba przecież nie gorsze?
Proszę Państwa, paskudnie to wygląda. I to nie pierwszy raz. Trwające u nas od dziesięciu lat, lekko licząc, nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje sie już nie do zniesienia.
Przynajmniej dla mnie, Bogusława Wolniewicza, staje się nie do zniesienia. Wszelkie pretensje proszę kierować na mój adres: Warszawa...
Ta nachalność musi przecież wzbudzić reakcje i sprzeciwy, tak jak ten mój w tej chwili. Ale ufam, że ja nie jestem jedyny w Polsce, którego to razi. Musi budzić sprzeciwy.
I tutaj rodzi się we mnie drugie pytanie: Czy ci promotorzy judaizacji Polski tego nie rozumieją? Że ich tak zaślepia chucpa? Czy może przeciwnie? Rozumieją bardzo dobrze, bo tego właśnie chcą? Chcą nas sprowokować, by potem móc ryczeć na cały świat o polskim antysemityzmie i "polskich" obozach zagłady?!
W wiadomym celu. To by leżało na tej linii "podstawiania Polski", jak to mówiliśmy i opisywaliśmy z kolegą Zbigniewem Musiałem pięć lat temu w naszej książce "Ksenofobia i wspólnota" - "podstawiania Polski", czyli zawiązującego się na naszych oczach nowego Świętego Przymierza, w nas wycelowanego. Takiego Trójporozumienia, chociaż trochę inni tutaj jego partnerzy, niż to było niecałe 200 lat temu. Trójporozumienia, by najpierw w oczach świata zrobić z Polski "czarną owcę" Europy, a potem dokonać jej V. rozbioru. Rozbioru może nie totalnego, może tam zostanie gdzieś nad Wisłą kawałek, jakieś kieleckie, radomskie, czy coś takiego.
O drugim członie tego Trójporozumienia mówił co dopiero prof. Nowak. Ja dodam tylko jeszcze dwa słowa. Pan profesor Nowak mówił o działającym w Polsce lobby germanofilskim - to jest drugi człon tego Trójporozumienia, z centralą we Wrocławiu. Mówił jak najsłuszniej. Bo to udaremnienie przez Niemca Klausa Bachmana konferencji polskich historyków w Polsce to jest rzecz w swojej horendalności niebywała. Powiedziałbym - krzyżacka.
Klaus Bachman poczuł się tutaj jak komtur. Ale to jedno lobby, to tylko część zawiązującej się w Polsce nowej konfederacji targowickiej, [konfederacji] tych wszystkich, którzy Polskę spisali już na straty i każdy z tych konfederatów próbuje tylko z tego polskiego postawu czerwonego sukna, jak to powiedział Sienkiewicz, wydrzeć, ile się da dla siebie.
W Polsce działają obecnie różne... różne antypolskie lobbies. My niewiele przeciw nim możemy, bo są one potężne i mają potężnych protektorów...
Ale jedno możemy. Dopóki nie zatkano tuby Radia Maryja i dopóki nie zagipsowano panu profesorowi Nowakowi, albo Wolniewiczowi ust, możemy piętnować to łajdactwo publicznie, gdzie się da.
A poza tym, proszę Państwa, Alleluja i do przodu!
_________________________
Jako komentarz do powyższej wypowiedzi Profesora B. Wolniewicza pozwalam sobie zwrócić Czytelnikowi uwagę na artykuł:
• Jerzy Rachowski, Czy Polacy pozwolą ukraść sobie historię? Myśl Polska, 2001
a także
• Judaizacja społeczeństwa [w USA] nabiera tempa: udział sędziego federalnego Antonin Scalia w debacie o prawie talmudycznym
(Bibula.pl)
• Konstanty Gebert vel Dawid Warszawski i jego Rok 2050
• Ewa Junczyk-Ziomecka: "Będziemy się czuli jak w domu"
http://suwerennosc.blogspot.com/2012/06/ewa-junczyk-ziomecka-bedziemy-sie-czuli.html
na tym blogu.
Etykiety:
Izrael,
judaizacja,
Kultura,
Niemcy,
Oświata,
Radio Maryja,
roszczenia,
Suwerenność Narodu,
Wolniewicz
poniedziałek, 2 lutego 2009
Wyłącz tę kamerę: izraelski ambasador zapowiada atak na Iran w ciągu miesiąca
The Australian News
Izrael mówi: Iran będzie wkrótce stanowił nuklearne zagrożenie
Izraelski ambasador Yuval Rotem podczas swego spotkania z żydowską gminą w Sydney, Australia, wczoraj (28.01.2009) powiedział, że spodziewa się, iż Iran wkrótce będzie stanowił główne nuklearne zgrożenie [dla Izraela].
Sarah Cummings, reporterka "Seven News", oznajmiła, że po nakazaniu wyłączenia jej kamery. Rotem powiedział zebranym, że spodziewa się, iż Iran zgromadzi w ciągu najbliższych 14 miesięcy dostatecznie dużo uranu, że "dojdzie do punktu bez powrotu".
"(Powiedział, że) niedawne wojskowe akcje ofensywne były przedwstępem do wyzwania, jakie Izrael oczekuje ze strony Iranu wyposażonego w broń nuklearną w ciągu roku" - powiedziała Cummings.
Podczas spotkania, utrzymanego w atmosferze zrelaksowanego śniadania amb. Rotem mówił o wojnie w Gazie, która zabiła ponad 1300 Palestyńczyków.
Cummings powiedziała, ze amb. Rotem wskazał, że "wysiłki Izraela w Gazie miały doprowadzić do zrozumienia, że jesteśmy gotowi zaangażować się w sposób decydujący".
Seven (sic!) powiedział/a, że członek zespołu organizacyjnego zaprosił "Seven News" "przypadkowo".
Będąc filmowanym przed rozpoczęciem dyskusji amb. Rotem, zanim polecił kamerzyście zaprzestać filmowania, powiedział: "Najlepszą rzeczą do zrobienia będzie prowadzić bardzo otwarty dialog, kiedy nie będzie reporterów i dziennikarzy".
"(Przy kamerze) [j]estem znacznie bardziej wstrzemięźliwy w sposobie, w jaki mówię to, co mam do powiedzenia" - powiedział.
Tim Costello, dyrektor wykonawczy "World Vision" powiedział: "Istnieje pogląd, że Iran to poważna sprawa i poważny problem i jest on w gminie żydowskiej powszechnie znany i szeroko omawiany".
Później, w południe, izraelski ambasador zaprzeczył, że Izrael planuje atak, ale powiedział, że Iran trzeba zatrzymać.
________________
Źródło:
Iran will soon pose N-threat, says Israel, The Australian, 29.01.2009
Przeciek kontrolowany, czy rzeczywista pomyłka?
(Red.)
środa, 21 stycznia 2009
Prof. Norman Finkelstein: Izrael, państwo z piekła rodem
Poniższy tekst jest tłumaczeniem wywiadu, udzielonego tureckiemu pismu "Today's Zaman" przez prof. Normana Finkelsteina, autora znanej w Polsce książki "Przemysł Holocaustu". Tekst angielski pochodzi z blogu "On the Contrary" Michaela Hoffmana. Utożsamiamy się z poglądem wyrażonym przez Prof. Finkelsteina. (Red.)
Norman Finkelstein: Israel is a Satanic state, January 19, 2009
Norman Finkelstein, amerykański profesor żydowskiego pochodzenia ostro skrytykował Izrael za operację w Gazie. Jako syn ocalałych z Holocaustu, Finkelstein otrzymał na 10 lat zakaz wjazdu do Izraela, a także odmówiono mu profesury na DePaul University w Chicago z powodu jego krytycznego stanowiska wobec polityki izraelskiej.
Według Finkelsteina Izrael, państwo budowane na prochach Holocaustu, samo obecnie dokonuje holocaustu na Palestyńczykach w Gazie. W wywiadzie telefonicznym dla "Today's Zaman" Finkelstein stwierdził, że Izrael jest państwem terrorystycznym, utworzonym przez czystkę etniczną na ludności palestyńskiej w 1948 r. Chwaląc premiera Recep Tayyip Erdogana i naród turecki za ich odwagę w popieraniu Palestyńczyków, Finkelstein określił Izrael jako państwo sataniczne lub obłąkane. Rodzice Finkelsteina przeżyli niemieckie obozy hitlerowskie podczas II wojny światowej i wyemigrowali do USA.
Po opublikowaniu jego książki "Przemysł Holocaustu", w której oskarżał wielu prominentnych przywódców żydowskich o zniewagę ofiar Holocaustu, Finkelstein został uznany przez koła wpływowych amerykańskich syjonistów za persona non grata.
Co Izrael pragnie osiągnąć przez operację w Gazie?
W zasadzie Izrael chce osiągnąć dwa cele: odtworzyć to co określane jest jako zdolność odstraszania - co oznacza wytworzenie lęku przed nim w państwach arabskich. Jest to podstawowa zasada strategicznej doktryny izraelskiej. Państwa arabskie mają bać się Izraela, jego potęgi militarnej i powinny robić to, czego pragną Izraelczycy. Powinny wykonywać rozkazy Izraela.
Izraelskie militarne odstraszanie doznało porażki w maju 2000 r. kiedy Hezbollahowi udało się wypędzić z Libanu izraelskie siły okupacyjne. Niemal natychmiast po tej porażce Izrael zaplanował następną wojnę z Hezbollahem dla odtworzenia swej zdolności odstraszania. Po długich przygotowaniach i po użyciu sił powietrznych, Izrael poniósł w walce z Hezbollahem w Libanie w 2006 r. kolejną sromotną porażkę.
Drugim celem jest udaremnienie palestyńskiej ofensywy pokojowej. To jest następna podstawowa zasada izraelskiej doktryny strategicznej: Nie negocjować z Arabami. Wydawać im rozkazy. Palestyńska organizacja Hamas stała się zbyt umiarkowana - zaczęła ona wysyłać sygnały, że jest gotowa uznać formułę dwóch państw opartą o granice sprzed 1967. Przywództwo Syrii i Zachodniego Brzegu Jordanu również wydało oświadczenia w podobnym tonie. Izrael zaczął obawiać się, iż będzie zmuszony wejść w negocjacje pokojowe, które były popierane przez ostanie 30 lat przez całą światową opinię publiczną.
Przeciwnikami takiej umowy były USA i Izrael, wspierany przez USA. Kiedy więc Hamas stał się umiarkowany i dotrzymywał warunków zawieszenia broni zawartego w lipcu 2008, jawił się jako godny zaufania partner do takich rozmów. Hamas dotrzymywał danego słowa. W międzyczasie Izrael nie dotrzymał jednego z podstawowych warunków zawieszenia broni, jaki było zniesienie blokady. Tak więc Izrael musiał sparaliżować tę palestyńską ofensywę pokojową. Co zresztą zawsze robi. Prowokuje Palestyńczyków do reagowania i pragnie zniszczyć Hamas lub doprowadzić do takich zniszczeń, aby Hamas ponownie musiał powiedzieć, że nigdy nie będzie negocjował z Izraelem. Tego właśnie Izrael chciał. Izrael nigdy nie chce mieć do czynienia z umiarkowanym partnerem, ponieważ gdy taki istnieje, wtedy wzrastają naciski na Izrael, gdyż Hamas chce pokoju, Hamas dotrzymuje danego słowa. Ale Izrael nie chce negocjacji.
Zatem w istocie mówi pan, że Izrael w ogóle nie jest zainteresowany w ustanowieniu pokoju?
Izrael chce pokoju na swoich własnych warunkach, a te warunki to takie, że Zachodni brzeg Jordanu powinien należeć do Izraela.
Czy obecna operacja w Gazie powiedzie się?
Przede wszystkim powinniśmy stosować właściwy język. Nie ma żadnej operacji, nie ma żadnej wojny. To co się dzieje, to rzeź, masakra. Kiedy ginie 200-300 dzieci to nie jest wojna. Kiedy z jednej strony jest potęga militarna a z drugiej bezbronna ludność, to nie jest wojna. Kiedy strzela pan do ryby w beczce, nie możemy tego nazywać wojną. Jak wskazał jeden z izraelskich publicystów, nie trzeba wielkiej odwagi wysłać bojowe samoloty i helikoptery z bronią pokładową aby strzelać do uwięzionych. To co się stało, to nie jest wojna. Jedna trzecia ofiar to były dzieci. To nie jest wojna - to może być tylko masakra.
Z punktu widzenia celów Izraela, trzeba powiedzieć, że zakończyła się powodzeniem. Wywołała ona strach wśród Palestyńczyków i wśród Arabów w ogólności, że Izrael to państwo obłąkane i że trzeba wykonywać jego rozkazy. Po drugie, operacja niszczy obraz Hamas jako partnera do negocjacji pokojowych. Można usłyszeć od Hamasu, że nie będzie negocjował. Tego właśnie chciał Izrael.
Na pańskiej stronie internetowej można znaleźć argument, że wnuki ocalonych z Holocaustu czynią obecnie Palestyńczykom to, czego sami doznali od narodowych socjalistów. Czy podtrzymuje Pan to stwierdzenie?
Ja myślę, jak zresztą wskazuje wielu komentatorów, że Izrael staje się państwem obłąkanym. I musimy się z tym zgodzić. Podczas gdy reszta świata chce pokoju, Europa chce pokoju, USA chcą pokoju, to jedno państwo chce wojny, wojny i wojny. W pierwszym tygodniu masakry, w prasie izraelskiej pojawiły się doniesienia, że Izrael nie chce skierować wszystkich swych sił lądowych do Gazy, ponieważ przygotowuje on atak na Iran. Następne doniesienia mówiły o planowaniu ataku na Liban. To jest obłąkane państwo.
Zatem zgadza się Pan z tym określeniem?
Proszę spojrzeć na zdjęcia i samemu ocenić. Nie zamierzam mówić ludziom, co oni powinni o tym myśleć. Ale myślę, że powinni obejrzeć zdjęcia i samemu podjąć decyzję. (Patrz: Foto Ekspozycja Normana Finkelsteina)
Dlaczego otrzymał Pan na 10 lat zakaz przyjazdu do Izraela? Jako syn ocalałych z Holocaustu nie może pan przyjechać do Izraela.
Trzeba w tym miejcy powiedzieć jasno: nie przyjeżdżałem do Izraela, nie miałem interesu, by przyjeżdżać do Izraela. Zamierzałem spotkać się z moimi przyjaciółmi w okupowanych ziemiach palestyńskich. A Izrael nie pozwolił mi tam przyjechać i spotkać przyjaciół na Zachodnim Brzegu jordanu. Na gruncie prawa międzynarodowego, uważam, że nie mają prawa tego robić. Ja nie stanowiłem dla Izraela żadnego zagrożenia. Następnego dnia, kiedy nie wpuszczono mnie do Izraela, w artykule wstępnym w "Haaretz" zapytywał: "Kto się boi Normana Finkelsteina". Oni również stwierdzali, że nie stanowiłem zagrożenia dla bezpieczeństwa. Nie mam żadnego szczególnego interesu, aby przyjeżdżać i odwiedzać takie obłąkane państwo.
Są żydowscy intelektualiści, którzy nazywają Izrael "państwem terrorystycznym". Czy jest to właściwe określenie?
Nie wiem, jak można się z tym nie godzić. Celem operacji było sterroryzowanie ludności cywilnej, aby Palestyńczycy bali się Izraela. Jest to słownikowa definicja terroryzmu. Słownikowa definicja mówi, że terroryzm jest to obieranie za cel ludności cywilnej dla osiągnięcia celu politycznego. Celem tej operacji a raczej masakry było sterroryzowanie cywilnej ludności oraz zrujnowanie tak bardzo infrastruktury cywilnej, ażeby Palestyńczycy poddali się. Jeżeli atakuje się szkoły, meczety, ambulatoria, szpitale, przedstawicielstwa ONZ, to co to jest? Jeśli to nie jest terroryzm, w takim razie co jest terroryzmem?
W pańskiej słynnej książce "The Holocaust Industry" twierdzi Pan, że państwo Izrael, jedno z największych potęg militarnych świata, które ma zastraszające notowania w dziedzinie praw człowieka, przedstawia się jako państwo-ofiara w celu wytworzenia odporności na krytycyzm pod jego adresem. Czy dostrzega Pan to podczas obecnej operacji w Gazie?
Oni usiłują wykorzystywać Holocaust, to było zabawne w bardzo szalony sposób. Dawid Harris, przywódca Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego [American Jewish Committee - AJC], napisał artykuł, w którym stwierdził, że operacja w Gazie nie pozostaje w żadnym związku z dniem 27 stycznia, który jest Dniem Pamięci Holocaustu. Pragnie on wprowadzić w błąd co do istnienia pewnych związków. W istocie istnieje taki związek i polega on na tym, że Izrael dokonuje w Gazie holocaustu. Ale to nie jest ten związek, który ma on na myśli. Chciał rozegrać kartę Holocaustu - myślę, że dłużej to będzie zbyt dobrze działać. Było jasne, że podczas tej ostatniej masakry w Gazie liberalna żydowska opinia publiczna zwróciła się przeciwko Izraelowi. Kiedy spojrzeć te petycje, demonstracje, listy, to widać, że pomoc dla Izraela - nie tylko wśród międzynarodowej opinii publicznej ale i wśród wspólnoty żydowskiej - zmniejsza się. Tak iż karta Holocaustu, karta antysemityzmu, to już nie działa tak skutecznie jak niegdyś.
Przypuszczalnie Pan również zostanie nazwany antysemitą.
Nie sądzę, żeby ta propaganda była nadal skuteczna.
W swojej książce "Poza chucpą" [Beyond Chutzpah] twierdzi Pan, że Izrael został utworzony po czystce etnicznej Palestyńczyków, ale pozostaje jeszcze sobie odpowiedzieć na pytanie, czy było to dokonane celowo. Jeśli było to zrobione z premedytacją, czy może być to nazwane ludobójstwem?
Zatem, to było zrobione rozmyślnie i myślę, że zapis tego jest dość jasny. Nawet Shlomo Ben-Ami, były izraelski minister spraw zagranicznych, w swej książce "Blizny wojny" [Scars of War], opublikowanej kilka lat temu napisał, że było całkiem jasne, że wypędzenie w 1948 było rozmyślne i było ugruntowane w syjonistycznej filozofii przesiedlenia. Czystki etniczne są czystkami etnicznymi i to są zbrodnie wojenne.
Czy sądzi Pan, że media amerykańskie są zbyt jednostronne i zbyt proizraelskie?
Myślę, że są tu dwa składniki. Przed wszystkim Izrael służy amerykańskim interesom w tym regionie i media amerykańskie dają zawsze wolną drogę tym państwom, które służą amerykańskim interesom. Jest to ogólny obraz, niezbyt odbiegający do zwyczajów w innych częściach świata. Zastraszające rządy Arabii Saudyjskiej, Egiptu, również dostają w amerykańskich mediach wolną drogę. To jest szerszy kontekst.
I jest oczywiście drugi czynnik, element etniczny. W wielu z tych pism i w mediach w ogóle, zaznacza się poważna obecność Żydów, i odgrywa tu rolę swego rodzaju etniczna solidarność. Ale sądzę, że powinniśmy kwalifikować ten drugi czynnik w sposób dwojaki. Nie powinniśmy tracić z oczu pierwotnego czynnika, iż Izrael jest państwem klienckim USA.
Po drugie, W ostatniej minionej wojnie liberalna ludność żydowska, przeważnie poniżej 40-tki, całkowicie dystansowała się od wojny, od masakry. Byli przeciwni masakrom od pierwszego dnia.
Turecki premier Recep Tayyip Erdogan był wielce krytyczny w stosunku do Izraela w Gazie i pewne koła amerykańskie atakowały go za to dotkliwie. Co sądzi Pan o jego postawie?
Wolałbym, żeby poszedł dalej. Chciałbym, że by poszedł śladem Kataru, Mauretanii, Boliwii i Wenezueli, które zerwały z tym obłąkańczy państwem stosunki dyplomatyczne. Ale punkt, do którego doszedł, postawa jaką zajął, jest wspaniała. I byłem zadowolony widząc, że w Hamas docenili gesty rządu tureckiego i powiedzieli, że chcieliby mieć żołnierzy tureckich stacjonujących na "naszych granicach". Jest to bardzo wielka pochwała dla tureckiego rządu.
Turcy okazują Palestyńczykom współczucie, uprzejmość i sprawiedliwość. Cały naród turecki powinien czerpać z tego stanowiska poczucie dumy, podobnie jak to było u zarania amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r. To właśnie naród i rząd turecki okazali swoją odwagę. 96 proc. narodu tureckiego sprzeciwiało się wojnie w Iraku. Rząd turecki odmówił Amerykanom udostępnienia ich ziemi do ataku na Irak. Teraz naród turecki i rząd ponownie zyskują w niebie nagrodę stając po stronie tego, co słuszne, co uprzejme i co sprawiedliwe. W najwyższym stopniu pochwalam Edrogana i naród turecki.
Co Pan, jako syn ocalonych z Holocaustu, odczuwa osobiście w związku z operacją w Gazie?
Upłynęło wiele lat od czasu, kiedy odczuwałem jeszcze jakiś emocjonalny związek z państwem Izrael, który nieprzerwanie, w sposób brutalny i niehumanitarny prowadzi swoje niegodziwe, zbrodnicze wojny. To jest państwo wandalskie. Rosyjski pisarz, który określał wandalskie państwo jako Dżyngis Chana dysponującego telegrafem. Izrael jest państwem wandalskim dysponującym komputerem. Nie odczuwam związku emocjonalnego z tym państwem. Mam tam kilku dobrych przyjaciół wraz z rodzinami i oczywiście nie chciałbym aby ktokolwiek z nich doznał krzywdy. To mówiąc, czasami czuję, że Izrael zrodził się z wrzących odmętów piekła, jako państwo sataniczne. 90 proc. jego ludności nadal wychwala go i wiwatuje na jego cześć, czując się dumnie i heroicznie. Wysyłają czołg Sherman, żeby miażdżył dzieci. Czy to jest bohaterstwo? Czy to jest odwaga?
Nie pozwolono panu nauczać na DePaul University, pomimo bardzo dobrych osiągnięć naukowych, a także miał Pan pewne problemy z uzyskaniem doktoratu na Princeton. Dlaczego?
Tak, miałem pewne problemy. Ale naprawdę nie jestem w stanie omawiać moich problemów w obliczu tego wszystkiego, co dzieje się w Gazie. Byłoby to zbyt głupie, zbyt trywialne. Trzy setki i więcej dzieci - zostały one spalone na śmierć; bomby fosforowe były rzucane w całej Gazie gdzie popadło. Wszystko, co ci ludzie chcieli odbudować, zostało ponownie zniszczone. To izraelskie państwo dokonało inwazji w 1978, później w 1982, następnie w 1993, następnie w 1996, następnie w 2006 i w 2008 i wciąż niszczy, niszczy i niszczy. A następnie ten sataniczny, narcystyczny naród wznosi w górę ręce i pyta: "Dlaczego nikt nas nie kocha? Dlaczego nasi sąsiedzi nie chcą, abyśmy tutaj byli?"
A dlaczego mieliby to robić?
Etykiety:
holocaust,
Izrael,
judaizm,
ludobójstwo,
Palestyna
sobota, 17 stycznia 2009
Manifestacja przeciwko zbrodni ludobójstwa w Gazie Warszawa 18-01-2009 13:00-14:00
Protestujemy
pod ambasadą Izraela
(ul. Krzywickiego 24)
Niedziela 18 stycznia 2009
godz. 13:00-14.00
Organizator: Inicjatywa "Stop Wojnie"
stopwojnie.org
stopwojnie@go2.pl

Gdzie jest ambasada Izraela w Warszawie
Ze strefy Gazy na żywo...
MImo rozmów wstepnych na temat rozejmu, Gaza cały czas jest bombardowana,
tylko dzis, w JEDEN dzień, IZraelczycy zabili co najmniej 60 osób...
co najmniej 1 dziecko. Chłopczyk 13-letni zył, ale za pozno udało sie dojechac, karetki blokowane jak zwykle przez armie IDF, potem w szpitalu zabrakło odpowiednich antybiotyków, mimo rozpaczliwych walk o zycie, chłopiec umarł na rekach lekarzy niedlugo potem... zostaly zdjecia, film, z ostatnich chwil ...
Dzis znów byl stosowany przez cały bialy fosfor w ogromnych ilosciach, nie dało sie oddychac na duzej powierzchni miasta, mgła cuchnaca czosnkiem zasnuła domy, wiele osób sie udusiło, wiele przywieziono poparzonych, bez oczu
W tej chwili nadal (23.50) trwają silne bombardowania, potezne eksplozje, intenswne ostrzeliwania, co kilkanascie sekund, nawet nasilaja sie jak ngdy dotad ...dzieci nie spia od 18 dni... niemal wszystkie cierpia na szok pourazowy, depresje, stany lekowe...
Liczba ofiar wzrasta doslownie co minute, w Strefie Gazy nie ma schronów, bunkrów, nie ma dokad uciec, ludzie sa w stanie szoku, nie tylko dzieci, nie ma jedzenia ani wody pitnej, jest lodowato, nie ma swiatła i ogrzewania
POtezne bombardowania wciaz nie ustaja, przerażajaca NOC, biały fosfor rozswietla co parenascie sekund niebo, plona i wala sie budynki
co chwila spada bomba, widac pożar, dym, wala sie domy,
(przygniecieni ludzie pewnie nie doczekaja pomocy do rana, wykrwawia sie, telefony komórkowe najczesciej nie dzialaja)
Jutro rano niestety liczba ofiar na pewno wzrosnie
USA dozbraja IZRAEL non stop poprzez port w GRECJI (aktywisci antywojenni probuja zablokowac kolejne dostawY) .
Ruch oporu wyposazony w kamienie, rury, kalasznikowy, broni dostepu do miasta Gazy IV najpotezniejszej Armii Swiata juz 18 dni...
Wszyscy, Fatah i inne frakcje, ramie w ramie uczestnicza w partyzantce -
juz nie tyle by chronic swe rodziny, lecz swa
godnosc wobec tej jatki XXI wieku.
Zawalił sie system moralny. (czyzby dopiero teraz / ?
Po Auschwitz / Po Iraku ? ?
Jesli możesz, włacz na żywo TV RAMATTAN
To bedzie straszna noc
(to sie fachowo nazywa "korzystne wymuszanie warunków negocjacji" :
tuz przed rozejmem poprzez maksymalny terror rzucic cała społecznosc
na kolana ) wielu nie dożyje
Jesli możesz, włacz na żywo TV RAMATTAN, pressTV
może bedziesz mogł potem swiadczyc przed trybunalem
Izraelczycy moga i tę stacje TV zbombardowac, tak jak probowali press tv, alalam i TV-ALAKSA
zabili juz 4 palestynskich dziennikarzy
Żródło: Indymedia.org
czwartek, 15 stycznia 2009
Izrael oskarżony o stosowanie w Gazie białego fosforu
Najpierw USA w Fallujah...
Fallujah The hidden massacre - U.S. Use of white phosphorus bombs (28-08-2006)
Interviews with U.S. soldiers, Iraqi doctors and international journalists on the U.S. attack on Fallujah. Produced by Italian state broadcaster RAI TV, the documentary charges U.S. warplanes illegally dropped white phosphorus incendiary bombs on civilian populations, burning the skin off Iraqi victims. One U.S. soldier charges this amounts to the U.S. using chemical weapons against the Iraqi people.
Wywiady dziennikarskie przeprowadzane z amerykańskimi marines, lekarzami irackimi i zagranicznymi dziennikarzami na temat ataku wojsk USA na iracką miejscowość Faludża. Materiał dokumentalny włoskiej państwowej telewizji RAI TV dowodzi, że samoloty USA zrzucały na iracką ludność cywilną bomby zapalające z białym fosforem, wypalające skórę ofiar. Amerykański żołnierz zaświadcza, że USA stosowały broń chemiczną przeciwko narodowi irackiemu.
... Izrael w Libanie ...
Israel Using White Phosphorus On Lebanese Civilians (26-07-2006)
Artillery shells being used by Israel Defense Force members in Lebanon is a type of dual and multi-use weapon the neocons falsely accused Saddam Hussein of possessing. The canister artillery shell is marketed as an anti-land mine fuel-air bomb, its payload includes the chemicals used in white phosphorous weapons, and chemical weapons. Thermobaric bombs contain polymer-bonded explosives or solid fuel-air explosives in their payloads.
Pociski artyleryjskie używane przez izraelskie siły zbrojne (IDF) w Libanie jest to broń (dual and multi-use), o której posiadanie oskarżano fałszywie Saddama Hussaina. Skrzynkowy pocisk artyleryjski znany jest w handlu bronią jako anti-land mine fuel-air bomb, której ładunek zawiera chemikalia stosowane w chemicznych środkach bojowych zawierających biały fosfor. Bomby termobaryczne (tzw. próżniowe) zawierają materiały wybuchowe kompozytowe (PBX) oraz typu fuel-air (FAE, FAX).Polymer-bonded explosive
Thermobaric weapon

Chemical Weapons used against Lebanese Civilians
Israeli WMD Chemical Weapon dropped on children in Lebanon identified
REPORT: U.S. Deploy To Israel Weapons of Mass Destruction
... teraz Izrael w Gazie...
Israel accused of using white phosphorus in Gaza (11-01-2009)
Human rights groups have expressed concern that a highly flammable weapon used by Israel could be causing additional casualties among civilians in Gaza.
Al Jazeera's Tom Ackerman examines the controversy surrounding white phosphorus munitions.
Grupy obrony praw człowieka zwróciły uwagę, że wysoce zapalne środki bojowe używane przez Izrael mogły powodować dodatkowe ofiary wśród ludności cywilnej w Gazie. Tom Ackerman z Al Jazira wyjaśnia kontrowersje wokół stosowania białego fosforu w Gazie.
Fotoserwis z miejsca zbrodni - tego światowa opinia publiczna miała nie poznać
Ludobójstwo w Gazie - The Gaza Holocaust
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Israel Shamir - Biało-niebieski Danny
Niedawny skandal na Hradczanach, jak zaczęto już określać incydent wywołany przez szefów czołowych ugrupowań Parlamentu Europejskiego podczas wizyty u Prezydenta Czech Vaclava Klausa, w celu wymuszenia na przywódcy czeskiego państwa zgody na Traktat Lizboński, nakazuje ponownie przyjrzeć się politycznej i etycznej sylwetce Daniela Cohn-Bendita. Aczkolwiek poniższy tekst bez wątpienia pisany jest z pozycji lewicowych, a nawet lewackich z powodu wyraźnej nostalgii za rewolucją polityczno-obyczajową 1968 r., to jednak pod pewnymi względami może on, jak się wydaje, zainteresować nieżydowskiego, nawet nielewicowego polskiego czytelnika.
Izrael Shamir
Biało-niebieski Danny
Dla mojego pokolenia imię Czerwony Danny, czyli Daniel Cohn-Bendit, zawsze będzie związane z Paryżem i słynną rewolucją 1968 r., z "Chinką" Godarda i z "Zabriskie Point" Antonioniego, z graffiti "Zakazuje się zakazywać" na uniwersytetach, z długowłosymi hippisami, z marihuaną i z wolną miłością, z barykadami w Paryżu i w Berkeley, z upojnym wiatrem wolności, który przemiatał cały kontynent. Podobnie jak wielka poprzedniczka, Wiosna Ludów w 1848, rewolucja 1968 upadła, ale dokonała przekształcenia Europy i Stanów Zjednoczonych. Czerwony Danny był animatorem tej rewolucji i wielkim źródłem inspiracji dla tych z nas, którzy poszukiwali wolności i równości.
Minęły lata a Cohn-Bendit, obecnie jako szanowny europarlamentarzysta z ramienia niemieckiej partii Zielonych, odwiedza Jerozolimę. Czasy się zmieniły, więc i on też oraz jego sylwetka. Obecnie podkreśla, że nie jest ani syjonistą, ani antysyjonistą. Żydzi mogą żyć również w Europie - nie muszą wyjeżdżać do Izraela. Wspiera utworzenie państwa palestyńskiego; mówi, że jest przeciwko okupacji (zachodniego Brzegu Jordanu - przyp. tłum.). Jest przekonany, że Sharon również jest przeciwko okupacji - byc może Sharon chce mieć Wielki Izrael, ale nie za wielki. Mur, oczywiście, że nieludzki, to dla niego dowód, że intencją Sharona jest ograniczenie ekspansji Izraela.
Opowiada o swoim spotkaniu z "chłopcami" - z jego nowymi przyjaciółmi, z prowojenną partią w Waszyngtonie. Mówi, że Perle i Wolfowitz ujawnili przed nim swoje plany co do Bliskiego Wschodu. Oni chcą oddać Irak haszemickiemu władcy, chcą zepchnąć Palestyńczyków do Jordanu, aby tam stworzyć państwo palestyńskie. Oni są bolszewikami - mówi. "Bolszewik" to w ustach nowego Danny'ego nowość. Ma on lepszy, znacznie lepszy plan: dać państwo Palestyńczykom, wprowadzić Izrael do NATO i Unii Europejskiej. Doprowadzić do tego, aby Rosja, Chiny, każde państwo zadeklarowało swoje wsparcie dla Izraela, najlepszej i jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie. Jeśli Amerykanie będą szli również w tym kierunku, może on zapewnić im europejskie poparcie dla amerykańskiej okupacji Iraku, mówi. Nawet jego gospodarze z liberalnego ugrupowania "Syjonistyczny Pokój Teraz" zaczynają się niepokoić.
Cohn-Bendit jest przekonany, że jest w stanie to osiągnąć. Ma na swoim koncie wiele osiągnięć. Wspierał już rozpad Jugosławii. Wspierał bombardowanie Serbii przez NATO, aby zmusić ją do poddania się. Ale wiele czasu i energii zabiera mu sprawa żydowska. Jest dumny, że Niemcy dostarczyły Izraelowi łodzie podwodne z bronią jądrową na koszt niemieckiego podatnika. "Ten dar to ich zapłata z a Holocaust" - mówi niemiecki europarlamentarzysta. Czy milion potencjalnych ofiar (najprawdopodobniej arabskich) to będzie wystarczająca pokuta? - pytam go. Nie, on się tego nie obawia. Ale ludobójczy maniacy, obecnie rządzący w Ziemi Świętej, rozważają w jaki sposób "pociągnąć świat w dół za sobą", mówiąc słowami Martina van Creveld z Uniwersytetu Hebrajskiego. Naciskam więc: ale jego kraj przecież także podlega cierpieniom. "Jaki kraj" - pytani niewinnie Danny. Urodzony we Francji, służąc w Brukseli i Strasburgu, kochając Izrael, zapomniał, że reprezentuje Niemcy. Czyż nie wolno Żydowi kochać swojego kraju? Tak, wolno, o ile pamięta, który to kraj.
Niemniej, nie sądzi, że państwo Izrael ma zawsze rację. Można, pod pewnymi warunkami, krytykować Izrael. Te warunki są jednak raczej dość rygorystyczne i trudne do spełnienia. W marcu zeszłego roku Jamal Karsli, syryjski imigrant, członek niemieckiego parlamentu z ramienia partii Cohn-Bendita, wezwał Niemcy do zaprzestania zaopatrywania Izrael w broń masowego rażenia i nawiązał do "silnego żydowskiego wpływu w niemieckich mediach". Cohn-Bendit i jego Parteigenossen (towarzysze partyjni - przyp. tłum.) praktycznie zlinczowali Karsli za "antysemityzm". Ich atak był wspierany przez Michela Friedmana, "najelokwentniejszego mówcę żydowskiego w Niemczech" - było to zanim ten notoryczny patron białoruskich dziwek został uwięziony za kokainę.
Czy nie zbiera ci się na wymioty, pytam go, z powodu wywoływania antysemityzmu jak Bush i Ashcroft, Friedman i Foxman? To postawa bolszewicka, mówi, "trzeba potrafić wyrazić swój pogląd nawet, jeśli podobna opinia jest wypowiadana przez ludzi niesympatycznych". Brawo, Danny! Ale dlaczego on nie myślał w ten sam sposób, kiedy usuwał ze swej partii Karsli'ego za "powtarzanie nazistowskiej plotki o żydowskiej kontroli" nad niemieckimi mediami? Dlaczego ta błyskotliwa myśl nie powstrzymała jego samego ani innych Żydów - od nieustannego odwoływania się do Protokołów Mędrców Syjonu jako najlepszej metody swojej obrony: jeśli Protokoły mówią, że Żydzi powinni opanować media, ipso facto nikomu nie wolno odnotować stałego podporządkowania europejskich mediów żydowskim interesom. Dlaczego nie możemy stosować tej samej maksymy, mówiącej, że "trzeba potrafić wyrazić swój pogląd nawet, jeśli podobna opinia jest wypowiadana przez ludzi niesympatycznych".
Przyczyna tego jest taka, że z zasady Żydzi są niezdolni zastosować do siebie kantowskiego kategorycznego imperatywu tak, aby stał się zasadą uniwersalną. Mógłbym przedstawić definicję Żyda, jako osoby niezdolnej dokonać obiektywnego osądu moralnego, ponieważ stare religijne i etniczne kryteria nie mają już zastosowania. Jego osąd będzie zawsze różny w zależności od tego, czy to jest dobre dla Żydów, lub złe dla Żydów. Broń masowej zagłady jest zła w rękach goja, ale dobra w żydowskich. Nacjonalizm goja jest zły, żydowskie poświęcenie dla sprawy żydowskiej jest dobre. Równość praw dla Żydów i nie-Żydów w Europie jest dobra, ale zła w Izraelu. Karsli był zły dla żydów, więc musiał odejść.
Karsli, wypędzony przez Cohn-Bendita z partii Zielonych, wstąpił do FDP Juergena Moellmanna, dzielnego niemieckiego polityka, który sprzeciwiał się wyposażaniu Izraela w najnowocześniejsze uzbrojenie oraz żydowskiej kontroli nad niemieckimi mediami. Wkrótce potem Juergen Moellmann miał tragiczny wypadek - podczas skoku nie otworzył mu się żaden z dwóch spadochronów. (Praktycznie w tym samym czasie Anna Lindh, szwedzka minister spraw zagranicznych, wytrwała zwolenniczka sprawy Palestyńczyków została zamordowana w Sztokholmie). Kariera polityczna Karsli'ego została powstrzymana w zarodku.
Był to sam początek kampanii Cohn-Bendita przeciwko arabskim imigrantom w Europie. Niedawno Unia Europejska wypracowała studium na temat antysemityzmu w Europie. Grupa syjonistycznych badaczy zabrała się do pracy i wyprodukowała raport, który oskarżał o antysemityzm Semitów - dokładniej, Arabów.
Była to nieprawdopodobna sugestia. Etnicznie i religijnie zróżnicowany Wschód nigdy nie znał czegoś takiego jak rasizm. Ktokolwiek z ograniczoną choćby znajomością Arabów wie, że nie mają oni przesądów rasowych przeciwko Żydom jako takim. W przeszłości, jak pisał David Shasha, badacz żydowski syryjskiego pochodzenia, "Żydzi i inne mniejszości etniczne brały udział w ramach islamskiego życia politycznego wspólnoty jako uznani członkowie cywilizowanego społeczeństwa i uczestniczyli w zażyły sposób w ewolucji i rozwoju tego społeczeństwa". Obecnie, dziesiątki Żydów, którzy popierają sprawę palestyńską, mieszkają w palestyńskich arabskich domach od Raffah po Jenin. Czy to Norman Finkelstein, czy Jennifer Loevenstein, nigdy nie doświadczyli rasowej nienawiści. Ze swej strony, sam zawsze czułem się jak w domu z Arabami z Maghrebu w Marsylii, z Saudyjczykami w Londynie lub Egipcjanami w Kairze, a z Palestyńczykami w mojej rodzinnej Jaffie.
W celu osiągnięcia żądanego rezultatu, wspomniani badacze antysemityzmu w Europie włączyli do obszaru swego zainteresowania działalność antyizraelską i doszli do wniosku końcowego: "Muzułmanie i działacze propalestyńscy są odpowiedzialni za antysemityzm w Europie". Słusznie Europejskie Centrum Monitoringu Rasizmu i Ksenofobii (EUMC) odłożyło ten raport ma półkę, gdyż był on "naznaczony tendencją antymuzułmańską i przy jego tworzeniu zastosowano niewłaściwe metody badawcze". Zamiast jednak uznania swoich błędów, badacze ci udali się na skargę do izraelskiego dziennika Ha'aretz, że Europejczycy odrzucili ich raport z powodu "nadmiernej poprawności politycznej".
Kiedy Żydzi sprzeciwiają się poprawności politycznej? Kiedy tylko przeszkadza im uderzać w muzułmanów. Europejski antyrasistowski pies łańcuchowy zalecił "zwrócenie uwagi na muzułmańskich i propalestyńskich przestępców, skłonnych do rebelii" i mogących wywołać wojnę domową w Europie. Ależ wojna domowa w Europie przeciwko milionom Arabów i innych muzułmanów jest właśnie celem syjonistów, integralną częścią wojny przeciwko islamowi prowadzonej przez USA. Ha'aretz donosił:
Daniel Cohn-Bendit, przywódca partii Zielonych w parlamencie Europejskim zdecydowanie potępił we wtorek EUMC za odłożenie raportu na półkę. "Rzeczą całkowicie szaloną jest to, że oni nie chcą uznać wniosków, ponieważ obawiają się urazić pewną muzułmańską opinię publiczną w Europie" powiedział on dla Radia Izrael. "Jest całkowicie szalone i błędne podejście". Cohn-Bendit, obecnie przybywający z wizytą w Izraelu, stwierdził, że decyzja przejścia do porządku dziennego nad tym studium było "wielkim, wielkim błędem" oraz że jego partia będzie protestować w Parlamencie Europejskim przeciwko temu posunięciu przy pierwszej nadarzającej się okazji".
Oczywiście, Cohn-Bendit nie obawia się urażenia wrażliwości Muzułmanów ani wywołania wojny domowej. Kto by się tym przejmował? Antyarabska i antymuzułmańska propaganda przelewa się z kontrolowanych przez Żydów mediów w Europie. Podczas gdy Cohn-Bendit przemawiał do studentów z Uniwersytetu Hebrajskiego, na drugim końcu miasta Ariel Sharon dawał okazję sfotografowania się z nim odwiedzającemu Izrael przywódcy włoskich faszystów, Gianfranco Fini. Przesłanie tego gestu było jasne: prawicowy czy lewicowy, Zielony czy Faszysta, każdy jest zapraszany do prosyjonistycznej koalicji przeciwko islamowi.
W Niemczech, po usunięciu Karsli'ego i niewczesnej śmierci Moellmanna, lękliwe propalestyńskie grupy stały się jeszcze bardziej bojaźliwe. Są one nieustannie atakowane przez główne partie, zarówno z lewa jak i z prawa. Choroba niemieckiej narodowej psyche najlepiej wyraża się przez powstanie skrajnie nieodpowiedzialnej proizraelskiej, antyniemieckiej lewicy. Ich bohaterem jest "bombardier" Harris, brytyjski masowy zabójca, który podczas II wojny światowej równał z ziemią niemieckie miasta i zabił miliony niemieckiej cywilnej ludności. Oddali swoją miłość Żydom. Moja przyjaciółka, działaczka propalestyńska Ingrid. K. (niemieccy przyjaciele Palestyny obawiają się ujawniania swoich nazwisk w mediach) napisała do mnie:
"Tak zwani antyniemieccy Antifa (antyfaszyści) oddają cześć "Bomberowi" Harrisowi. Są oni grupą grożącą katastrofalnymi następstwami. Ich głównym zadaniem jest działanie jako hipersyjoniści na szkodę lewicy. Przez koncentrowanie swojej uwagi na "antysemityzmie" doprowadzili do podziału niewielkiej lewicy w Niemczech. (Jest to tak, jak gdybyśmy my Niemcy przestali myśleć, kiedy chodzi o antysemityzm). Lewica doszła do pożałowania godnego stopnia bezsilności i dezorientacji. Popieranie Palestyńczyków jest to swego rodzaju sprawdzian odwagi, gdyż ryzykuje się, ze będzie się zakwalifikowanym jako antysemita".
Niemcy są potrzebne jako członek Europy. Razem z Francją, Niemcy mogliby być zaporą przed syjonistami i neokonserwatystami. Europejskie poparcie potrzebne jest Palestyńczykom i Irakijczykom. Ale ten wielki kraj, dom Hegla i Marksa, Beethovena i Goethego jest chory, skoro jest reprezentowany przez takiego jak Cohn-Bendit, przez człowieka, który promuje starcie między rodowitymi Niemcami a niemiecką społecznością muzułmańską, aprobuje dostarczanie Izraelowi nuklearnej broni masowej zagłady, aby można było szantażować za to w przyszłości, który przyjaźni się z amerykańskimi i izraelskimi wrogami prawa międzynarodowego, który ucisza propalestyńskie głosy w Niemczech fałszywymi oskarżeniami o antysemityzm - przez człowieka, który, krótko mówiąc, postawił sprawę żydowską ponad sprawę, za która się kiedyś opowiadał: ponad sprawę wolności i równości.
___________________
Żródło: Israel Shamir: Danny The Blue & White
Etykiety:
Cohn-Bendit,
Izrael,
Niemcy,
Unia Europejska,
Van Creveld
Subskrybuj:
Posty (Atom)




